Nowy numer 41/2019 Archiwum

Podnieśli z gruzów polskie Monte Cassino

Gdy 80 lat temu benedyktyni powrócili po 123 latach do swojego klasztoru w podkrakowskim wówczas Tyńcu, zastali tam tylko ruiny. Dzisiaj prawie nie ma po nich śladu, a opactwo jest kwitnącym ośrodkiem życia duchowego w Polsce.

W kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła na terenie opactwa tynieckiego 30 lipca odprawiono po łacinie Mszę św., w czasie której wspólnota dziękowała Panu Bogu za to, że 80 lat temu dał ducha gorliwości braciom powracającym do Tyńca, aby wskrzesić życie benedyktyńskie. Nabożeństwu przewodniczył o. Bernard Lorent, opat belgijskiego klasztoru Maredsous. – Maredsous to „babka” naszego opactwa, gdyż z niego wywodzi się opactwo w Zevenkerken pod Brugią, skąd pochodzili polscy mnisi, którzy wraz z o. Karolem van Oostem w 1939 r. przybyli do Tyńca – przypomina o. Szymon Hiżycki OSB, obecny opat tyniecki.

– Był to kolejny, siódmy lub ósmy powrót benedyktynów do klasztoru tynieckiego, który nieraz bywał burzony i niszczony. Dla nas ta rocznica jest ważna, bo przypomina, że Pan Bóg daje łaskę zaczynania od nowa. Tak było również 80 lat temu – opowiada. Jak wspominał o. Paweł Sczaniecki, historyk klasztoru, uroczyste wprowadzenie benedyktynów do Tyńca odbywało się „wśród pomruków nadchodzącej wojny”. „Niemniej uroczystość tyniecka zachowała nastrój pełen optymizmu. Miejscowa ludność zgotowała mnichom gorące przyjęcie. Księcia metropolitę Sapiehę reprezentował ks. Józef Nieć z Zebrzydowic, dziekan skawiński. W imieniu swego mocodawcy odczytał on dokumenty i przekazał przybyszom klucze do klasztoru i kościoła” – pisał o. Sczaniecki.

Odrestaurowali „rudery”

Wśród odnowicieli był m.in. zafascynowany duchowością benedyktyńską, wywodzący się ze znanej rodziny szlacheckiej, o. Piotr Rostworowski (1910–1999), przyszły przeor w Tyńcu i u kamedułów na Bielanach, znany z wielkiej pobożności. Po powrocie mnisi zastali w Tyńcu tylko ruiny kwitnącego niegdyś klasztoru, gdzie mniej więcej od połowy XI w. głoszono chwałę Bożą zgodnie z dewizą św. Benedykta z Nursji: „Ora et labora” (Módl się i pracuj). Ostał się jedynie dawny kościół benedyktynów, będący w użytkowaniu parafii. Reszta zabudowań skasowanego w 1816 r. klasztoru, który od 1821 do 1826 r. był siedzibą biskupstwa tynieckiego, przeniesionego potem do Tarnowa, była zrujnowana. Już dawno wywieziono stamtąd wspaniałą bibliotekę, insygnia opackie oraz dawne monstrancje i naczynia liturgiczne. Ruiny robiły wielkie wrażenie na wielu, wydawały się jednak tylko trwałą pamiątką chwalebnej przeszłości. „Dziurami okien, jak ślepe oczy, patrzą w nurt żywej wody, co u stóp skały białej wieczystą swą toczy beztroskę, przynosi z dala i unosi w siną krainę niewyczerpane swe wesele i patrzą w otchłań zmarłych czasów, niedocieczoną dla nikogo na ziemi” – pisał o nich Stefan Żeromski. „Bodaj czy te rudery dałoby się odrestaurować i mieszkalnymi uczynić” – wspominał zaś w 1900 r. historyk sztuki Stanisław Tomkowicz. Dodawał jednak proroczo: „Dłoń, która nie dała upaść Wawelowi, potrafi też dźwignąć z ruiny Tyniec i, da Bóg, opustoszały klasztor powróci jeszcze do rąk tych, z którymi zrosły się 900-letnie niemal dzieje”.

Wydawało się, że garstka 11 mnichów niewiele będzie mogła zdziałać w tak trudnych warunkach. Wzięli się jednak ostro do pracy i dzięki ich wysiłkom oraz działaniom pokoleń ich następców w 2008 r. zakończył się proces odbudowy. Benedyktyni kwestowali na nią po wojnie, apelując: „Dźwignijmy z ruin polskie Monte Cassino”. – Odbudowa się skończyła, ale prace renowacyjne i konserwatorskie wciąż trwają. Majstersztykiem była m.in. konserwacja przed kilkoma laty XVII- i XVIII-wiecznych rzeźb z drewna lipowego, które się dosłownie rozsypywały. W ubiegłym roku konserwowaliśmy z kolei ołtarz główny, teraz zajmujemy się ołtarzem w kaplicy św. Scholastyki. W przyszłym roku czekają nas prace przy konserwacji lewej części kościoła tynieckiego, m.in. ołtarza św. Benedykta – wylicza Marcin Ciba, szef zespołu Veritas Arte, od 7 lat kierujący pracami konserwatorskimi w opactwie.

Śpiewają chwałę Bożą

Podnoszenie Tyńca z ruin miało jednak nie tylko wymiar materialny, lecz także duchowy. Wytyczne w tym zakresie wydał w 1939 r. młodemu konwentowi tynieckiemu o. Teodor Nève, belgijski opat fundator. Mnisi mieli skupić się na wznowieniu liturgii, czyli śpiewu chwały Bożej w kościele, wychowaniu i kształceniu młodzieży oraz dziele rekolekcyjnym. Proboszczami tynieckimi były takie tuzy klasztoru, jak m.in. ojcowie P. Rostworowski, P. Sczaniecki i Leon Knabit. Nie zawsze pamięta się o tym, jak ogromną rolę odegrali mnisi tynieccy w powojennej odnowie liturgicznej w Polsce. Za pomocą przygotowanych przez nich tekstów modlą się do dziś miliony katolików polskich, nie wiedząc przeważnie o tynieckim pochodzeniu przekładów. Mnisi wydawali w polskich przekładach m.in. mszały i mszaliki, psalmy i pieśni biblijne oraz wszystkie księgi Starego i Nowego Testamentu, określane potocznie najpierw Biblią Tyniecką, potem zaś Biblią Tysiąclecia. Pracami tymi kierowali przede wszystkim ojcowie Augustyn Jankowski, Placyd Jankowski i Franciszek Małaczyński.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL