Nowy numer 49/2019 Archiwum

Już widać różne charaktery

W domu Klaudii i Szymona Marców czeka już 6 dziecięcych łóżeczek. Jako pierwsze ze szpitala wyszły Kaja i Nela. 19 sierpnia do Tylmanowej pojechali Tymon i Filip, a trzy dni później – Zosia.

Kiedy wypisywano dwoje z sześciorga rodzeństwa, kierownik oddziału Neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie prof. Ryszard Lauterbach zapewniał, że za kilka lub kilkanaście dni wszystkie dzieci będą już w domu. Rozmawiając z dziennikarzami, cieszył się z postępów, jakie dzieci zrobiły w pierwszych trzech miesiącach życia. – Samodzielnie oddychają, zjadają duże porcje jedzenia. Wystarcza im to do tego, żeby rosnąć i rozwijać się bez kroplówek – zapewniał. Podkreślał przy tym rolę nie tylko lekarzy, ale także pielęgniarek i fizjoterapeutów. Dzieci od pierwszych dni musiały bowiem być rehabilitowane.

Pierwsze w Polsce sześcioraczki przyszły na świat 20 maja w krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim. Ciąża została rozwiązana w 29. tygodniu przez cesarskie cięcie. W momencie urodzenia najmniejsze z dzieci ważyło 890 g, a największe – 1300 g. Profesor Lauterbach podkreślał wtedy, że „urodziły się w zaskakująco dobrym stanie, jak na sześcioraczki”. Ich mama, wspominając czas bezpośrednio po porodzie, przyznaje, że bała się o życie każdego z dzieci. – To sparaliżowało wszystkie nasze odczucia, logikę myślenia – mówiła K. Marzec. – Odwiedzaliśmy je praktycznie codziennie. Dzieci były pod bardzo dobrą opieką, niemniej jednak jako rodzicom ciężko nam było wychodzić i zostawiać je tutaj – wspominała pobyt sześcioraczków w szpitalu.

Wraz z mężem dziękowała też personelowi medycznemu i podkreślała rolę wsparcia, jakie otrzymują od swoich rodziców. – Dopiero przyzwyczajamy się do nowej rzeczywistości. Proszę wziąć pod uwagę, że z dnia na dzień nasze życie zmieniło się naprawdę diametralnie. Z rodziny trzyosobowej staliśmy się rodziną dziewięcioosobową – mówi K. Marzec.

W domu na cztery siostry i dwóch braci czekał już starszy syn państwa Marców. Jak wspominał 19 sierpnia S. Marzec, Oliwier zaangażował się w przygotowania do przyjęcia noworodków w domu i sam mianował się pomocnikiem taty. – Co prawda troszkę dłużej schodziło nam na skręcaniu mebli, ale myślę, że on docenił to, iż może mieć swój wkład – mówił pan Szymon. Obecnie rodzice sześcioraczków szukają niani (a właściwie kilku) i przyznają, że w takiej sytuacji zbyt wiele nie da się zaplanować. – Gdy ze szpitala wyjdą wszystkie dzieci, wtedy będziemy robili następne kroki, dzięki którym – mam nadzieję – sytuacja się ustabilizuje na tyle, żeby i dzieciom wystarczyło nas, i my żebyśmy jakoś byli w stanie funkcjonować – tłumaczył S. Marzec.

Choć Filip, Tymon, Zosia, Kaja, Malwina i Nela mają dopiero nieco ponad trzy miesiące, ich mama zapewnia, że już widać różnice w charakterach. Najbardziej żywiołowy jest Tymon. Malwina (najmłodsza z rodzeństwa i do końca niespodziewana – lekarze myśleli, że urodzą się pięcioraczki) jest najbardziej uśmiechnięta. – Nie wiem, na ile świadomie to robi, ale nas to bardzo podnosi na duchu, że kiedy na nią patrzymy, zawsze widzimy uśmiech – opowiada K. Marzec.

Krakowskie sześcioraczki można już znaleźć także na Instagramie. Profil „sześcioraczki_pl_sextuplets” ma już prawie 36 tys. obserwujących.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama