Nowy numer 46/2019 Archiwum

Tam, gdzie inni nie mogą

Swojej pracy nie zamieniłyby na żadną inną. Co je pcha na krańce świata? – Potrzeba serca i świadomość, że to, co robimy, ma realny wpływ na czyjeś życie – mówią zgodnie Ewa Piekarska i Małgorzata Olasińska-Chart.

Jest jeszcze coś, co sprawia, że wyjazdy do krajów, które do bezpiecznych nie należą, są dla nich prawdziwą radością. – Spotykamy tam niesamowitych ludzi, którzy są nam, Europejczykom, bliżsi, niż się nam wydaje – bez względu na uwarunkowania kulturowe czy wyznanie. Przecież oni tak samo jak my marzą, by ich dzieci były zdrowe i bezpieczne, by chodziły do szkoły i zdrowo się odżywiały, by były dobrymi ludźmi – przekonują.

Prawie jak rodzina

Ewa od dzieciństwa marzyła, by zostać lekarzem i wyjechać do Afryki. Może dlatego, że dużo chorowała i trudne przeżycia odreagowywała, bawiąc się w szpital. Ze względów zdrowotnych o medycynie musiała jednak zapomnieć, a na pocieszenie wybrała „zdrowie publiczne”. Już jako pełna zapału studentka zjawiła się w działającej od 1999 r. Polskiej Misji Medycznej i powiedziała, że chce się do czegoś przydać, np. do prac administracyjnych. Był marzec 2004 roku. Kilka miesięcy później zaczęła koordynować projekty pomocy rozwojowej i humanitarnej, dotyczące m.in. Afganistanu. I choć w kolejnych latach pracowała też w różnych innych miejscach, ani na moment nie opuściła PMM. W międzyczasie poznała Małgorzatę, która wtedy była związana z Polską Akcją Humanitarną i wróciła z Sudanu Południowego. Szybko znalazły wspólny język i postawiły wszystko na jedną kartę.

W efekcie od 2016 r. działają tylko dla Polskiej Misji Medycznej. Ewa jest prezesem zarządu, a Małgosia – członkiem zarządu i szefową programu pomocy humanitarnej. – W tropiki wyjeżdżam regularnie od 2006 roku. Koordynowałam ponad 40 projektów pomocowych (zdalnie i na miejscu). Pierwszym celem moich podróży była Angola – kraj, który po zakończeniu 30-letniej wojny domowej był w znacznej części zaminowany, a projekt dotyczył pomocy ofiarom min i niewybuchów. Pracowałam również w Kenii, Mauretanii, Malawi, Zambii, Ugandzie, Tanzanii, Mjanmie (dawnej Birmie) i w Papui-Nowej Gwinei – wylicza E. Piekarska. W każdym z tych miejsc powtarzał się ten sam scenariusz: ludzie byli gościnni i dbali, by ci, którzy do nich przyjeżdżają, czuli się bezpiecznie i nie byli głodni. Na ich zaufanie zawsze jednak trzeba sobie zapracować. – Gdy to się już uda, jesteśmy zapraszane do domów i traktowane jak ktoś bliski. Tam, gdzie jesteśmy kolejny już raz, czujemy, że zbudowałyśmy mocne więzi – uśmiecha się M. Olasińska-Chart.

Kup szczepionkę, uratuj życie

By opowiedzieć o wszystkim, co obecnie robi PMM, trzeba by napisać obszerną książkę. Był jednak moment, w którym organizacja stała przed swoim „być albo nie być”. Wtedy okazało się, że projekty stworzone przez PMM wygrały konkurs rozpisany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. To był impuls do tego, by jeszcze szerzej rozwinąć skrzydła. W pierwszej połowie 2017 r. Ewa i Małgorzata stwierdziły, że chcą podjąć się zakupu protez dla syryjskich dzieci – ofiar trwającej w tym kraju wojny. – Na granicy syryjsko-tureckiej spotkałyśmy 12-letnią Hebe, która była po amputacji obu nóg. To był wstrząs. Chciałyśmy zaprosić ją do Polski, żeby tu kupić dla niej protezy – wspomina M. Olasińska-Chart. Niestety, mimo dostarczenia odpowiednich dokumentów władze naszego kraju zdecydowały, że – ze względu na zagrożenie terrorystyczne – nie wydadzą na to zgody. Wtedy ruszyła zbiórka, która wciąż trwa, bo choć Hebe dawno temu dostała upragnione protezy i nie jest już skazana na smutne cztery ściany domu, na taki sam sprzęt czeka jeszcze wiele innych dzieci. – Udało się sfinansować 14 protez, choć koszt jednej to kilkanaście tysięcy dolarów. Te dzieci straciły bliskich, rówieśników, zdrowie i nogi. Chcemy więc, by dostały protezy tak dobre, jakbyśmy kupowały je dla dzieci w Polsce. Dzięki nim mogą wrócić do szkoły, zdobyć zawód, a kiedyś założyć własną rodzinę. Akcję od początku wspiera wiele osób prywatnych, firm, zakonów – mówi M. Olasińska-Chart. 19 sierpnia PMM uruchomiła kolejną zbiórkę. Tym razem chodzi o zakup szczepionek przeciwko żółtaczce typu A dla dzieci w Wenezueli – kraju pogrążonym w chaosie ekonomicznym i politycznym.

Szczegóły można znaleźć na www.pmm.org.pl/pl/akcja-specjalna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama