GN 04/2020 Archiwum

Kto układa szyny?

Mieszkańcy naszego województwa 13 października będą wybierali 41 posłów i 8 senatorów. Sondaże wskazują wprawdzie, które ugrupowanie otrzyma najwięcej głosów, niemniej wyniki personalne mogą być inne od kolejności na listach.

Kampania była tym razem niemrawa i senna. Krakowscy liderzy list – Małgorzata Wassermann z PiS, Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej i Agnieszka Ścigaj z PSL – nie wykazywali się dużą aktywnością. Ową senność przerwało jednak brutalne oskarżenie popularnego wojewody krakowskiego Piotra Ćwika, „szóstki” na liście PiS, o rzekomy romans sprzed lat.

Przestawianie zwrotnic

Osoby mniej zorientowane w meandrach polityki, ze względu na swoisty przekładaniec na listach kandydatów, mogą mieć kłopoty w wyborze. „Jedynkę” na liście KO – P. Kowala – mogły bowiem zapamiętać jeszcze jako wieloletniego prominentnego polityka PiS.

Liście PSL lideruje z kolei w Krakowie niekojarzona do tej pory z tym ugrupowaniem posłanka Kukiz’15, które zawarło koalicję z ludowcami. Nie kojarzą też zapewne z nimi Marty Pateny, „trójki” na krakowskiej liście PSL, wieloletniej radnej PO, niegdysiejszej kandydatki na prezydenta Krakowa. Niekiedy ugrupowania wykorzystują magię nazwisk znanych polityków. I tak do Senatu z ramienia PiS kandyduje prof. Jan Tadeusz Duda, ojciec prezydenta RP. Na listach poselskich tej partii w Małopolsce znalazły się także inne osoby o tym nazwisku, niespokrewnione z prezydentem: Elżbieta Duda, Roman Duda i Jan Wiesław Duda. Jest także Grzegorz Duda z PSL. W okręgu obejmującym Kraków mamy też dwie osoby o nazwisku Gowin – wicepremiera rządu (PiS) oraz kandydata koalicji Bezpartyjni i Samorządowcy.

– W Polsce przesunięcia z jednej partii do drugiej nie są czymś nowym. Te środowiska się przenikają. Niekiedy o usytuowaniu decydują sprawy personalne. Jest bowiem część elektoratu, która się waha, i ona ostatecznie przesądza o wynikach wyborów. Tak jest m.in. w elektoracie PSL – zauważa prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, znawca problemów wyborczych. – Jednym z najczęstszych błędów publicystów i naukowców jest przekonanie, że inni ludzie podchodzą do polityki tak jak oni, czyli z głębokim namysłem i zaangażowaniem. Tymczasem część ludzi ma zupełnie inne kryteria decydowania przy wyborach, np. środowiskowe czy personalne. Używając porównań kolejowych, wyborcy głównego nurtu układają szyny, ci wahający się przestawiają zaś zwrotnice. Siła partii i kandydatów odbija się oczywiście na ich wynikach – dodaje.

Ornitolog chce latać?

Na listach wyborczych nie brakuje popularnych samorządowców. Uważa się, nie zawsze słusznie, że ich popularność przełoży się na ściągnięcie dużej liczby głosów. – Osobiście mam pretensje do osób, które w ubiegłym roku zostały wybrane do samorządów różnych szczebli, a teraz kandydują do parlamentu. Moim zdaniem nie dotrzymują umowy zawartej z wyborcami, że przez pełną kadencję będą pracowały na rzecz społeczności lokalnej. Tak jest m.in. w przypadku przewodniczącego Sejmiku Województwa Małopolskiego Rafała Bochenka, członka zarządu województwa Anny Marii Pieczarki czy burmistrza Wieliczki Artura Kozioła. Takich przypadków jest więcej – mówi Janusz Rząca, krakowski mikroprzedsiębiorca, wykładowca na Wydziale Dziennikarstwa UPJPII, niegdyś założyciel telewizji Krater.

Wśród debiutantów aspirujących do parlamentu jest z kolei m.in. Krzysztof Mazur, bezpartyjny politolog i filozof polityki, były prezes konserwatywnego Klubu Jagiellońskiego, startujący w Krakowie do Senatu z list PiS. To przykład teoretyka polityki, który chce przejść do jej praktykowania, niczym „ornitolog, który chce latać”, jak powiedział o sobie Marek Migalski. K. Mazur jest bardzo pewny siebie i udziela się w mediach społecznościowych. Filmiki z jego udziałem są umieszczane w serwisie YouTube w cyklu „Krajobraz Mazura”. Wita się tam z widzami gromkim „Czołem!”, przedstawiając kolejne pomysły. Proponuje m.in., by w starych budynkach po klinikach Szpitala Uniwersyteckiego na Wesołej powstało nowe serce miasta. Zgadza się z nim w tej kwestii prof. Jerzy Hausner z Uniwersytetu Ekonomicznego, choć formalnie K. Mazura nie popiera.

Ciekawą debiutantką jest też Ewa Filipiak, kandydująca z listy PiS w okręgu obejmującym m.in. Beskid Wyspowy i Podhale. Ta przewodnicząca Rady Powiatu Limanowskiego wykazała się do tej pory dużymi umiejętnościami współpracy w środowisku lokalnym, połączonymi z szerszym spojrzeniem na jego problemy. – Mniej więcej wiadomo, że PiS będzie na pierwszym miejscu, a KO na drugim. Nie oznacza to jednak, że to ugrupowanie, które uzyska największą liczbę głosów, będzie faktycznym zwycięzcą wyborów, czyli zdoła utworzyć większość parlamentarną. Decydujący może być nawet pojedynczy mandat – konkluduje prof. Flis.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama