46/2019 Archiwum

Razem można iść do nieba

Gdy poczuli w sercu głód Boga, zrozumieli, że przeżywają najpiękniejszą przygodę swojego życia. Nie z tej ziemi.

Najpierw 12 kwietnia 1969 roku do parafii św. Klemensa w Wieliczce przyjechał na wizytację kard. Karol Wojtyła. Życzył wtedy młodym, by „kształtowali się jako nowi ludzie, na miarę naszych czasów”. Te prorocze słowa przyszłego papieża oraz jego wpis można znaleźć w kronice oazy, która… wtedy jeszcze nie istniała.

Kilka miesięcy później wikariuszem został tam pełen energii kapłan, ks. Władysław Gil. – Prawie natychmiast nawiązałem kontakt z centralą Ruchu Światło−Życie w Krościenku nad Dunajcem. Pojechałem też do Krościenka na pierwszą oazę, gdzie ks. Franciszek Blachnicki gromadził księży z całej Polski i uczył ich zmian posoborowych – wspomina ks. prałat Gil, emerytowany proboszcz parafii św. Barbary w Trzebini. Niebawem kapłan zmiany te zaczął wdrażać na wielickiej ziemi.

Oni się nie bali

50 lat temu, w sierpniu 1969 roku, ks. Władysław Grohs, ówczesny proboszcz parafii św. Klemensa, wysłał trzech chłopców na kurs lektorski do Jazowska. Nie przypuszczał, że tam nie dojadą. – Droga prowadziła przez Krościenko. Zgłosiliśmy się na Kopią Górkę i… zostaliśmy tam dwa tygodnie – śmieje się Piotr Dobosz, obecnie lektor senior. Chłopcy przeszli szkolenie u ks. Franciszka Blachnickiego i po dwóch tygodniach, 28 sierpnia, zostali dopuszczeni do służby podczas Mszy św. – We wrześniu nieświadomy niczego proboszcz wyjechał na urlop, a my zabraliśmy się do pracy. Do wysiłku mobilizował nas ks. Gil, który dawał nam swój czas, serce i uśmiech – opowiada P. Dobosz. W tym samym czasie powstała też dziewczęca schola. Pełną oprawę pierwszej posoborowej Mszy św. rodząca się oaza przygotowała na niedzielę 21 września na 8.00. – Proboszcz, kiedy już wrócił, przyglądał się tym nowościom z zaciekawieniem, siedząc w konfesjonale i obserwując przebieg Eucharystii. Nic jednak nie mówił. Dopiero po niespełna roku przyjechał do Olszówki, rodzinnej miejscowości ks. Gila, gdzie zabrał nas nasz moderator, i podziękował za taką formę Mszy św. – dodaje P. Dobosz.

„Nowoczesne” Msze odprawiane były co tydzień o tej samej porze. Po Eucharystii i spotkaniu w Meribie (siedzibie oazy, która nazwę tę nosi do dziś) młodzież chodziła nie na kremówki, ale na lody do Rudzika. – Do grupy stopniowo dołączało coraz więcej osób, było w niej bowiem coś, co przyciągało. Młodzi potrafili tworzyć Bożą atmosferę, a nas, kapłanów, zachwycały ich głód Boga, zapał apostolski, zdolność tworzenia wspólnoty i radość z jej przeżywania – mówi ks. infułat Stanisław Olszówka, emerytowany proboszcz parafii Najświętszej Rodziny w Zakopanem, który w Wieliczce pracował blisko pięć lat. Co ważne, w tamtych trudnych, komunistycznych czasach wiele młodych osób bało się jednoznacznie przyznać do Chrystusa. – Ci zaś, którzy należeli do oazy, byli mocni. Potrafili sprzeciwić się władzy, stawiać sobie wymagania i po prostu być sobą w wierności Bogu – zapewnia ks. Olszówka.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama