Nowy numer 50/2019 Archiwum

Nad grobem Branickich

„Ta jest na twoje pytanie odpowiedź prawdziwa: kiedy ty żyjesz, śmierć martwa, gdy umierasz – żywa” – głosi napis na XVI-wiecznym nagrobku w kościele w Niepołomicach.

Na otaczający kościół parafialny pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników plac można wejść trzema bramami. Najmniejsza z nich, prowadząca do kościoła od strony plebanii, jest opatrzona datą 1596. Jej twórcą był Santi Gucci, artysta z Włoch, związany z dworem królewskim na Wawelu. Kamienny portal pierwotnie znajdował się wewnątrz kościoła. Było to wejście do kaplicy grobowej rodu Branickich.

Patrzże, żywy popiele

Kaplicę ufundował u schyłku XVI w. Jan Branicki, kasztelan biecki i żarnawski, starosta niepołomicki i krzeszowski, łowczy krakowski. Jak opisuje Rafał Róg, autor książki o kościele w Niepołomicach, J. Branicki „cieszył się względami króla Zygmunta III Wazy, który wysłał go do Wiednia celem sprowadzenia Konstancji Austriaczki, przyszłej małżonki polskiego monarchy”.

Żoną J. Branickiego była Anna Myszkowska, z której inicjatywy do Niepołomic został sprowadzony obraz św. Karola Boromeusza. – Był to czas odnowy wiary po soborze trydenckim. Dodatkowo w Polsce rodził się właśnie sarmatyzm. Każdy szanujący się szlachcic chciał mieć kaplicę grobową – opowiada Elżbieta Graboś, konserwator dzieł sztuki pracująca w kościele w Niepołomicach. Jak dodaje, wynikało to z głębokiej pobożności, a nie tylko z chęci pokazania się. Rodzice Jana – Katarzyna i Grzegorz Braniccy – pochowani są w krypcie pod kaplicą. To właśnie ich widzimy uwiecznionych na nagrobku.

Autorem pomnika jest wspomniany już S. Gucci, którego najsłynniejszym dziełem jest – powstały zresztą w tym samym czasie (1595 rok) – nagrobek króla Stefana Batorego w katedrze wawelskiej. Przedstawieni w kaplicy Braniccy klęczą, wpatrując się w Zmartwychwstałego. Rafał Róg przywołuje zdanie Władysława Tatarkiewicza, historyka filozofii i sztuki, który uznał, że „nagrobek Branickich w Niepołomicach był pierwszym, który zapoczątkował w polskiej rzeźbie sepulkralnej typ postaci klęczących”.

Na tym nie koniec ciekawych elementów nagrobka. W dolnej części znajdują się obszerne inskrypcje. Głos zabiera w nich G. Branicki, który przestrzega przyglądających się nagrobkowi: „Patrzże, żywy popiele, a to pomni sobie, żeś na świecie popiołem, popiołem i w grobie” (taką, nieco uwspółcześnioną transkrypcję wiersza zaproponował ks. prof. Jan Kracik w swojej książce „Ludzie królewskich Niepołomic”). Nie brakuje tam także słów pochwały pod adresem K. Branickiej. Pojawia się też refleksja nad tym, czy śmierć jest żywa czy martwa. „Jeśli martwa, czemu żywą bywa malowana? A jeśli żywa, śmiercią czemu zowią?” – pyta autor. „Ta jest na twoje pytanie odpowiedź prawdziwa: kiedy ty żyjesz, śmierć martwa, gdy umierasz – żywa” – pada odpowiedź.

Przywrócona polichromia

Ściany i kopuła kaplicy Branickich pełne są dziś żywych kolorów. To efekt renowacji, a właściwie rekonstrukcji sprzed 16 lat. – To była bardzo kontrowersyjna realizacja – przyznaje E. Graboś. Z oryginalnych malowideł zachowały się bowiem zaledwie niewielkie fragmenty. Spośród 8 widocznych w narożnikach kaplicy postaci apostołów z XVI wieku pochodzą tylko... głowa i dłoń jednego z nich. Pierwotnie było ich zresztą 12 – 4 wizerunki zniknęły, gdy podczas barokizacji wnętrza kościoła przebudowano i poszerzono wejście do kaplicy (to wtedy prowadzący do niej portal został przeniesiony i umieszczony w murze okalającym świątynię). W dużej mierze zachowane było za to przedstawienie zdjęcia Jezusa z krzyża na jednej ze ścian kaplicy. – Cała ta grupa rozbudowana jest o portrety rodziny Branickich – mówi E. Graboś. – Oni uczestniczą w zdejmowaniu Chrystusa z krzyża, ale są to konkretne osoby, i to w strojach XVI-wiecznych – opowiada.

Z kolei w kopule – tu oryginalna dekoracja jest o wiek młodsza – zachowały się twarz Boga Ojca wraz z ramieniem oraz zarys postaci Maryi. To pozwoliło ustalić, jaką scenę przedstawiała polichromia. – Wiadomo, że było to Niebiańskie Jeruzalem z koronacją Matki Bożej w wianuszku świętych – mówi E. Graboś. Wyjaśnia, że widać było nowy sposób myślenia i przedstawiania, choć wykorzystano stare techniki malarskie. – Przypuszczam, że musiał to być leciwy, doświadczony malarz, który korzystał trochę z nowych trendów – opowiada. W ramach rekonstrukcji trzeba było jednak zdecydować na przykład, których świętych umieścić na malowidle. – Skoro była to kaplica polskiego możnowładcy, było dla mnie jasne, że muszą to być polscy święci – wspomina E. Graboś. Jako podpowiedź wykorzystała „Żywoty świętych” Piotra Skargi, które ukazały się właśnie w drugiej połowie XVI wieku. – Po kolei mamy tu wszystkie postacie, które w tamtym czasie zostały zauważone – świętych Wojciecha i Stanisława, Jadwigę Śląską, Kazimierza Królewicza, Jana Kantego, Pięciu Braci Polskich, Jacka Odrowąża, Stanisława Kostkę, Andrzeja Bobolę, Kingę, Salomeę – wylicza konserwator.

Czy współczesny projekt „trafił” w wizję sprzed ponad 400 lat? – Sama byłam zaskoczona, ale kiedy malowałam szatę Jezusa, koronę, trafiałam na niemożliwe wcześniej do zauważenia ślady oryginalnej polichromii – mówi E. Graboś. – Wszystko tu ma solidne podłoże naukowe, to nie jest wizja szalonego artysty – zapewnia. Dodaje też, że oryginalne fragmenty zostały zachowane i można je rozpoznać po lekko ciemniejszym odcieniu farby.

Memento mori

O osobach pochowanych w kościele i wokół niego przypominają nie tylko kaplica i nagrobek Branickich. Nie brak pamiątkowych tablic, pochodzących z różnych wieków, lepiej lub gorzej zachowanych. Jedna z nich przypomina zbiorowy pochówek kości odnalezionych na przykościelnym cmentarzu. Do początku XIX w. wiernych grzebano bowiem wokół świątyni. Ograniczone miejsce zmuszało do przekopywania grobów po zaledwie kilku latach. Odnajdywane wtedy szczątki składano w ossarium, a co kilkadziesiąt lat organizowano im wspólny pogrzeb. „Uroczysty, zbiorowy, powtórny pochówek czaszek i piszczeli przodków musiał być wielkim przeżyciem duchowym dla mieszkańców, powtarzającym się co kilkadziesiąt lat” – opisuje ks. Kracik.

Opróżnienie kostnicy 24 października 1697 r. odnotowuje parafialna księga zmarłych, a upamiętnia tablica do dziś znajdująca się na zewnątrz kościoła, po lewej stronie, tuż obok głównego wejścia. „Czytaj, na śmierć i duszę pamiętaj: /Co depcecie po tym grobie /naszych kości, myślcie sobie /miasto jakiej krotochwili: /będziecie z nami po chwili. /Te daje kamień przestrogi: /zrówna się pan i ubogi. /Zmówcie prosim pozdrowienie: /daj Jezu duszom zbawienie” – głosi inskrypcja.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama