Nowy numer 50/2019 Archiwum

Miał w sobie światło

Był człowiekiem wszechstronnym, obdarzonym otwartym umysłem i wielką wrażliwością. Ksiądz Jacek Pietruszka uśmiechem i serdecznością przyciągał ludzi. Łączył ich, a nie dzielił.

Decyzją o kapłaństwie zaskoczył wielu, choć pewnie w młodym Jacku kiełkowała ona od dłuższego czasu. – Nie zdradzał się z tym. My widzieliśmy w nim głównie dobrego kolegę (miał duże poczucie humoru i mnóstwo pomysłów) oraz świetnego sportowca – w piłce ręcznej, w którą grał doskonale, reprezentował nawet naszą szkołę. Dlatego nie dziwiło nas, gdy wspominał o AWF. Dopiero po fakcie dowiedzieliśmy się, że wybrał seminarium – wspomina Marcin Wiśniewski, z którym Jacek siedział w jednej ławce (w V LO w Krakowie) i mieszkał po sąsiedzku. – Przyjaźniliśmy się i często wracaliśmy razem do domu. Zawsze był pogodny i pozytywnie nastawiony do ludzi i świata. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek był smutny. Wydawało się, że jest dotknięty Bożym palcem: miał w sobie światło, które przelewał na innych, i potrafił tworzyć wokół siebie niezwykłą atmo- sferę. Był do tańca i do różańca. Dlatego jego śmierć tak bardzo boli. Wielką nam uczynił pustkę tym odejściem swoim... – dodaje.

Przyniósł nadzieję

„On nas wszystkich zawsze jakoś wyprzedzał. Nie tylko wiekiem, ale przede wszystkim swego rodzaju »anielskością«. No i teraz znowu nas wyprzedził...” – napisał po śmierci ks. Jacka na Facebooku jego kolega rocznikowy ks. Marcin Strachanowski, wikariusz w parafii św. Katarzyny w Nowym Targu.

Jacek Pietruszka święcenia kapłańskie przyjmował bowiem, nie mając skończonych (wymaganych prawem kanonicznym) 25 lat. Musiał dostać na to specjalne pozwolenie Stolicy Apostolskiej.

– Do gmachu przy ul. Podzamcze 8 przyszliśmy 21 września 1985 roku. Jako że obaj mieliśmy nazwisko zaczynające się na literę „P”, zamieszkaliśmy w jednym pokoju. Szybko dało się zauważyć, że był bardzo towarzyski – chętnie zapraszał kolegów na kawę i ciastko, a gdy zjawiali się goście, zawsze przyjmował ich elegancko ubrany, podając tę kawę w pięknych filiżankach. Cieszył się każdym spotkaniem i rozmową – wspomina ks. Marian Pietraszko, proboszcz parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Prokocimiu Starym.

W seminarium zaprzyjaźnił się m.in. z ks. Zbigniewem Plutą, wikariuszem parafii św. Jadwigi Królowej w Nowym Targu. Ta przyjaźń przetrwała aż do końca. – Jacek był jedynakiem i może dlatego traktował ludzi na serio, a oni z czasem stawali się dla niego jak rodzina. Dla mnie też był niczym starszy brat. Bardzo dużo mu zawdzięczam – przyznaje, nie kryjąc wzruszenia, ks. Zbigniew. – Zapamiętam go m.in. jako pasjonata życia i człowieka wszechstronnego, który interesował się muzyką, sztuką, teatrem. Kochał też przyrodę i zwiedzanie świata – mówi ks. Pluta.

Dla ks. Andrzeja Wasilewskiego-Kruka, wikariusza w parafii Najświętszego Salwatora w Krakowie, ks. Jacek był natomiast świadkiem dobrze przeżywanego kapłaństwa. – Poznaliśmy się na długo przed tym, jak trafiłem do seminarium. Był przyjacielem mojej rodziny i subtelnie towarzyszył mi na mojej drodze do kapłaństwa. Później stał się niczym starszy brat w tym powołaniu. Chętnie też doradzał mi i pomagał – opowiada ks. Andrzej.

To pomaganie ks. Jacek miał we krwi – był zawsze i dla każdego: zarówno dla kolegów księży (żywo reagował na to, co działo się na roczniku, pamiętał o imieninach, był obecny na pogrzebach rodziców), jak i dla przyjaciół z dawnych (i nie tylko) lat. – Rok temu przyjechali do mnie znajomi z USA. Ania bardzo chciała znaleźć księdza, który odprawiłby Mszę za jej zmarłą mamę. Zadzwoniłem do Jacka z nadzieją, że może znajdzie czas. Znalazł. Przyjechał z Wadowic i w kolegiacie św. Anny w Krakowie, gdzie kiedyś pracował, odprawił piękną Mszę św. Kiedy zaś miałem poważny wypadek i straciłem prawie wszystko – w tym przyjaciół, którzy tak naprawdę przyjaciółmi nigdy nie byli – to właśnie Jacek przyszedł do szpitala i przyniósł nadzieję – wspomina M. Wiśniewski.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama