Nowy numer 27/2020 Archiwum

Cały rok za 66 zł

W każdej chwili na całym świecie 300 mln dzieci cierpi głód. 64 mln dzieci nie chodzi na lekcje, bo musi pracować, żebrać, a nawet przeszukiwać śmietniki, by znaleźć jedzenie. Każdego dnia 18 tys. dzieci umiera w wyniku chorób spowodowanych głodem.

Tę smutną rzeczywistość od wielu lat próbuje zmienić organizacja Mary’s Meals (ang. Posiłki Maryi). W Polsce filia fundacji działa od kwietnia 2019 r. i swoją siedzibę ma w Krakowie. W najbliższym czasie chce zaprosić wszystkich do udziału w dwóch wydarzeniach charytatywnych.

Zaczęło się w Medjugorju

Historia Mary’s Meals zaczęła się w Szkocji w 1992 r., gdy dwóch braci – Magnus i Fergus MacFarlane-Barrow – chciało pomóc zniszczonej przez wojnę Jugosławii. Wraz ze znajomymi zorganizowali zbiórkę potrzebnych rzeczy, które zawieźli na Bałkany, a dokładnie – do Medjugorja.

Darów wciąż jednak przybywało, więc postanowili pomagać uchodźcom. Z czasem założyli fundację Scottish International Relief, a w końcu zdecydowali, że pomóc trzeba także Afryce, a konkretnie – dotkniętemu klęską głodu Malawi. Był rok 2002. Na Czarny Ląd poleciał Magnus. Spotkał m.in. chorą na AIDS Emmę. Jej najstarszy syn Edward zdradził mu, że marzy o dwóch rzeczach – by nie był głodny i mógł się kształcić. Magnus wiedział już, że chce zrobić wszystko, by nakarmić każde głodne dziecko. Idea była prosta: najlepiej zrobić to, dostarczając jeden pożywny posiłek dziennie do miejsc, w których odbywają się zajęcia szkolne. 10 lat później fundacja zmieniła nazwę na Mary’s Meals, by w ten sposób oddać hołd Maryi (wszak wszystko zaczęło się w Medjugorju, a Magnus do dziś przekonuje, że inspiracja do takiej działalności pochodzi od Boga) i przypomnieć światu, że Matka Boża musiała wychować Jezusa, żyjąc bardzo ubogo.

– O Posiłkach Maryi po raz pierwszy usłyszałam, gdy w 2005 r. wyjechałam na studia do Szkocji. Po powrocie do Polski chciałam zarażać nasz kraj tym pomysłem – wspomina krakowianka Joanna Rabska z zarządu polskiej filii Mary’s Meals. Początkowo jej działalność była skromna, ale coraz więcej osób (zwłaszcza pielgrzymów wracających z Medjugorja) chciało wspierać ten projekt. Organizowane więc były kolejne akcje promocyjne (m.in. pokazy filmu „Child 31”, czyli historii MM w pigułce), zbierane były pieniądze, aż w końcu w Krakowie powstała fundacja. – Organizacja dożywia obecnie 1 425 013 dzieci w 18 krajach znajdujących się w Afryce, Azji, Ameryce Łacińskiej, Europie oraz na Karaibach. Działa ponad wszelkimi podziałami i co najmniej 93 proc. wszystkich darowizn przeznacza na cele charytatywne, ograniczając koszty administracyjne do minimum – zaznacza J. Rabska.

Koncert i owsianka

By jeszcze więcej osób dowiedziało się o Mary’s Meals, 29 listopada odbędzie się wyjątkowy koncert. O godz. 19 w krakowskiej Piwnicy pod Baranami zagrają bębniarski zespół Changa oraz grupa Nebedies, która wykona największe hity artystów angażujących się w pomoc Afryce (m.in. Whitney Houston czy Steviego Wondera). Wszystko zakończy pokaz filmu „Child 31”. Wstęp na to wydarzenie jest wolny, a datki – mile widziane. Na początku przyszłego roku (termin jest jeszcze ustalany), we współpracy z krakowskimi franciszkanami, odbędzie się natomiast... Festiwal Owsianki. – Owsianka jest jednym z posiłków podawanych dzieciom w różnych częściach świata w ramach Mary’s Meals. Wszędzie jest ona dostosowana do potrzeb i przyzwyczajeń dzieci. Podczas krakowskiego festiwalu blogerzy kulinarni przygotują dla naszych gości (zaproszony może czuć się każdy!) owsiankę tak, by była prawdziwym smakołykiem (np. czekoladowo-kokosową albo cynamonową z prażonymi owocami), a wszystkie złożone wtedy darowizny zostaną przeznaczone na działalność MM – zachęca J. Rabska.

Co ważne, by przez cały rok szkolny karmić jedno dziecko, wystarczy... 66,20 zł. To tyle, ile wydajemy często na rzeczy zupełnie niepotrzebne: kolejną kawę na mieście, przekąski, gazety, których i tak nie czytamy, albo na ubrania, które już nie mieszczą się w szafie. – Dla tysięcy maluchów taka kwota oznacza szansę na przeżycie i zdobycie wykształcenia. Posiłek przyciąga bowiem do szkoły, a nauka może pomóc tym dzieciom wyjść z biedy – tłumaczy J. Rabska. Wiele osób dziwi się, że tak niewielką kwotą można zmieniać świat na lepsze. Jest tak, ponieważ MM współpracuje zarówno z lokalnymi farmerami, kupując od nich produkty, jak i z wolontariuszami, którzy każdego dnia gotują dzieciom posiłek. To sprawia, że mieszkańcy konkretnych krajów biorą odpowiedzialność za to przedsięwzięcie, a widząc efekty, chcą się jeszcze bardziej angażować. Ciekawostką jest również to, że zadaniem darczyńców MM jest nie tylko wspierania finansowe akcji (a liczy się każde 5 zł), ale też podjęcie postu i modlitwy. Chodzi o to, by dać coś od siebie, od serca – także czas, talent, kontakt do kogoś, kto może pomóc. Więcej informacji o fundacji można znaleźć na www.marysmeals.pl oraz pod nr. tel.: 507 429 045.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama