Gość Bielsko-Żywiecki 49/2020 Archiwum

Mam z tego dużo frajdy

O „Magicznych piątkach”, czyli spektaklach iluzji na rzecz dzieci z wrodzonymi wadami serca, opowiada ich twórca Błażej Wojtyła.

Miłosz Kluba: Skąd pomysł na takie wsparcie chorych dzieci i ich rodziców?

Błażej Wojtyła: W styczniu tego roku podczas USG dowiedzieliśmy się z żoną, że nasz drugi syn ma poważną, wrodzoną wadę serca. Urodził się przed terminem, 22 maja, z przełożeniem wielkich pni tętniczych. Pierwszym strasznie trudnym momentem dla mnie było pytanie pielęgniarki zaraz po porodzie o jego imię i czy chcemy go ochrzcić, bo nie jest przekonana, czy on dojedzie do szpitala w Prokocimiu. Żona w tym czasie leżała w narkozie. Wiedziałem, że może się spełnić jej najgorszy koszmar – że nie zdąży się z naszym dzieckiem nawet zobaczyć. Udało się dojechać na miejsce, bardzo uspokoił mnie też ratownik z karetki. Dla niego nie była to pierwsza taka akcja i wiedział, jak z takim rodzicem rozmawiać. Godzinę po porodzie byliśmy w Prokocimiu. Tego samego dnia synek miał pierwszy zabieg operacyjny, a pierwszą operację na otwartej klatce piersiowej przeszedł 4 czerwca. Mieliśmy nadzieję, że skończy się na tej jednej operacji, ale już w sierpniu zaczęły się kolejne problemy, transfuzja krwi i następna operacja już na początku września. I to na pewno nie koniec. Jednocześnie w tym czasie zobaczyliśmy, jak wygląda sytuacja w szpitalu od środka. Zobaczyliśmy lekarzy, którzy pracują po kilkanaście godzin, po czym idą jeszcze do poradni, bo nie ma kto przyjąć pacjentów. Umawiali się z nami na 19.30, choć pracują do 16.00, bo wiedzieli, że wcześniej nie znajdą czasu. Widzieliśmy pielęgniarki, to, jak ci ludzie się angażują. Zrozumieliśmy, że oni uratowali życie naszego dziecka i my musimy coś dać od siebie.

Wybór padł na „Serduszka z Prokocimia”.

To stowarzyszenie, które założyli rodzice dzieci z wrodzonymi wadami serca. Wszędzie w szpitalu widzieliśmy naklejki z ich logo. Od dużych fundacji „Serduszka” różnią się tym, że działają bardzo dynamicznie. Potrafią wskoczyć z pomocą prawną, kiedy trzeba załatwić lekarstwo niedostępne w Polsce, załatwić pampersy dla dziecka w szpitalu, zorganizować na szybko pulsoksymetry dla dzieci, bo akurat zabrakło, czy zrobić remont pomieszczenia. Oni pomagają z dnia na dzień. Stwierdziliśmy, że będziemy pracować z nimi i wszystkie zebrane pieniądze przekażemy im na cele statutowe, a oni niech je rozdysponują. Najpierw zakładaliśmy, że uda się zebrać kilka tysięcy. Już wiemy, że będzie to nie mniej niż 15 tys. zł.

Czemu akurat iluzja?

Iluzją zajmowałem się od dziecka. W wieku 13 lat występowałem już profesjonalnie. Miałem pokazy komercyjne w całej Polsce. Jako dzieciak w ten sposób dorabiałem na swoje pasje i wiele się nauczyłem. Na studiach z tego zrezygnowałem, a potem założyłem własną firmę IT. Przez ponad 10 kolejnych lat występowałem głównie dla przyjaciół czy znajomych albo brałem okazjonalnie udział w autorskich projektach. Bardzo mi tego brakowało, bo kocham iluzję, uwielbiam pokazy i poświęcam na jej naukę mnóstwo czasu. Uznałem, że to będą dwie pieczenie na jednym ogniu – z jednej strony zbierzemy pieniądze i zrobimy coś fajnego dla dzieci, a z drugiej ja będę miał swoją odskocznię i będę mógł wrócić do iluzji. Dlatego nie mówię, że się jakoś poświęcam. Ja mam z tego naprawdę wielką frajdę.

Pokazy odbywają się centrum Krakowa, w kawiarni Bon Ami przy ul. Kanoniczej. Jak wyglądają?

Nie chciałbym zdradzać zbyt wiele. Przez godzinę numery magiczne przeplatają się z opowieściami o tym, jak wygląda życie rodziców i dzieci z wadami serca. Iluzje przenikają się z tymi historiami.

Bilety kosztują 50 zł. Ile z tego trafia do Stowarzyszenia „Serduszka z Prokocimia”?

Wszystko. Korzystamy, co prawda, z komercyjnych systemów sprzedaży biletów, rozliczamy podatki z wpływu, mamy też koszty wynajmu sali czy rekwizytów, ale zawsze uzupełniamy to od siebie. Żeby „Serduszka” dostały zawsze równe 50 zł od każdego biletu, dodatkowo dorzucamy zawsze coś więcej. Do wsparcia stowarzyszenia zachęcamy też tych, którzy nie mogą wybrać się na spektakl. Informacje można znaleźć m.in. na naszej stronie internetowej. Na biletach też, oprócz podziękowania, umieszczamy numer konta do wpłat bezpośrednio na „Serduszka z Prokocimia”.


Szczegóły na: magicznepiatki.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama