Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gaśnie ostatni wielki piec

Decyzję o wstrzymaniu pracy części surowcowej krakowskiej huty władze ArcelorMittal Poland ogłosiły 13 listopada. Hutnicy odpowiedzieli protestami.

Część surowcowa to stalownia oraz wielki piec – już ostatni działający w krakowskim kombinacie. Jego wygaszanie rozpoczęło się 23 listopada. Jak zapowiedział prezes spółki Geert Verbeeck, zamknięcie potrwa „przynajmniej kilka miesięcy”. Prezes poinformował przy tym, że spółka nie zamierza zwalniać ok. 800 własnych pracowników zatrudnionych w części surowcowej (w sumie pracuje w niej około 1100 tysiąca osób, ale 300 to pracownicy firm zewnętrznych). Część ma się zajmować konserwacją krakowskiego wielkiego pieca, a część otrzyma propozycję pracy przy podobnej instalacji w hucie w Dąbrowie Górniczej. Pozostali otrzymają obniżone wynagrodzenie, tzw. postojowe.

Już 18 listopada odbył się pierwszy protest pracowników – hutników wsparli m.in. górnicy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. – Jesteśmy przeciwni wyłączaniu wielkiego pieca i stalowni w Krakowie, bo uważamy, że to jest decyzja, która może rozpocząć katastrofę hutnictwa polskiego – mówił do zgromadzonych przed główną bramą ArcelorMittal Poland w Nowej Hucie Władysław Kielian, przewodniczący Solidarności z krakowskiego oddziału AMP.

Kolejnym aktem była pikieta już w centrum Krakowa, na ul. Basztowej, przed Urzędem Wojewódzkim. W jej trakcie 21 listopada hutnicy przekazali wojewodzie małopolskiemu petycję do premiera Mateusza Morawieckiego. Apelowali w niej o podjęcie działań, które spowodują wycofanie decyzji Zarządu AMP. Jak wskazano w piśmie, wygaszenie wielkiego pieca w Krakowie to „ogromne zagrożenie dla tysięcy miejsc pracy i egzystencji rodzin pracowników zatrudnionych w ArcelorMittal Poland oraz podmiotach współpracujących”. „Nie ukrywamy, że pracownicy, jak i my, ich przedstawiciele, czujemy się oszukani, tak przez zarząd ArcelorMittal Poland, jak i ministrów pańskiego rządu, którzy przed wyborami parlamentarnymi zapewniali, że wielki piec w Krakowie nie zostanie wygaszony” – zaznaczyli w piśmie związkowcy.

Piotr Ćwik, przyjmując petycję, zadeklarował, że zostanie ona niezwłocznie przekazana premierowi. – Jesteśmy zdeterminowani, żeby bronić polskiego hutnictwa, bronić polskich wyrobów stalowych, a przede wszystkim miejsc pracy – komentował Mirosław Grzybek, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Metalowców i Hutników w Polsce. Jego zdaniem, ograniczenia w krakowskiej hucie mogą dotknąć ok. 1000 pracowników części surowcowej oraz ponad 1000 pracowników spółek wykonujących specjalistyczne prace w kombinacie. Dlatego związkowcy nie wykluczają kolejnych protestów, również w Warszawie. – Zobaczymy, jak premier zareaguje – mówił 21 listopada, dwa dni przed planowanym rozpoczęciem wygaszania wielkiego pieca, M. Grzybek. – To nie jest tak, że zamykamy maszynę, wyłączamy prąd i na tym się kończy. Ten proces jest długofalowy. W każdej chwili jest możliwość odblokowania tej decyzji – tłumaczył.

Na decyzję ArcelorMittal Poland zareagował także krakowski samorząd. 20 listopada Rada Miasta jednogłośnie przyjęła rezolucję ws. ograniczenia skutków wyłączenia wielkiego pieca w Nowej Hucie. Jak przekonuje wiceprezydent Krakowa Bogusław Kośmider, wygaszenie obiektu może spowodować „zmniejszenie dochodów budżetu o kilkanaście milionów złotych, dać zły sygnał wizerunkowy dla Krakowa, spowodować poczucie zagrożenia wśród pracowników i mieszkańców”. Wiceprezydent Kośmider na swojej stronie internetowej zapowiada działania wspierające pracowników: punkty konsultacyjne, indywidualne i zespołowe konsultacje, porady, szkolenia i oferty pracy. „Przewidujemy szybką ścieżkę szkoleń i proponowania zmian miejsc pracy. Mamy obecnie w Krakowie co miesiąc ponad 3 tysiące nowych ofert pracy i wspólnie możemy zaradzić pracowniczym problemom” – zapewnia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama