Nowy numer 44/2020 Archiwum

Ach, ta chata rozśpiewana

W dworku Rydlówka w krakowskich Bronowicach Małych nie ustaje gwar. Wycieczka licealistów z Tarnowa chce zobaczyć scenerię słynnego wesela, dopiero co w trakcie konkursu recytatorskiego wybrzmiały tu strofy poetów młodopolskich, niedawno zaś przed dworkiem na krzak róży osadzono – jak co roku – słomianego chochoła. Zwyczaj zbiegł się z 50-leciem istnienia muzeum w Rydlówce.

Rydlówka była 20 i 21 listopada 1900 r. scenerią wesela Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny, które zainspirowało Stanisława Wyspiańskiego do stworzenia dramatu „Wesele”. „Ach, ta chata rozśpiewana,/ ta roztańczona gromada,/ zobaczy pan, proszę pana,/ że się do/ poezji nada,/ jak pan trochę zmieni, doda” – mówiła w dramacie Rachel do Pana Młodego, wzorowanego, acz niezupełnie, na Rydlu.

Przyjdź, chochole, na wesele

Ten zaś zaprosił na wesele nawet... chochoła okrywającego krzak róży przed chatą. Co roku pod koniec listopada gospodynie bronowickie oraz okoliczna młodzież, wszyscy ubrani w stroje krakowskie, osadzają przed Rydlówką chochoła. Tak było i w tym roku.

Wokół słomianej konstrukcji w rytm skocznego krakowiaka granego przez kapelę Krakowianie pląsały ubrane w stroje regionalne Dzieci Krakowa. Uczniowie szkół podstawowych noszących imiona Lucjana Rydla, Włodzimierza Tetmajera i Stanisława Wyspiańskiego przedstawili montaże poezji Rydla oraz fragmentów „Wesela”. Pomysł osadzania chochoła łączy się z inauguracją 50 lat temu muzeum w Rydlówce.

– W 1968 r. w dworku, który był niegdyś scenerią wesela L. Rydla, wybuchł pożar. Na wieść o tym Stanisław Waltoś, ogarnięty pasją muzealną prawnik z Uniwersytetu Jagiellońskiego, rzucił kolegom z PTTK pomysł powołania tam muzeum. Wystawa przygotowana przez prof. Waltosia została otwarta 21 listopada 1969 r. To autor ekspozycji wymyślił, by na krzaku róży przy dworku osadzać chochoła – mówi dr Joanna Zdebska-Schmidt z muzeum w Rydlówce, będącego obecnie częścią Muzeum Krakowa.

A prof. Waltoś swojej pasji muzealnej nie ograniczył do stworzenia muzeum w Rydlówce, lecz był także wieloletnim dyrektorem Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Powstawanie muzeum nie było, oczywiście, efektem działań jedynie prof. Waltosia. Wspierali go m.in. koledzy z PTTK, prof. Karol Estreicher, dyrektor Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr Ewa Miodońska-Brookes, znawczyni twórczości Wyspiańskiego, i dr Janusz Kamocki z Muzeum Etnograficznego.

Muzeum rodzinne

Kustoszami Regionalnego Muzeum Młodej Polski „Rydlówka” były wpierw Anna Rydlówna, wnuczka poety, i Maria Rydlowa, żona wnuka. Muzeum pod egidą PTTK przestało działać w 2014 roku. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, obecnie zwane Muzeum Krakowa, przejęło pieczę nad placówką w Rydlówce w 2015 roku. Ekspozycję otwarto ponownie po remoncie jesienią 2018 roku. – Rydlówka jest muzeum bardzo specyficznym. Funkcjonuje bowiem nie tylko w domu prywatnym, ale wciąż zamieszkanym przez rodzinę związaną z nim prawie od początku jego istnienia. Ten dom cały czas żyje. Pogodzenie tej sfery publicznej z prywatną wymagało jednak wielu ustaleń – mówi dr Zdebska-Schmidt.

– To, że przez dom, w którym mieszkasz, przetacza się kilkanaście tysięcy osób rocznie, a pewnie będzie ich więcej, wymaga przyzwyczajenia – śmieje się prof. Jan Rydel, prawnuk Lucjana, wybitny historyk, wykładowca Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Był niegdyś wraz z żoną Isabel Röskau-Rydel, profesor germanistyki Uniwersytetu Pedagogicznego, i córką Magdaleną mieszkańcem rodzinnego dworku, obecnie mieszka zaś niedaleko, bo jedynie 50 m obok. – Teraz w Rydlówce, gdzie tradycja rodzinna splata się z tradycją kultury narodowej, mieszka wciąż moja 95-letnia mama Anna, niegdyś żołnierz AK, będąca przez kilkadziesiąt lat redaktorem w Wydawnictwie Literackim, m.in. edytorem listów Wyspiańskiego. Jest skarbnicą wiedzy o tym domu. Wraz z nią mieszka mój siostrzeniec Piotr Szmigielski z rodziną. Jesteśmy radzi, że to, co dotyczy naszych przodków, jest wciąż żywe, że tę spuściznę mogą poznawać od półwiecza kolejne pokolenia odwiedzających Rydlówkę – dodaje prof. Rydel.

W czasie, gdy odbywało się wesele Rydla i Mikołajczykówny, dom należał do malarza Włodzimierza Tetmajera, szwagra L. Rydla. W 1908 r. Lucjan odkupił budynek, który następnie został przebudowany na stylowy dworek polski. – Ten dom był spełnieniem marzeń L. Rydla, który chciał zostawić rodzinie nie tylko swoją twórczość, ale także dom i ziemię. Zaklinał w testamencie, by o ile to będzie możliwe, dom pozostał w rękach rodziny. I tak się stało – mówi dr Zdebska-Schmidt. Lucjan Rydel umarł w kwietniu 1918 r. w wieku 48 lat. Jadwiga przeżyła go o 18 lat. Byli kochającym się małżeństwem. Lucjan dawał często poetycki wyraz tej miłości. „Rodził cię szumny pszeniczny łan/ I srebrna fala żyta/ Z zielonych miedz i kłośnych zbóż,/ Jak gdyby z toni spienionych mórz/ Uroda twa wykwita/ I stoisz, siostra tych polnych róż,/ Poranną rosą zmyta/ I cała w blasku wschodzących zórz/ Jak Afrodyta” – pisał m.in. w wierszu „Mojej żonie”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama