Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ach, ta chata rozśpiewana

W dworku Rydlówka w krakowskich Bronowicach Małych nie ustaje gwar. Wycieczka licealistów z Tarnowa chce zobaczyć scenerię słynnego wesela, dopiero co w trakcie konkursu recytatorskiego wybrzmiały tu strofy poetów młodopolskich, niedawno zaś przed dworkiem na krzak róży osadzono – jak co roku – słomianego chochoła. Zwyczaj zbiegł się z 50-leciem istnienia muzeum w Rydlówce.

Trzeba zaznaczyć, że ani postać Pana Młodego, ani Panny Młodej z „Wesela” nie odpowiadają w pełni pierwowzorom! Rydel był wprawdzie gadatliwy, ale był człowiekiem wszechstronnym: poeta, dramatopisarz, tłumacz „Iliady”, dyrektor teatru; Jadwiga była zaś bardzo delikatną osobą, nieprzystającą do hożej Panny Młodej, mówiącej: „Trzeba stać i walić w mordę”. Ekspozycja muzealna mieści się na parterze (na piętrze mieszka rodzina). Składa się z przedmiotów udostępnionych przez rodzinę Rydlów, Muzeum Krakowa, Muzeum Narodowe czy Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Są także cenne eksponaty, które znalazły się bezpośrednio w muzeum w czasie prowadzenia go przez PTTK. W izbie „tanecznej”, gdzie się bawiono w trakcie wesela, wisi wykonany przez S. Wyspiańskiego portret L. Rydla z „Primawerą” według Botticellego, portrety przodków, m.in. namalowany przez Floriana Cynka wizerunek dziadka – prof. Józefa Kremera, wykładowcy UJ, filozofa, znawcy sztuki.

Zawieszono tu także portrety J. Rydlowej. Jeden z nich, bardzo okazały, trafił do muzeum w niezwykły sposób. Przed otwarciem placówki w prasie krakowskiej ogłoszono apel o poszukiwaniu pamiątek związanych z Młodą Polską i „Weselem”. Odezwała się m.in. wdowa po znanym malarzu Fabijańskim, nieżyjącym już wówczas od ponad 20 lat. „Przyjechaliśmy na ulicę Poselską. Bardzo starsza pani zaprowadziła nas do dawnej pracowni męża. (...) Pani Fabijańska podeszła do kredensu i zza niego wyciągnęła duży rulon papieru. Rozwinęła go i oniemieliśmy. Był to niedokończony, wielki, piękny portret Jadwigi Rydlowej, pastelowy, dzieło Stanisława Fabijańskiego. Od razu wiedzieliśmy, że stanie się on ozdobą »izby tanecznej«, że zawiśnie na drzwiach prowadzących do nieużywanej, wówczas nieodnowionej świetlicy. Obraz został oprawiony, otrzymał ramy i piękną wielką szybę w zakładzie szklarskim przy ul. Św. Krzyża. Dotarł do Rydlówki w ostatniej chwili, na trzy godziny przed uroczystym otwarciem muzeum. I wtedy krach, katastrofa! W czasie przenoszenia obrazu do izby tanecznej pękła szyba. Rozpacz, klęska. Uratował nas dopiero co zainstalowany telefon. Zbyszek Kresek zatelefonował na ulicę Św. Krzyża i poprosił o natychmiastową pomoc. Udało się. Nie upłynęły dwie godziny, jak w Rydlówce była nowa szyba i z nią dwóch szklarzy. Pod wejściem do Rydlówki zbierali się już pierwsi zaproszeni goście, gdy kończono wprawianie nowej szyby w ramę i wieszano obraz” – wspominał prof. Waltoś w wydanej niedawno książce „Wędrowanie po wyspach pamięci”.

Ślub dziś o 9.00

Izba – „scena” to dawny pokój W. Tetmajera – Gospodarza z „Wesela”, gdzie działy się główne wydarzenia dramatu Wyspiańskiego. Zaaranżowano go według dekoracji scenicznej z premiery „Wesela”. Na biurku dokumenty, listy, szkice, m.in. kartka Rydla, adresowana 20 listopada 1900 r., do Kazimierza Kremera: „Kochany Kaziu! Ślub dziś o 9 u Panny Maryi. Twój Lucjan”. W dawnym alkierzu, gdzie w trakcie wesela spały „dziecka”, zgromadzono pamiątki związane z gośćmi weselnymi. W „świetlicy” umieszczono zaś w 1990 r. galerię urzekających obrazów malarzy młodopolskich, związanych w większości w rozmaity sposób z Bronowicami. Znajdują się tu m.in. „Orka” i „Aniołowie u Piasta” Tetmajera, „Słoneczniki” i „Cmentarz wiejski” Jana Stanisławskiego, „Wierzby” Ludwika Stasiaka, „Sad w cieniu” Stefana Filipkiewicza, „Na granicy Bronowic” Władysława Bończy-Rutkowskiego, „Konie” i „Bronowice pod Krakowem. Zmierzch” Stanisława Czajkowskiego, „Dom w słońcu” Henryka Szczyglińskiego, „Dziewczyna z Bronowic” Henryka Uziembły. – W 2018 r. pojawił się w ekspozycji nowy, piękny obraz Ludwika de Laveaux „Lato w Bronowicach”, przedstawiający fragment dzisiejszej ul. Tetmajera – widać na nim m.in. dom Czepca i karczmę. Pochodzi ze zbiorów Muzeum Krakowa, wisiał ponoć jednak kiedyś u lokatorów Rydlówki. Teraz dołącza do nich inny piękny obraz S. Czajkowskiego „Pożegnanie panny młodej z matką”, który niedawno kupiliśmy do naszych zbiorów. Wśród nowych nabytków do Rydlówki jest też „Studium portretowe dziewczyny wiejskiej” Wojciecha Weissa – mówi dr Zdebska-Schmidt. – Wszystko się zmienia, ale wciąż jest Rydlówka, są legenda i przychodzący tu ludzie – zaznacza prof. Waltoś.

Do bronowickiego muzeum przychodzą tysiące osób chcących zobaczyć, jak wyglądała „chata rozśpiewana”, w której w 1900 r. działy się dziwy uchwycone w wyobraźni Wyspiańskiego i w której wciąż czuje się ducha weselników sprzed lat. W ciągu ostatniego roku muzeum w Rydlówce odwiedziło ok. 12 tys. osób. – Nie zamykamy się w Wyspiańskim i „Weselu”, pamiętając, że jest to dom Tetmajera i Rydla, dom otwarty dla wszystkich. Wokół Rydlówki gromadzi się społeczność lokalna. Na osadzanie chochoła i na spotkania przychodzą m.in. przedstawiciele rodziny L. Rydla i W. Tetmajera oraz potomkowie starych rodów bronowickich, m.in. Czepców, Klimów, Mikołajczyków i Susułów – mówi dr Zdebska-Schmidt. •

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama