Nowy numer 27/2020 Archiwum

Pierwszy chleb poszedł z dymem

Dzień przed mikołajkami w krakowskiej Księgarni św. Stanisława z czytelnikami rozmawiała s. Anastazja Pustelnik FDC, autorka bestsellerowych książek kulinarnych.

Pretekstem do rozmowy, która odbyła się w ramach cyklu „Spotkania z duszą”, była najnowsza książka „Siostra Anastazja. Życie pełne smaku” (Wydawnictwo WAM). Choć znalazły się w niej przepisy (niektóre dotąd niepublikowane), to jest to przede wszystkim opowieść o barwnym życiu s. Anastazji – o tym, jak zaczęła się jej przygoda w kuchni i jak została autorką książek. A zaczęło się od „103 ciast siostry Anastazji”. Pierwsze wydanie ukazało się w nakładzie zaledwie 2 tys. sztuk. Dziś to białe kruki. Potem pojawiły się inne tytuły i kolejne wydania. W sumie to już ponad 4 mln egzemplarzy. Zagraniczna prasa porównywała nawet s. Anastazję do Nigelli Lawson i do Jamiego Olivera.

Początki wcale nie były łatwe. Pierwszy samodzielny posiłek przyrządziła, gdy miała 17 lat. – W nocy zmarła moja mama, brat był jeszcze nieżonaty, rano wstaliśmy i byliśmy głodni – wspominała 5 grudnia podczas „Spotkania z duszą”. – Były ziemniaki z kwaśnym mlekiem. Najlepsze, najzdrowsze. To był pierwszy posiłek – opowiadała s. Anastazja. Jaki czas później wraz z bratem próbowała upiec pierwszy chleb. – Powiedziałam mu: „Ja będę robić ciasto, a ty będziesz palił w piecu”. Ładnieśmy to naszykowali, w takim koszyku włożyliśmy na łopacie chleb do pieca i szczelnie zamknęliśmy. Jak później otworzyliśmy, to był tylko dym! Chleb się spalił, bo brat tak mocno napalił – mówiła. – Ale potem się nauczyliśmy. Na poważnie gotowaniem siostra zajęła się już w zakonie. – Gdy tylko kuchnia była otwarta, to zaglądałam tam i bardzo mi się ta praca podobała. Kiedy matka prowincjalna zapytała, co bym chciała robić w klasztorze, to od razu powiedziałam, że do kuchni. To dla niej było bardzo dobre, bo siostry raczej nie chcą gotować – opowiadała zakonnica.

Później gotowała nie tylko dla sióstr, ale i dla dzieci w przedszkolu, i dla księży. To właśnie praca w kuchni krakowskich jezuitów zaowocowała pierwszą książką. Uczestnikom grudniowego spotkania s. Anastazja podpowiadała, jak nie zgubić się w przedświątecznych przygotowaniach (jak najwięcej rzeczy przygotować wcześniej) i czym zaskoczyć domowników. Podzieliła się m.in. przepisem na gołąbki z ziemniakami – potrawę popularną na jej rodzinnych Kresach. Przestrzegała jednak, by przed Bożym Narodzeniem nie gotować zbyt wiele. – Pan Bóg nie daje nam na święta drugiego żołądka – żartowała.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama