Nowy numer 27/2020 Archiwum

Weekend Cudów

W ciągu dwóch dni Szlachetna Paczka dotarła do 14,5 tys. rodzin.

Między stosami prezentów krzątają się wolontariusze w czerwonych koszulkach z napisem: „Lubię ludzi”. Wnoszą i wynoszą kolejne pudła, zawijają w świąteczny papier te, które zapomniał zapakować darczyńca. Każda „paczka” to osobny stos, liczący kilka, kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt pudeł i pudełek. Tylko z tego jednego magazynu – w krakowskim I LO – pomoc i prezenty w ramach Szlachetnej Paczki trafią do 60 rodzin. W samym Krakowie takich magazynów jest kilkanaście, w całej Polsce – ponad 630. – To cudowne uczucie – mówi Anna Wilczyńska, prezes Stowarzyszenia „Wiosna”, które organizuje Szlachetną Paczkę, podkreślając, że 6 grudnia licznik rodzin na stronie akcji pokazał 0. To oznacza, że każda z rodzin znalazła swojego darczyńcę.

Wolontariusze

Jak mówi A. Wilczyńska, Weekend Cudów – w tym roku 7 i 8 grudnia – to ogromna operacja logistyczna. – W jednym czasie musimy połączyć bardzo wiele osób – wyjaśnia. Do każdego magazynu przyjeżdżają darczyńcy. Wcześniej wolontariusze ustalają, kiedy mogą się ich spodziewać, żebyśmy nie mieli przestojów i żeby paczki sprawnie trafiały do rodzin – tłumaczy. W zeszłym roku osób zaangażowanych w Szlachetną Paczkę – licząc wolontariuszy, darczyńców – było ponad 600 tysięcy.

Prezes „Wiosny” zwraca uwagę właśnie na pracę wolontariuszy. To oni dotarli do potrzebujących rodzin, rozmawiali z nimi, sprawdzili, komu jaka pomoc jest potrzebna. W Weekend Cudów wolontariusze dbają, by prezenty dotarły na miejsce. Nawet jeśli ktoś inny zawodzi. Zdarzały się sytuacje, że darczyńca rozmyślał się w ostatniej chwili. Wolontariusze między sobą organizowali pomoc tak, by czekająca na świąteczne prezenty rodzina rzeczywiście je otrzymała. – Jestem dumna z tych ludzi – mówi A. Wilczyńska. – Trudno opisać to uczucie – mówi o Weekendzie Cudów Kuba, wolontariusz, pierwszy rok w Szlachetnej Paczce. – Z jednej strony człowiek jest bardzo zmęczony, bo to był bardzo intensywny czas, intensywny tydzień, teraz intensywny weekend. Z drugiej – gdy już się jest u tych rodzin i patrzy, jak oni rozpakowują te prezenty, jak się cieszą, jak spełniają się ich do tej pory nieosiągalne marzenia, to wynagradza wszystko – zapewnia.

Rodziny

Co znajduje się w paczkach? Wszystko zależy od bardzo konkretnych potrzeb tych, do których prezenty mają dotrzeć. Kuba przypomina historie osób, za które był w tym roku odpowiedzialny. Jedna z nich to 80-letnia samotna pani, która mieszka na trzecim piętrze w kamienicy bez windy, porusza się za pomocą balkonika, od 18 lat nie wychodziła na zewnątrz. Na dodatek jej mieszkanie jest tak wysokie, że nie może dosięgnąć bojlera, by go włączyć. – Ogrzewa się palnikami z kuchenki. W jej paczce znalazł się grzejnik, który będzie mogła podłączyć obok łóżka i będzie miała ciepło. Dostała też środki czystości, nie będzie musiała nikogo wysyłać po zakupy – opowiada Kuba.

Wolontariusze Szlachetnej Paczki słyszą tysiące takich historii. M.in. na ich podstawie, ale także w oparciu o dane liczbowe, Stowarzyszenie „Wiosna” co roku opracowuje „Raport o biedzie”. W jego tegorocznym wydaniu można przeczytać, że w 2018 r. ponad 2 mln Polaków żyło w skrajnym ubóstwie, co oznacza, że na przeżycie miało nie więcej niż 19 zł dziennie. Liczba ta wzrosła o ponad 400 tys. w porównaniu z rokiem ubiegłym. W ciągu ostatnich dwóch lat o ponad 60 tys. wzrosła liczba seniorów żyjących w ubóstwie. W co czwartej rodzinie otrzymującej pomoc w ramach Szlachetnej Paczki średni dochód wynosił mniej niż 8 zł na dzień. „Najbardziej przydałaby mi się maść przeciwbólowa, ale jest droga, szkoda mi na nią pieniędzy. I herbata na nerki. A z czego bym się ucieszyła? Jakbym już nie była głodna” – to kolejna historia, z którą zetknęli się wolontariusze.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama