Nowy numer 48/2020 Archiwum

Weekend Cudów

W ciągu dwóch dni Szlachetna Paczka dotarła do 14,5 tys. rodzin.

Jak przekonują autorzy raportu, wzrasta także zasięg ubóstwa relatywnego. Do tej kategorii zalicza się osoby, których poziom wydatków nie przekracza połowy średniej liczonej dla ogółu społeczeństwa. Takich ludzi jest w Polsce 14 proc., co oznacza, że w Polsce żyje około 5 mln osób relatywnie biednych. „Wbrew obiegowym sądom liczba dzieci żyjących w skrajnym ubóstwie rośnie (z 325 tys. w roku 2017 do 417 tys. rok później)” – czytamy w raporcie. „W 2018 r. w skrajnym ubóstwie żyło w Polsce prawie pół miliona dzieci. Niektórzy nie muszą popełniać błędów, by popaść w biedę. Czasami wystarczy znaleźć się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie – już w chwili urodzenia” – podkreślają jego autorzy.

Darczyńcy

Wysiłek wolontariuszy to nie wszystko. Nie byłoby świątecznych paczek, gdyby nie darczyńcy, którzy fundują i kupują prezenty. Coraz częściej to nie pojedyncze osoby, ale całe rodziny, grupy przyjaciół czy znajomych z pracy. – To trochę zabawa w św. Mikołaja, tyle tylko, że w prawdziwym świecie. Możemy mieć realny wpływ na czyjeś życie, jeśli tylko jesteśmy w stanie poświęcić trochę czasu – mówi Jakub Wiercioch, który do magazynu w I LO dostarczył jedną z paczek, przygotowaną na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Robotyki AGH. Zaangażowali się w nią samorząd studencki oraz uczelniane projekty, takie jak AGH Racing, Solar Boat czy E-Moto. Zbiórkę wsparli pracownicy wydziału i ich rodziny. Był także kiermasz ciast, z którego zysk również został przeznaczony na paczki dla dwóch rodzin. Znalazły się w nich m.in. łóżko, biurko, szafa, artykuły szkolne, środki czystości i jedzenie.

Wolontariuszka Natalia opowiada jeszcze historię „paczki międzypokoleniowej”. – W tym roku jednymi z darczyńców byli bardzo młodzi ludzie – nastolatkowie, najmłodszy mógł mieć jakieś 8 lat – opowiada. Okazało się, że jakiś czas temu Szlachetną Paczkę postanowił przygotować ich dziadek (dziś już nie żyje). Pomogły mu w tym jego dorosłe dzieci. Przygotowywanie paczki stało się rodzinną tradycją, a w tym roku to właśnie najmłodsi wybrali rodzinę, której pomogą. To oni pakowali prezenty, przywieźli je do magazynu. – Chyba najcenniejsze było to, co powiedział najmłodszy z nich – że warto pomagać, bo każdy może w przyszłości potrzebować wsparcia – mówi Natalia.

Anna Wilczyńska przypomina natomiast, że dwa dni Weekendu Cudów to nie koniec Szlachetnej Paczki. – Wolontariusze później odwiedzają rodziny, spotykają się z nimi, dalej badają ich sytuację i próbują znaleźć rozwiązanie, żeby ta rodzina mogła trwale wyjść z biedy – zapewnia A. Wilczyńska. Chodzi m.in. o pomoc medyczną czy prawną, w której niesieniu pomagają specjaliści (na to też potrzebne są pieniądze od darczyńców). – Dzięki temu możemy czytać takie historie, że ktoś w jednym roku potrzebował Szlachetnej Paczki, a w kolejnym sam może taką paczkę przygotować – mówi prezes „Wiosny”.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama