Nowy numer 08/2020 Archiwum

Marzyciele wiedzą, czego chcą

Gdy uda się spełnić jedno marzenie, dzieciom jakby wyrastają skrzydła i drugie marzenie – to o zdrowiu – staje się bardziej realne. Wolontariusze Fundacji „Mam Marzenie” mają na to dowody.

Historia małej Ani jest jedną z ich ulubionych. Gdy dziewczynka została marzycielką (tak nazywani są podopieczni fundacji), było jasne, że z realizacją tego, o co poprosiła, trzeba się spieszyć... – W takich sytuacjach nie tracimy czasu na szukanie sponsorów, tylko spełniamy marzenie dzięki pieniądzom z wpłat 1 proc. od podatku – tłumaczy Anna Krzysztofek, koordynator krakowskiego oddziału FMM.

Radość pomaga walczyć

Ania marzyła o pięknej zabawkowej kuchni, w której mogłaby być gospodynią z prawdziwego zdarzenia. Wolontariusze przynieśli prezent do szpitala, ale dziewczynka była w izolatce. Wyniki krwi miała tak złe, że lekarze tylko kręcili głowami. Stało się jednak coś niezwykłego. Gdy Ania zobaczyła kuchnię, nastąpił u niej wybuch radości i organizm zmobilizował do walki wszystkie siły. Następnego dnia parametry krwi poprawiły się tak bardzo, że została przeniesiona na oddział dzienny i mogła bawić się tym, o czym marzyła. – Takie chwile są dla nas najpiękniejszą nagrodą – mówi Marcin Czerwiński, wolontariusz krakowskiego oddziału.

Także 9-letnia Dominika zaskakiwała lekarzy determinacją i pogodą ducha. Do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu trafiła 1 lipca. Miała ostrą białaczkę szpikową, jej stan był krytyczny. – Lekarze powiedzieli, że w ciągu dwóch tygodni zdarzyć może się wszystko, a oni mogą nie być w stanie pomóc – wspomina jej tata. Na szczęście działać zaczęła nie tylko medycyna, ale i środki duchowe, dobrze znane bliskim Dominiki. – Ona dostała drugie życie – nie ma wątpliwości pan Krzysztof. Pomimo ciężkiej chemioterapii Dominika wstawała i uśmiechała się, choć nie powinna mieć na to siły. Tę wewnętrzną siłę wypracowała, grając od przedszkola w szachy. Teraz gra już zawodowo (ma trzecią kategorię szachową), trenuje z arcymistrzami. Dominika cały czas marzyła więc, by dalej rozwijać zainteresowania. Gdy przyszli wolontariusze FMM, od razu wiedziała, czego jej trzeba – laptopa z dostępem do internetu, by mogła wrócić do treningów i kontaktować się z innymi zawodnikami. Marzenie wypowiedziała przez szybę izolatki. Ponowne przyjście wolontariuszy było niespodzianką. Radość była wielka! Niebawem Dominika zakończyła pierwszy etap leczenia, a 16 grudnia zaczęła drugi, zabezpieczający przed wznową. Co ważne, dostała pozwolenie na to, by święta Bożego Narodzenia spędzić w domu. – Spełnienie marzenia i możliwość kontynuowania pasji, mimo walki z ciężką chorobą, mają dla dziecka wielką wartość – komentuje z wdzięcznością pan Krzysztof.

Wielkie emocje towarzyszyły też 9-letniej Wiktorii, gdy 18 grudnia szła na pewne spotkanie. Dziewczynka w czerwcu zachorowała na białaczkę limfoblastyczną i ma za sobą pierwszy półroczny etap leczenia. Za kilka chwil rozpocznie drugi półroczny etap, a potem jeszcze przez dwa lata będzie musiała brać chemię w tabletkach. Jest bardzo dzielna, a jej pasją jest gotowanie, dlatego chciała poznać Michela Morana (jurora polskiej edycji programów „Master Chef” i „Master Chef Junior”). Na żywo okazał się jeszcze cieplejszym i pogodniejszym człowiekiem niż w telewizji. – Gwiazdkowy prezent dostałam tydzień przed świętami i swoimi urodzinami – mówiła nam szczęśliwa Wiktoria.

Z Ameryki do Polski

Fundacja „Mam Marzenie” do Polski przywędrowała z USA. Serca policjantów podbił tam Chris, który – walcząc z białaczką – marzył, aby zostać oficerem drogówki i jeździć na służbowym motocyklu. Wzruszeni policjanci postanowili zrealizować to życzenie. 29 kwietnia 1980 r. chłopiec został pierwszym i jedynym Honorowym Oficerem Wydziału Drogowego stanu Arizona – otrzymał własny mundur, odznakę, zdał egzamin z jazdy motorem i został członkiem eskadry motorowej. Niestety, kilka dni później zmarł, ale odwagą zaimponował wszystkim, a policjanci założyli Fundację „Make a Wish”, która spełnia najskrytsze pragnienia chorych dzieci na całym świecie. Jej wolontariuszem był m.in. Piotr Piwowarczyk, który zrozumiał, że w życiu oprócz brania trzeba też dawać. Po konsultacjach m.in. z Janiną Ochojską zdecydował, że taka działalność jest potrzebna także w Polsce. Po 18 latach pobytu w USA zostawił tam dobrze działający biznes i wrócił do ojczyzny, by w 2003 r. w Krakowie założyć Fundację „Mam Marzenie” i pracować (za darmo!) dla chorych dzieci. Przyjaciele z USA powiedzieli, że jeśli w ciągu roku uda się spełnić 8 dziecięcych marzeń, to było warto przenieść ideę za ocean. Po 12 miesiącach zrealizowanych życzeń było 40, a dziś fundacja, która liczy 16 oddziałów w całej Polsce (prezesem zarządu jest obecnie Karolina Adamska, wolontariuszka poznańskiego oddziału), ma ich już na koncie 8600.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama