Nowy numer 31/2020 Archiwum

Muzealnik z przypadku

Jego ojcem chrzestnym był brytyjski gubernator w Afryce, on jest znanym krakowskim prawnikiem i byłym dyrektorem Muzeum UJ. Opis swoich wędrówek „po wyspach pamięci” prof. Stanisław Waltoś zawarł w ostatniej książce.

Wśród przodków miał i chłopów pańszczyźnianych spod Rzeszowa, i herbowych starostów galicyjskich, jak i galicyjskiego przedsiębiorcę z gałęzi wiertnictwa naftowego z Kanady rodem. Jednym z najciekawszych elementów biografii 88-letniego prof. Waltosia są jego pasje muzealne. Muzealnikiem został przypadkiem. Zazwyczaj takimi instytucjami kierują historycy sztuki, historycy, etnografowie. On zaś jest wziętym profesorem prawa, wieloletnim wykładowcą UJ, autorem podręczników prawa karnego. Drogę do przejęcia po sławnym prof. Karolu Estreicherze kierownictwa muzeum mieszczącego się w najstarszym gmachu uniwersyteckim – Collegium Maius – utorowała mu miłość do przeszłości podwawelskiego grodu.

Był przewodnikiem po Krakowie, twórcą Muzeum Młodej Polski w bronowickiej „Rydlówce”. Jego głównym atutem w oczach szukającego następcy prof. Estreichera było jednak to, że... nie był historykiem sztuki. Dyrektor Muzeum UJ był bowiem ze swoimi kolegami po fachu mocno skonfliktowany. Wybór następcy okazał się zaś bardzo szczęśliwy. Kierujący placówką w latach 1977–2011 prof. Waltoś doprowadził m.in. do gruntownej restauracji budynków, unowocześnienia formy funkcjonowania muzeum oraz odtworzenia Ogrodu Profesorskiego. Muzeum jest nietypowe, łączy funkcje muzealne z funkcjami reprezentacyjnymi najstarszej polskiej uczelni. W auli Collegium Maius podczas uroczystych posiedzeń senatu uczelnianego nadawane są doktoraty honoris causa UJ, na dziedzińcu rokrocznie formuje się pochód profesorów przed inauguracją roku akademickiego, goszczeni są tu odwiedzający Kraków monarchowie i prezydenci.

Profesor Waltoś odziedziczył po swoim poprzedniku, który odnalazł ołtarz Wita Stwosza, zamiłowanie do twórczości tego artysty. Wszystko zaczęło się od dziecięcego zachwytu. Pięcioletni Staś Waltoś latem 1937 r., w drodze z Chorzowa do Jasła, podczas postoju w Krakowie został zaprowadzony przez mamę do kościoła Mariackiego. – Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem słynny ołtarz. Do dziś, gdy wywołuję go z pamięci, najpierw pojawiają się na zawsze utrwalone w umyśle 5-letniego dziecka ogrom i barwy ołtarza. Bardzo złoty, a także niebieski sięgał sklepienia z gwiazdami. Tak go zapamiętałem – wspomina profesor. Po latach napisał obszerną książkę o grabieży ołtarza Mariackiego. Jako dyrektor muzeum przyczynił się do powrotu do Krakowa rysunku Wita Stwosza z 1520 r. – projektu ołtarza i klasztoru karmelitów w Norymberdze, zrabowanego w 1940 r. przez Niemców ze zbiorów uniwersyteckich i wymienionego w 1980 r. z władzami NRD na kilka rękopisów ze znajdującej się w Bibliotece Jagiellońskiej Biblioteki Pruskiej.

Kwintesencją zamiłowania prof. Waltosia do Wita Stwosza, połączonego ze znawstwem prawa, jest sprawa średniowiecznej rzeźby św. Jana Chrzciciela, powstałej zapewne w warsztacie tego artysty. Rzeźba znajdowała się w kapliczce w Gołczy k. Krakowa. Trafiła tam w latach 60. XIX w trakcie powodzi, przyniesiona nurtami rzeki Szreniawy. Skradziono ją z kapliczki w 2000 roku. Sołtys wsi Józef Robakowski wraz z pochodzącą z Kamienicy Lucyną Kuśmierczyk szukali śladów rzeźby w katalogach aukcyjnych. Udało im się złapać trop w 2001 roku. Skradzioną figurę wycofano z aukcji. Prokurator nie nakazał jednak jej zwrotu, lecz przekazał w depozyt osobie zupełnie z nią niepowiązanej. Mieszkańcy Kamienicy próbowali bezskutecznie odzyskać rzeźbę. „Ostatecznie Józef Robakowski i Lucyna Kuśmierczyk trafili do mnie. Zaproponowałem wówczas transakcję: spróbuję wydobyć rzeźbę z tego dziwnego depozytu; ale gdy to się stanie, wieś przekaże rzeźbę Uniwersytetowi Jagiellońskiemu, a w zamian sumptem uniwersytetu zostanie wykonana jej kopia i ustawi się ją w kapliczce w Kamienicy. Propozycja została przyjęta” – wspomina prof. Waltoś. Zwrócił się do Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie i w rezultacie nakazano zwrot rzeźby do Kamienicy. Oryginał trafił w lipcu 2004 r. do Muzeum UJ, kopia zaś znalazła się w 2005 r. w kapliczce w Kamienicy. Zgodnie z sugestią profesora, na kapliczce umieszczono napis: „Złodzieju – to kopia. Oryginał w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego”.


Stanisław Waltoś, Wędrowanie po wyspach pamięci, Warszawa 2019, Wolters Kluwer, ss. 504.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama