Nowy numer 08/2020 Archiwum

To nie różowe okulary

– Nie chodzi o hurraoptymizm, ale o dostrzeganie dobra w życiu – przekonuje br. Piotr Kwiatek OFMCap, który opracowuje pierwszą w Polsce aplikację o wdzięczności.

Magdalena Dobrzyniak: Za co lubi Brat dziękować?

br. Piotr Kwiatek OFMCap: Kiedy rano idę do kościoła, tworzę swoją litanię wdzięczności i okazuje się, że to tysiące spraw: od tematów prostych, zwyczajnych, do tematów, które są związane z trudem, cierpieniem. Są bowiem cztery wymiary wdzięczności: za dary nadzwyczajne, za dary zwyczajne, za dary duchowe i dary trudu.

Czym właściwie jest wdzięczność? Postawą życiową? Instynktownym odruchem? Emocją?

To wszystkie te aspekty. Spójrzmy jednak na wdzięczność jako prospołeczną postawę, związaną z rozpoznaniem dobra. Ta postawa kształtuje nasze wybory moralne i ma duże przełożenie na dobrostan, czyli poczucie szczęścia. Są badania, które mówią, że dzięki wdzięczności człowiek może lepiej spać czy lepiej realizować swoje cele, jest też bardziej odporny na stres. Dziś mniej mówimy o wdzięczności w kontekście emocji. Jest ona raczej strategią, która sprawia, że człowiek nie tylko przeżywa dobrostan, ale też wzmacniają się jego relacje międzyludzkie.

Czy można się nauczyć wdzięczności?

Oczywiście. To się zaczyna już w dzieciństwie. Kiedy otrzymywaliśmy prezent od dziadka czy babci, rodzice mówili: „Podziękuj”. I jest to wdzięczność naturalna. Warto tę postawę kształtować również w dorosłym życiu, bo wynika z tego wiele korzyści. Sam mogę powiedzieć, że od czasu, gdy zacząłem praktykować wdzięczność, zmieniło się moje życie.

A co to znaczy praktykować wdzięczność?

Czymś innym jest poczucie, że jesteśmy obdarowani jakimś dobrem, a czymś innym umiejętność nazwania tego doświadczenia. Ważne jest nie tylko doznanie, ale też refleksja. Wdzięczność uruchamia moją życzliwość wobec drugiego, dlatego potrzebna jest umiejętność jej wyrażenia. Mogę czuć, że bardzo kocham moją mamę, ale nigdy jej tego nie powiedzieć. Praktykowanie wdzięczności uświadamia mi dobro, jakim jestem obdarowany. To wcale nie musi być łatwe, bo są ludzie, którzy nie byli uczeni wyrażania pozytywnych emocji. Praktykowanie wdzięczności może w tym pomóc.

Jak przekonać ludzi, którzy lubią narzekać, by spróbowali spojrzeć na życie w perspektywie wdzięczności?

Nie warto zastępować okularów ciemnych różowymi, bo nie chodzi o to, by koloryzować świat. We wdzięczności chodzi o to, by dostrzegać świat realny. Potrzebne są soczewki, dzięki którym zobaczymy realne dobro. Pamiętam rozmowę z bratem, który dużo narzekał. Zapytałem go, za co dziś jest wdzięczny. W duchu myślałem, że z trudem znajdzie dwie–trzy sprawy, a on zaczął wymieniać ich tyle, że lista się nie zamykała! Warto takich ludzi pytać, co dobrego się dzieje w ich życiu. Malkontenci komunikacyjnie skupiają się na frustracjach, ale to nie znaczy, że nie przeżywają dobra. Rzecz w tym, by je odkryli.

Narzekający wpływają negatywnie na rozmówców. Czy ten sam mechanizm działa w odniesieniu do człowieka wdzięcznego?

To jak palenie czynne i bierne. Szkodzi nie tylko temu, kto pali, ale też jego otoczeniu. Tak jest z narzekaniem, które osłabia nastroje u innych. Podobnie jest z wdzięcznością, tyle że człowiek wdzięczny wzmacnia to, co pozytywne, jest częściej uśmiechnięty, promieniuje życzliwością, serdecznością. Nie chodzi o hurraoptymizm, ale o dostrzeganie dobra w życiu.

A co z ludźmi, na których spadają ciosy od losu? Za co mają dziękować? Jak mają znaleźć siły na dziękowanie?

Nie obracamy się w sferze iluzji. Wdzięczność to nie jest tzw. pozytywne myślenie. Ktoś, kto doświadcza cierpienia, może też przeżywać wdzięczność. Nie jest ona entuzjastyczna, radosna, ale wciąż warto dostrzegać dobro, nawet w kryzysie. Ono naprawdę istnieje. Człowiek, który przeżywa ból, może się na nim skupić i widzieć tylko to, co trudne. Ale praktykowanie wdzięczności polega na rozszerzeniu perspektywy i zobaczeniu, że oprócz cierpienia jest też realne dobro, którego nie utraciliśmy. Nie jest to więc naiwna koncepcja, która propaguje pozytywność odseparowaną od tego, co trudne w życiu. Jest to podejście, które mówi, że obok wyzwań, bólu i konfliktów wciąż jest ogromna liczba błogosławieństw. Nie można tracić z nimi kontaktu, bo przeżywanie błogosławieństw daje siłę, mądrość i odporność do zmagań z problemami.

Jest Brat zakonnikiem franciszkańskim. Czy można nauczyć się praktykowania wdzięczności od św. Franciszka z Asyżu?

Nasza duchowość związana jest z odkrywaniem błogosławieństw. Święty Franciszek pojmował świat jako księgę objawienia Pana Boga. Uczy, że wcale nie trzeba mieć dużo, żeby czuć się wolnym i przeżywać wdzięczność. Uczy wrażliwości na rzeczy codzienne, proste. Jego serce i umysł były tak wypełnione Bogiem, że cały czas trwał w dziękczynieniu, pomimo materialnych braków. Wdzięczność to DNA chrześcijaństwa. Przecież cała liturgia jest zaproszeniem do wdzięczności. Wdzięczność jest odpowiedzią na miłość Boga. Jest ona podstawowym językiem chrześcijańskim.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama