Nowy numer 42/2020 Archiwum

Są niczym Pismo Święte

Ożywiane światłem przez wieki były przekaźnikami wiary. Niepowtarzalną okazję przyjrzenia się im z bliska daje wystawa unikatowych witraży średniowiecznych w krakowskim Muzeum Narodowym. Specjalnie na tę okoliczność wyjęto kwatery witrażowe z okien kościoła Mariackiego.

Mienią się kolorami wywołanymi przez przepływające przez nie światło. – Malarstwo witrażowe jest bardzo ciekawym rodzajem sztuki. Witraż jest martwy tak długo, dopóki nie przeniknie go światło. Gdy nie ma światła, jest jedynie zlepkiem szarych szkieł, połączonych kawałkami ołowiu. Dlatego ową świetlistość zaznaczyliśmy w tytule ekspozycji – mówi dr Dobrosława Horzela z Instytutu Historii Sztuki UJ, kurator wystawy „Cud światła. Witraże średniowieczne w Polsce”, którą przygotowywała przez kilka lat.

– Wspaniała ekipa techniczna, montująca witraże w sali wystawowej pod nadzorem konserwatorskim, miała kłopoty z rozpoznaniem, który witraż umieścić w danym miejscu, bo nie było jeszcze światła. Można mówić, że witraż jest materią żywą, gdyż żyje w rytmie dnia, pór roku i pogody – dodaje badaczka. Na wystawie pokazano 77 unikatowych witraży średniowiecznych znajdujących się obecnie na terenie Polski, m.in. z kościoła Mariackiego i kościoła dominikanów w Krakowie oraz kolekcji muzealnych i prywatnych, które zostały stworzone między XII a XVI wiekiem. Uzupełniają ją obrazy, projekty i szkice witraży, m.in. Jana Matejki, Stanisława Wyspiańskiego i Józefa Unierzskiego, dokumenty i przedmioty złotnicze. Po raz pierwszy zastosowano na niej oświetlenie, w którego blasku można zobaczyć, jak witraże wyglądają o różnych porach dnia.

Świetliste arcydzieła

Wykonanie witraża wymagało niemałych umiejętności plastycznych i technicznych. – Średniowieczne szkła witrażowe były barwione w masie za pomocą tlenków metali. Wydmuchiwano je, dzięki czemu były nierówne i miały liczne pęcherzyki powietrza. Ta niedoskonałość sprawia, że mocno załamują one światło, dając efekt żywej, barwnej powierzchni, nieosiągalny we współczesnej, perfekcyjnej pod względem technologicznym produkcji maszynowej. Dobór odpowiedniego materiału był kluczowy, gdyż decydował zarówno o barwach witraża, jak i o tym, ile światła przeniknie do wnętrza – przypomina znawczyni. Wszystkie kawałki musiały być tak złożone, by bez problemu zmieścić się w oknie. To, co pozostało z jednego witraża, często było używane w drugim.

– Pomysłowe wykorzystanie nieudanych kawałków szkła, np. o nierównomiernym zabarwieniu, lub drobnych resztek nietypowych szkieł świadczy o wyobraźni witrażystów. Przykładowo rzemieślnik, który wykonał „Pokłon Trzech Króli” z kościoła dominikanów w Krakowie, użył nierówno zabarwionego szkła rubinowego do wykonania zaczerwienionej z emocji twarzy króla składającego Dzieciątku hołd, a autor witraża ze św. Małgorzatą z tego samego kościoła dobrał warstwowe szkło zielono-czerwone, aby wykonać cielsko smoka – opowiada D. Horzela. Tych świetlistych arcydzieł zachowało się niezbyt wiele. Jedne niszczały i były nie zawsze fortunnie reperowane, kolejne przenoszono w inne miejsca, by wpuścić do wnętrza więcej światła, jeszcze inne zaś usuwano ze względu na zmianę upodobań estetycznych.

Przekaźniki wiary

Do najważniejszych na wystawie należą witraże z kościoła Mariackiego, które specjalnie na tę okazję zostały wyjęte z okien przy okazji prac renowacyjnych przy ołtarzu Wita Stwosza.

– To część ze 115 witraży z czasów Kazimierza Wielkiego, które ocalały do naszych czasów. Na wystawie można je zobaczyć z bliska, ze szczegółami. Na co dzień są bowiem umieszczone bardzo wysoko – tłumaczy dr Horzela. Wśród witraży mariackich są m.in. „Męczeństwo świętej” i „Cierniem koronowanie” wykonane przez Mistrza krakowskiej Biblii Pauperum, „Stworzenie aniołów” oraz „Stworzenie Słońca i Księżyca”, wykonane przez Mistrza cyklów Starego i Nowego Testamentu oraz „Święta rodzina z dwunastoletnim Chrystusem w drodze do świątyni jerozolimskiej” stworzona przez Mistrza cyklu maryjnego. – Witraże w naszej świątyni „pielgrzymowały”, były przenoszone. Zgromadzono je ostatecznie w nowym korpusie witrażowym w głównych oknach prezbiterium od strony wschodniej, tak by budzące się słońce mogło je prześwietlać – mówi ks. Dariusz Raś, archiprezbiter kościoła Mariackiego.

– Gdy wchodzę do bazyliki rankiem lub wychodzę z kaplicy MB Częstochowskiej po porannej Mszy św. o godz. 6.30 i pojawia się słońce, dzieje się niezwykła rzecz. Światło słoneczne pozwala podziwiać z jednej strony piękno natury, z drugiej zaś kolorami chwalić Boga – opisuje. Drugą ważną grupę stanowią na ekspozycji witraże z krakowskiego kościoła dominikanów pw. Trójcy Świętej.

– Wiele z nich, oddanych w depozyt do MNK, można było tam podziwiać od lat. Kilka zostało jednak odnalezionych niedawno. W efekcie po latach Archanioł Gabriel może znów zwiastować Maryi, a Chrystus koronować swoją Matkę w niebie – mówi kurator wystawy. W tej grupie są m.in. „Koronacja Maryi” i „Pokłon Trzech Króli”, wykonane przez Mistrza dominikańskiego cyklu maryjnego, oraz „Tron łaski”, „Ukrzyżowanie”, „Matka Boża Apokaliptyczna”, „Św. Maria Magdalena”, a także wizerunki innych świętych: Stanisława, Augustyna, Andrzeja i Tomasza z Akwinu. Wartość artystyczna witraży łączy się z ich wartością religijną. – Bogactwo ich treści opowiada nam historię zbawienia. Ludzie średniowiecza mogli za ich pośrednictwem poznawać prawdy wiary, którą współcześnie opowiadają także i nam – mówi ks. Raś.

– Na początku XIII w. Piotr z Roissy w „Manuale de misteriis ecclesiae”, napisanym jako pomoc dla kleryków w Chartres, wyjaśniał, że okna witrażowe w kościele są niczym Pismo Święte. Podobieństwo nie polega tylko na tym, że malarstwo witrażowe opowiada historie biblijne, ale również na tym, że przejrzysty witraż – tak jak Pismo – przynosi wiernym światło, iluminację i daje ochronę. Jak Pismo Święte chroni przed złem, tak witraż przed wiatrem, śniegiem, deszczem – przypomina D. Horzela.

Romański blask

Jednym z najpiękniejszych na wystawie jest witraż wykonany ze szkieł z początku XIII w., wspaniały okaz sztuki romańskiej.

– Przywiózł go z Francji Tadeusz Kułakowski, historyk sztuki, brat mojej babci Jadwigi, mamy mojej mamy Iwony. Babcia była żoną rotmistrza Leonarda Fijałkowskiego z 18 Pułku Ułanów Pomorskich. Mama otrzymała ów witraż w 1959 r. w prezencie ślubnym. Wisiał u nas w domu, podświetlany z okazji świąt kościelnych. Jarek, mój przyszły mąż, zwrócił nań uwagę. gdy zaczął mnie odwiedzać – mówi Dorota Kazubowska, krakowska restauratorka.

– Powiadomiłem o tym zjawiskowym znalezisku prof. Lecha Kalinowskiego, wybitnego historyka sztuki. Wraz ze swoją współpracownicą Heleną Małkiewiczówną poszli je obejrzeć i zachwycili się nim. Był badany w Instytucie Historii Sztuki – dodaje Jarosław Kazubowski, historyk sztuki i publicysta. Przypomina, że rodziny Kułakowskich i Fijałkowskich są przykładem rodzin wielopokoleniowych, służących Polsce, o wysokiej kulturze osobistej, parających się m.in. kolekcjonerstwem dzieł sztuki i pięknych przedmiotów.

– Kupowali je m.in. za granicą. W taki sposób dostał się do Polski fragment kwatery witrażowej z początku XIII w., przedstawiającej prawdopodobnie jakiegoś świętego. Znawcy z kilku krajów ustalili, że jest to kwatera wywodząca się z kręgu witraży zdobiących katedrę Soissons we Francji. Witraż powstał ze szkieł użytych w XIII w. do ukazania legend świętych w obejściu chóru świątyni. Jest świadectwem burzliwych losów tej katedry, wpierw niszczonej przez jakobinów, potem, w 1815 r., przez wybuch prochowni. Zniszczone kwatery były następnie naprawiane, a pod koniec XIX w. zdemontowane i z czasem oddane do handlu antykwarycznego. Witraż jest wielkiej urody, twarze są wyraziste. Oczyszczony i zakonserwowany przed wystawą, odzyskał dawny, romański blask – mówi J. Kazubowski.

Wystawę, której towarzyszy obszerny katalog, można oglądać do 26 lipca w sali wystaw zmiennych na I piętrze Gmachu Głównego MNK (al. 3 Maja 1). – Mamy niezwykłą okazję zobaczenia w jednym miejscu przedmiotów unikatowych. W takiej formie nie zobaczymy ich już nigdzie poza tą wystawą, bo potem wrócą na swoje miejsce. Ekspozycja pokazuje, jak wieki średnie stworzyły pewne wzorce cywilizacyjne i kulturowe, które są ponadczasowe – zachęca prof. Andrzej Szczerski, dyrektor MNK.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama