Nowy numer 22/2020 Archiwum

Charyzmat się sprawdza

Od kilku lat w Afryce odbywają się wakacyjne rekolekcje oazowe. Teraz polski Ruch Światło–Życie na dwa lata wysyła do Kenii animatorkę z Krakowa.

Ewa Korbut przypomina swoją rozmowę z Judytą Sową z Diakonii Misyjnej Ruchu Światło–Życie Archidiecezji Krakowskiej, odpowiedzialną za oazę w Kenii i Tanzanii. Był 2018 rok. Ewa była w Afryce po raz pierwszy. Jechały zatłoczonym autobusem. – Judyta zapytała, czy będę chciała wrócić. Odparłam, że mogę zostać choćby od razu – wspomina Ewa.

Sześć tygodni postu

Myśl o powrocie do Afryki rzeczywiście towarzyszyła jej od pierwszego wyjazdu na rekolekcje wakacyjne. Po powrocie mówiła na łamach „Gościa Krakowskiego”, że wszystko, czego doświadczyła, było po to, aby coś w niej zmienić, nauczyć misyjności Kościoła. „Nadal czuję się odpowiedzialna za ludzi, których spotkałam. Po powrocie do Polski przez 6 tygodni pościłam i każdego dnia uczestniczyłam we Mszy św., bo to najlepsze, co mogę im dać. Chciałabym tam wrócić i proszę Boga o rozeznanie, czy tak ma się stać” – opowiadała w listopadzie 2018 r. E. Korbut. Postanowiła, że jeśli minie rok i myśl o powrocie ciągle będzie jej towarzyszyć, to wyjedzie na dłużej. – Czułam, że przyjazdy raz w roku są super, ale to trochę za mało. Że gdybyśmy mogli im zaproponować formację w ciągu roku, owoce byłyby jeszcze większe – mówi animatorka. Swoją dwuletnią posługę zaczyna na początku marca.

– Nie myślę o tym, co będzie po powrocie. Wrócę, to będę – śmieje się. W Kenii (oraz w razie potrzeby w sąsiednich krajach) będzie organizować formację roczną dla tych, którzy już uczestniczyli w naukach oazowych. Będzie to m.in. przygotowanie do przeżycia rekolekcji I stopnia Oazy Nowego Życia osób, które w zeszłym roku były na 5-dniowych rekolekcjach ewangelizacyjnych. Oprócz tego E. Korbut ma zająć się przygotowaniem nauk od strony organizacyjnej (chodzi np. o znalezienie odpowiednich ośrodków).

To dopiero początek

Wakacyjne rekolekcje oazowe odbywają się w Kenii i Tanzanii od 2014 roku. Wyjeżdżają na nie animatorzy z całej Polski.

– Chcemy, żeby ta działalność się intensyfikowała, żeby powstawały struktury Ruchu, żeby to się nie ograniczało do wakacji – mówi ks. Marek Sędek, moderator generalny Ruchu Światło–Życie. – To dopiero początek, zobaczymy, w jakim kierunku się to rozwinie – dodaje. Wspominając swój wyjazd do Afryki, przyznaje, że „ku jego pozytywnemu zaskoczeniu” charyzmat polskiego ruchu jest tam bardzo dobrze przyjmowany. – Księża, z którymi rozmawiałem, mówili, że cieszą się z takiej formacji. Wcześniej nie mieli pomysłu na pogłębienie wiary dorosłych – opowiada ks. Sędek. Jego zdaniem przeniesienie doświadczeń duszpasterskich jest łatwiejsze dzięki „efektowi globalnej wioski” i dzięki temu, że „uniformizuje się kultura na całym świecie”.

– Założenia formacyjne, które przyjął ks. Franciszek Blachnicki, są ciągle aktualne. One są oparte na sprawdzonej w Kościele instytucji katechumenatu i ciągle przynoszą owoce – mówi ks. Sędek, podkreślając, że dzięki temu oaza sprawdza się nie tylko w Polsce (mimo upływu lat), ale także np. w Afryce. Animatorzy związani z Diakonią Misyjną często przywołują zresztą słowa sł. Bożego ks. Blachnickiego z listu z Boliwii. Pisał on m.in., że oaza ze swoim charyzmatem „ma do spełnienia w Boliwii oraz w innych krajach Ameryki Południowej wielką misję o kluczowym znaczeniu. W podjęciu tej misji leży przyszłość Ruchu”. – Jesteśmy przekonani, że gdyby ks. Blachnicki mógł nam powiedzieć, co myśli o oazie w Afryce, byłby za – zapewnia E. Korbut.

Adopcja na odległość

Pobyt animatorki w Kenii będzie miał także wymiar społeczny. Będzie mieszkać w sierocińcu i szkole dla porzuconych dzieci Shalom, którą Ruch Światło–Życie obejmuje projektem adopcji na odległość. To kontynuacja akcji podjętej w czasie zeszłorocznego Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego.

Do projektu można dołączyć indywidualnie lub jako wspólnota, rodzina, krąg rodzin Domowego Kościoła czy parafia. Taka pomoc polega na zadeklarowaniu regularnego wsparcia przez rok lub kilka lat (120 zł miesięcznie dla jednego dziecka). – Osoby, które podjęły się takiej formy pomocy, otrzymują informacje o konkretnym podopiecznym – imię, zdjęcie, informacje o szkole, a z czasem o jego rozwoju, postępach, codzienności. W większości przypadków będzie można również przekazać swoją wiadomość – mówi animatorka Weronika, odpowiedzialna za projekt. – Dzięki temu można nawiązać prawdziwą więź, która może trwać nawet kilka lat – dodaje. Zapewnieniem tej łączności ma się – wśród innych obowiązków – zajmować E. Korbut.

Ksiądz Marek podkreśla, że w krajach misyjnych nie sposób oddzielić od siebie działalności ewangelizacyjnej i charytatywnej. Jego zdaniem akcja „Adopcja na odległość” to również okazja to budzenia ducha misyjnego w Polsce. – Chcemy uświadomić Polakom, że mamy się czym dzielić – i w wymiarze duchowym, i materialnym – mówi moderator generalny Ruchu Światło–Życie. – Jesteśmy przyzwyczajeni, że ciągle jeszcze „gonimy Zachód”. Tymczasem w porównaniu z Afryką, z tym, co tam widziałem, jesteśmy bogaczami – podkreśla.

Owoce tam i tu

Rekolekcje wakacyjne to dla wielu osób w Kenii jedna z nielicznych okazji np. do spowiedzi.

– W niektóre miejsca ksiądz dociera dwa razy w roku. Trudno nawet mówić o tym, żeby spowiadać się regularnie – mówi E. Korbut. Jak dodaje, uczestnicy rekolekcji cieszą się także z częstych Mszy św. czy adoracji Najświętszego Sakramentu. Są także osoby, które właśnie po rekolekcjach postanawiają zawrzeć sakramentalne małżeństwo. – Widać takie małe wielkie owoce. Wolimy na nie patrzeć indywidualnie niż globalnie – podkreśla animatorka. Sukcesem jest także to, że jest grono uczestników, którzy na oazy przyjeżdżają już regularnie.

– To pokazuje, że charyzmat Ruchu tam się sprawdza – mówi Ewa. A co doświadczenie wyjazdu do Afryki zmienia w animatorach? Ewa Korbut mówi o tym, że zaczęła doceniać choćby fakt, że w Krakowie o każdej porze dnia można znaleźć kościół, w którym sprawowana jest Msza św., trwa wystawienie Najświętszego Sakramentu, kapłan czeka w konfesjonale. Rekolekcje w krajach afrykańskich to także okazja do odnalezienia na nowo swojego miejsca w Ruchu Światło–Życie. „Mam wrażenie, że są osoby, które odeszły z Ruchu, bo nie widziały swojego miejsca w oazie. I właśnie wyjazd na misje pozwolił im na tyle zakochać się w tym charyzmacie, że po powrocie ożywiają się już tutaj, w Polsce” – mówiła w jednej z rozmów animatorka Judyta Sowa z Diakonii Misyjnej Ruchu Światło–Życie Archidiecezji Krakowskiej. – Jestem tego przykładem. Ja też byłam na „oazowej emeryturze” – z uśmiechem dodaje E. Korbut.

Diakonia Misyjna Ruchu Światło–Życie

Najmłodsza z oazowych diakonii formalnie powstała dopiero w 2011 roku. wakacje 2007 – bp Janusz Kaleta prosi Ruch Światło–Życie o wolontariat misyjny w Kazachstanie, styczeń 2011 – moderator generalny Ruchu Światło–Życie powołuje Centralną Diakonię Misyjną, grudzień 2013/luty 2014 – do Kenii wyjeżdżają animatorki Iza i Judyta; ich doświadczenie to początek Diakonii Misyjnej w Krakowie; kolejni oazowicze wyjeżdżają na rekolekcje i dłuższe pobyty misyjne, 2020 – Ewa Korbut wyjeżdża do Kenii na dwa lata, żeby tam organizować formację roczną dla oazowiczów i przygotowywać rekolekcje wakacyjne; na stronie Centralnej Diakonii Misyjnej Ruchu Światło–Życie można znaleźć ogłoszenie, że w tym roku potrzebni są animatorzy do poprowadzenia rekolekcji w Kenii, Tanzanii, Irlandii, na Ukrainie, w Ekwadorze i na Filipinach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama