Nowy numer 48/2020 Archiwum

W Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie nie rozpoczyna się żadna ewakuacja pacjentów

W obrębie niezależnego budynku Szpitala Uniwersyteckiego, w którym mieści oddział chorób zakaźnych, będą natomiast przyjmowane najcięższe przypadki potencjalnych osób zakażonych koronawirusem.

Dyrekcja Szpitala Uniwersyteckiego podczas porannego spotkania z dziennikarzami zdementowała informacje, które wczoraj pojawiły się w mediach.

- Nikt dla jednego pacjenta nie przygotowuje szpitala na tysiąc łóżek. Wraz z rozwojem sytuacji epidemiologicznej będziemy myśleć nad zmianą profilu szpitala, ale nikt sobie nie wyobraża, że pacjentów, których tu przewoziliśmy przez 2 miesiące, teraz w 48 godzin znów będziemy gdzieś transportować - mówi Marcin Jędrychowski, dyrektor Nowej Siedziby Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

W czwartek 12 marca Szpital Uniwersytecki - decyzją ministra zdrowia i wojewody małopolskiego - został bowiem wskazany jako szpital jednoprofilowy.

- Nie rozpoczyna się tu jednak żadna ewakuacja pacjentów i w najbliższym czasie nie jest planowana - wyjaśnia dyr. Jędrychowski. - Decyzja o jednoprofilowości oznacza, że w jego obrębie, w niezależnym budynku, w którym mieści się oddział chorób zakaźnych, będą przyjmowane najcięższe przypadki potencjalnych osób zakażonych koronawirusem. A w chwili obecnej w województwie małopolskim mamy tylko jeden zdiagnozowany przypadek koronawirusa. W Szpitalu Uniwersyteckim nie mamy żadnego zdiagnozowanego przypadku, tylko kilka osób z podejrzeniem zakażenia - dodaje.

Co ważne, na oddziale zakaźnym SU do dyspozycji jest 40 łóżek i 4 respiratory, jednak w razie potrzeby będzie ich więcej.

Tłumaczy również, że województwo małopolskie znajduje się w szczęśliwym położeniu, bowiem dysponuje aż 10 oddziałami chorób zakaźnych. - W efekcie pacjenci z podejrzeniem koronawirusa trafiają do tych wszystkich 10 oddziałów w poszczególnych szpitalach, a dopiero pacjenci, u których będzie potwierdzone zakażenie, a ich stan będzie wymagał pobytu w najbardziej referencyjnym ośrodku, jakim jest Szpital Uniwersytecki, będą do nas przewożeni - wskazuje dyrektor szpitala.

Prof. dr hab. med. Tomasz Grodzicki, dziekan Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Collegium Medicum w kadencji 2016–2020, zaznacza z kolei, że na chwilę obecną nie wiemy, jaki będzie rozwój sytuacji w Polsce i w Małopolsce. - Wiele osób po wczorajszym komunikacie wywnioskowało, że już dziś zaczną się jakieś niepotrzebne ruchy. Nie będzie ich. Jako Szpital Uniwersytecki pracujemy normalnie i nie możemy sobie pozwolić na to, by w zetknięciu z hipotetycznym ryzykiem pacjentów zakażonych koronawirusem, zrezygnować z tego, co robimy na co dzień: z leczenia udarów, zawałów, pacjentów onkologicznych, neurochirurgicznych, kardiologicznych i wszystkich innych - mówi prof. Grodzicki

Dyr. Jędrychowski prosi również media o zachowanie spokoju i podawanie jedynie sprawdzonych i jasnych informacji. - W mediach pojawiła się informacja o wstrzymaniu planowych przyjęć. Tak nie jest. Mamy tylko i wyłącznie ograniczenia w zakresie funkcjonowania, podyktowane faktem, że istnieje realne ograniczenie środków ochrony osobistej. Nie tylko tych dedykowanych do kontaktów z pacjentami z koronawirusem, ale i najprostszych, które są wykorzystywane w planowych zabiegach - dializowania czy podawania chemioterapii. Żeby przedłużyć okres dostępności tych środków i zabezpieczyć tych pacjentów, podjęliśmy decyzję nie o wstrzymaniu, ale o ograniczeniu przyjęć planowych - wyjaśnia.

Przekonuje także, że SU jest przygotowany na czarne scenariusze, ale nie chce ich snuć. - Mamy rezerwy łóżkowe, które w miarę potrzeby będą uruchamiane, ale na chwilę obecną nie podejmujemy żadnych innych działań. Mamy potencjał, na którym będziemy bazować. Jak okaże się, że jest on niewystarczający, sięgniemy do tych rezerw. Będziemy dostosowywać środki do skali, a nie odwrotnie. Prawdą jest natomiast to, że wspólnie z wojewodą przygotowujemy dwa budynki w obrębie ulicy Kopernika (a dokładnie przy ul. Śniadeckich 2 i 10). Niedawno je opuściliśmy i dobrze nadają się do tego, żeby je szybko przystosować. Ale my je tylko udostępnimy - będą przygotowane łóżka, pościele, wszystko, co jest potrzebne, ale nie będzie personelu. Te budynki mogą więc być wykorzystane np. do izolacji pacjentów (przy wsparciu policji czy personelu innych szpitali), ale nie będzie tam naszego personelu - informuje dyr. Jędrychowski.

Wyjaśnia także, iż pacjent zakażony koronawirusem i przebywający w Szpitalu im. Żeromskiego, nie będzie transportowany do Prokocimia. Byłoby to dla niego niepotrzebnym ryzykiem. Jest on zabezpieczony i konsultowany z SU, które ma nad nim kontrolę.

Diagnozowanie pacjentów z podejrzeniem zakażenia może z kolei usprawnić fakt, iż Kraków ma od wczoraj miejsce do oznaczania próbek. Laboratorium znajduje się w szpitalu im. Jana Pawła II.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama