Nowy numer 22/2020 Archiwum

Jesteśmy tacy... bardziej kochani

Pracownicy Spółdzielni Socjalnej „Apacze”, których wyróżnia jeden dodatkowy chromosom, przekonują, że bez tego zajęcia pewnie tylko siedzieliby w domu. – A my chcemy robić w życiu coś ciekawego. Dlatego jesteśmy wdzięczni pani prezes, że nam zaufała – mówią Ania i Łukasz.

Świat pani prezes, czyli Magdaleny Chaszczyńskiej, energicznej radczyni prawnej, 14 lat temu zatrzymał się na kilka chwil. Dowiedziała się wtedy, że dziecko, którego się spodziewa, będzie niepełnosprawne. Gdy pierwsze emocje opadły, postanowiła, że zrobi wszystko, by zapewnić synowi dobrą przyszłość. Pomóc miało w tym Stowarzyszenie „Graal” na Rzecz Rozwoju Osobowości Dzieci, które założyła, zanim jeszcze na świecie pojawił się Michał.

– Jego narodziny wniosły nowy powiew w działalność Graala. Wcześniej szukaliśmy tego, czym konkretnie chcemy się zajmować. Myśleliśmy o zajęciach rozwijających małe dzieci – aktorskich, artystycznych itp. – wspomina.

Przyszła matka chrzestna Michała – dr Agnieszka Sojka z Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Jagiellońskiego – proponowała też, by podjąć temat integracji osób zdrowych z niepełnosprawnymi. – Nie chciałam się na to zgodzić, bo to był dla mnie zupełnie obcy temat. W końcu dałam się przekonać z założeniem, że jeśli się nie uda, odpuścimy – opowiada M. Chaszczyńska. Okazało się jednak, że życie pisało już swój scenariusz...

– Michał go dopełnił, a nowoczesna integracja stała się naszym priorytetem – przyznaje jego mama, która osobom z zespołem Downa oddała swoje serce.

Jak 1 do 10

Początki były trudne. Także dlatego, że pierwsze pomysły pani Magdy spotykały się z pobłażliwym uśmiechem różnych ważnych osób (m.in. dyrektorów ośrodków dla osób niepełno- sprawnych). Wszyscy przekonywali, że społeczeństwo nie jest na to przygotowane, więc chęć stworzenia Centrum Integracyjnego „Graal”, czyli pierwszego w Polsce ośrodka, w którym młodzież z zespołem Downa mogłaby liczyć na pełną opiekę w rehabilitacji i w którym w pozostałych zajęciach (artystycznych czy rzemieślniczych) braliby udział również ich zdrowi rówieśnicy, zupełnie mija się z celem. Przez moment było jednak widać światełko nadziei – prezydent Krakowa na powstanie centrum przeznaczył Fort 52 Borek. Została nawet podpisana umowa na dzierżawę (a w przygotowanie projektu zostały zainwestowane niemałe pieniądze), lecz gdy miasto miało podjąć uchwałę o dofinansowaniu instytucji, radni wycofali ją z porządku obrad.

Rozpoczynanie walki od nowa nie miało sensu, lecz Graal się nie poddał. Działał, choć nie z takim rozmachem, jak to było w planie, i zaszczepiał (m.in. poprzez warsztaty, konferencje, szkolenia dla rodziców, współpracę z różnymi instytucjami i innymi województwami) w dzieciach oraz w dorosłych ideę integracji osób niepełnosprawnych. – Dziś pojawiła się szansa, że projekt uda się wskrzesić, jednak do sukcesu jeszcze długa droga przed nami – zdradza pani Magda. Ważnym przedsięwzięciem stał się spektakl „Down_us”, czyli historia z życia wzięta, która wbijała widzów w fotel i zmuszała do refleksji nad losem osób z zespołem Downa, mówiąc aborcji stanowcze „nie”.

Przedstawienie wyreżyserował Dariusz Starczewski, a scenariusz napisał Bogdan T. Graczyk. Jego główni bohaterowie – Marta (grała ją Magdalena Walach) i Wojtek (w tej roli wystąpił Marcin Sianko) – teoretycznie mają wszystko: siebie, czyli miłość, dobrą pracę, nowe mieszkanie. Do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. Niestety, radość z wiadomości o ciąży burzy brutalna prawda. „Ono”, gdy się zjawia, jest inne. Czeka na miłość, ale rodzice najpierw muszą zmierzyć się ze swoimi emocjami, by nauczyć się je kochać. Nic dziwnego – lekarka przekazała im diagnozę (zespół Downa), śpiewając: „Może dziecko się urodzi bez rączek, może bez nóżek, a może bez połowy mózgu? A może jednak będzie zdrowe? Na razie nie wiadomo. Ale nie ma się czym przejmować, państwo są jeszcze młodzi... Prawdopodobieństwo jest jak 1 do 10!”.

– Bogdan wplótł w scenariusz wiele swoich przemyśleń, jednak bazował na rozmowach ze mną, z innymi rodzicami chorych dzieci i z samymi osobami z zespołem Downa – tłumaczy M. Chaszczyńska. – Wszystko to, co w sztuce mówi lekarz, nie jest przerysowane. Ja usłyszałam to przez telefon od lekarza, gdy byłam w ciąży. Takie sytuacje trzeba napiętnować. Warto też uświadomić sobie, że prawdopodobieństwo „1 do 10” może dotyczyć każdego – zauważa.

Mogą osiągnąć sukces

Prezes Graala przekonuje również, że codzienność rodziców dzieci z zespołem Downa to nieustanna wędrówka i wyzwanie.

– Z doświadczenia własnego i przeżyć innych rodziców wiem, że zmagając się z niepełnosprawnością, niczego nie można być do końca pewnym. Z kolei społeczeństwu nie wolno myśleć, że osoby niepełnosprawne, w tym z zespołem Downa, to jedna wielka grupa, którą można wrzucić do jednego worka – ludzi wegetujących w ośrodkach, które nie dają im szansy, „bo oni przecież nic nie potrafią”. Znałam kiedyś studentkę z ZD, która ciężką pracą osiągnęła duży sukces i miała średnią 4,0 – opowiada M. Chaszczyńska.

Myśląc o takich właśnie osobach, które są rehabilitowane i chcą być samodzielne (na miarę własnych możliwości), postanowiła pójść o krok dalej. Widziała, jak podopieczni Graala dorastają i zaczyna brakować im możliwości dalszego rozwoju. Brakowało też dla nich miejsc, w których mogliby podjąć pracę. W efekcie w 2014 r. zrodziła się Spółdzielnia Socjalna „Apacze”, w której Światowy Dzień Zespołu Downa (przypadający 21 marca) trwa przez cały rok. Od samego początku łączy ona działalność społeczną z komercyjną i udowadnia, że można stworzyć taki model biznesu, w którym da się połączyć dynamiczny rozwój z pomocą tym, którzy potrzebują wsparcia.

– Zajmujemy się pakowaniem, konfekcjonowaniem i saszetkowaniem – głównie kosmetyków, choć nie tylko. Pakujemy też różne zestawy okolicznościowe, poligraficzne, materiały promocyjne, a współpracujemy m.in. z firmami Yasumi, Annabelle Minerale, Paese, Pierre René – wylicza Rafał Serafin, dyrektor spółdzielni. Zatrudnienie znalazły w niej zarówno osoby zagrożone wykluczeniem społecznym (z różnych powodów), jak i niepełnosprawne. – Wśród nich mamy dwie perełki – Anię i Łukasza z zespołem Downa – mówi Grzegorz Ćwiertnia, specjalista ds. obsługi klienta.

Dwie perełki

Ania ma 32 lata i kiedyś pracowała w kancelarii prawnej M. Chaszczyńskiej, gdzie zaskakiwała zaradnością i zdolnościami, a wszystkie obowiązki wykonywała szybko i sprawnie.

– Kserowałam i drukowałam dokumenty, wysyłałam maile, wyszukiwałam różne informacje w internecie, wykonywałam też prace biurowe związane z Graalem – opowiada, a pani prezes dodaje, że Ania jest bardzo ambitną dziewczyną i gdy zapisała się na język angielski, przepytywała później wszystkich ze znajomości słówek. Dużym wyzwaniem był jednak dla niej dojazd do pracy. Mieszka w Zakrzowie, więc najpierw tata trochę ją podwozi, a potem już sama jedzie busem i autobusem do Nowej Huty (spółdzielnia ma siedzibę na os. Willowym).

– Mojej mamie zawsze zależało, żebym była zaradna, dlatego od dziecka do szkoły chodziłam sama. Początkowo w podróży do pracy pomagał mi asystent, ale szybko opanowałam drogę – cieszy się Ania. – Wiem, że bez tej pracy spędzałabym czas, głównie siedząc w domu. A ja chcę robić coś ciekawego. Cieszę się też, że w spółdzielni mogę czuć się jak w drugim domu, jak w rodzinie – podkreśla dziewczyna, która – mimo własnej niepełnosprawności – wspiera również innych.

Raz w tygodniu jeździ do Śledziejowic, gdzie wspólnota Arka prowadzi Warsztaty Terapii Zajęciowej i Środowiskowy Dom Samopomocy. Pomaga tam niepełnosprawnym dzieciom. W Apaczach wykazuje się zaś wielką starannością i cierpliwością, pakując kosmetyki do pojemniczków (czasem bardzo małych), oklejając je i układając opakowania zgodnie z określonym schematem. Potrafi też zdobyć potencjalnych klientów. Kiedyś w galerii handlowej weszła do butiku z kosmetykami, gdzie opowiedziała o spółdzielni i zaproponowała współpracę. Dostała wizytówkę, którą przyniosła R. Serafinowi. Łukasz (31 lat) najpierw chodził na Warsztaty Terapii Zajęciowej, prowadzone przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych „Ognisko”. Tam trener dostrzegł w nim talent i pomógł mu znaleźć pracę w dużej korporacji. Okazało się jednak, że lepsze będzie dla niego miejsce, w którym obowiązki będzie mógł wykonywać spokojniej, ale za to dokładniej. Apacze nadawały się do tego idealnie.

– Tu mogę pokazać, kim naprawdę jestem. Czasem mam trudniejsze dni i niepotrzebnie martwię się różnymi sprawami, ale potrafię znaleźć w sobie motywację do działania i łatwo się nie poddaję. Ta praca jest dla mnie naprawdę bardzo ważna. Uczy odpowiedzialności – zapewnia. Podobnie jak Ania pakuje kosmetyki, ale też angażuje się w prace związane z pakowaniem większych pudeł i ich transportem (który także potrafi załatwić). – Tutaj wszyscy o nas dbają i pomagają nam. Pewnie też dlatego, że pani prezes ma syna z zespołem Downa, więc dobrze nas rozumie. A my przez ten jeden dodatkowy chromosom jesteśmy tacy dobrzy, łagodni. Tacy bardziej kochani! – wzrusza się Łukasz. Nie ma też wątpliwości, że miejsc podobnych do spółdzielni powinno być więcej.

– Wielu pracodawców poradziłoby sobie z zatrudnieniem osób niepełnosprawnych. Warto iść w kierunku takich właśnie form wsparcia i budować nowy model ekonomii społecznej – przekonują G. Ćwiertnia i R. Serafin i zachęcają kolejne osoby z zespołem Downa do przyjścia do spółdzielni. Być może i na nie czeka tutaj praca.


Więcej informacji o projektach można znaleźć na www.a-paczki.pl i na www.graal.org.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama