Nowy numer 44/2020 Archiwum

Może być jeszcze gorzej

Maseczki ochronne są produktem deficytowym we wszystkich szpitalach. Internauci znaleźli sposób, jak temu zaradzić.

Trudno policzyć, ile maseczek już powstało, bo wśród kilku tysięcy osób należących do facebookowej grupy „Maseczki dla krakowskich medyków” praca idzie pełną parą. Wszyscy szyjący korzystają z własnych materiałów (lub próbują je zdobyć), a gotowe maseczki są następnie przekazywane szpitalom, w czym pomaga cała armia kierowców. Jedno jest pewne – dopóki sytuacja się nie uspokoi i zagrożenie epidemiczne nie minie, choćby uszytych zostało milion maseczek, wciąż będzie ich za mało.

Standardy atestu są zachowane

Akcja, która jest m.in. odpowiedzią na apel Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu oraz Szpitala Specjalistycznego im. Żeromskiego w Krakowie o maski chirurgiczne wielokrotnego użytku, odbywa się z zachowaniem wszelkich procedur bezpieczeństwa. Pomagający i chętni do włączenia się w przedsięwzięcie są więc proszeni o nieprzekazywanie artykułów samodzielnie, ale o kontakt z grupą. – Kiedy wybuchła epidemia, mieliśmy iść do Szpitala św. Ludwika w Krakowie, żeby przywieźć chorym dzieciom „uszytki”, czyli bawełniane maskotki. Ktoś ze znajomych rzucił jednak hasło, że trzeba szyć maseczki i że wszystkie ręce na pokład. Włączyliśmy się do akcji – wspomina Justyna Grochowiak z Fundacji „Pomost Nadziei”. Najpierw skontaktowała się ze znajomym, który ma hurtownię bawełny. Fundacji udało się kupić pierwszych 100 m materiału. Później – kolejnych 187 m.

– Zbieramy też pieniądze, a oprócz maseczek trzeba też szyć czepki. Brakuje również bawełnianych tasiemek, gumek, drucików. W potrzebie są zarówno szpitale duże, jak i małe, które nierzadko są pozostawione same sobie. Wszyscy apelują też o rękawiczki, kombinezony jednorazowe, gogle i przyłbice – wylicza J. Grochowiak. Obdarowane szpitale dziękują za gesty solidarności i przyznają, że skala pomocy wszystkich zaskoczyła. Bardzo pozytywnie. – Dostaliśmy już ok. 1000 maseczek, ale one wciąż są potrzebne. Przekazujemy je bowiem lekarzom, ale też tworzymy magazyn, bo zdajemy sobie sprawę, że to dopiero początek i może być jeszcze gorzej – mówi Katarzyna Pokorna-Hryniszyn, rzecznik USD w Prokocimiu.

Rozwiewa też wątpliwości, które pojawiły się po pierwszych publikacjach na temat akcji: – Maseczki są szyte z bawełny medycznej. Nim dostają je lekarze, trafiają do szpitalnej pralni, gdzie są sterylizowane. A kiedy mamy stan zagrożenia epidemicznego związanego z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2 i lekarz staje przed wyborem, czy operować, czy poczekać na sprzęt z atestem, którego brakuje, wybiera operację. A ja zapewniam, że w przypadku maseczek, które dostajemy, wszystkie standardy atestu są zachowane – podkreśla K. Pokorna-Hryniszyn. O tym, czego jeszcze potrzeba szpitalowi, informuje na jego profilu na Facebooku.

Pomożecie? Pomożemy!

Ciekawym pomysłem na to, jak pomóc medykom, podzieliła się też radna Krakowa Małgorzata Jantos. Najpierw za pośrednictwem mediów społecznościowych zaproponowała, by szycie maseczek wspomóc metodą druku 3D. Dostała bowiem informację, że ma ona ruszyć w Pile. A skoro drukarki 3D są też w Krakowie, postanowiła pójść o krok dalej i rzuciła hasło, by w ten sposób rozpocząć produkcję jednorazowych ustników do respiratorów.

– Znalazłam dwie firmy w Krakowie, które mają takie drukarki. Ich właściciele bardzo pozytywnie zareagowali na prośbę o uruchomienie produkcji ustników. Skontaktowałam ich z Marcinem Jędrychowskim, dyrektorem Szpitala Uniwersyteckiego – opowiada M. Jantos. Internauci odpowiedzieli też na dramatyczny apel dyrektora SU, który 17 marca rozpoczął akcję #Grunwald2020, prosząc o niezbędne na oddziałach przyłbice. „Kochani, jeżeli zależy Wam, by bitwa z koronawirusem zakończyła się spektakularnym zwycięstwem, jak ta pod Grunwaldem, zapewnijcie naszym szpitalnym rycerzom przyłbice! Chcecie wiedzieć, czego najbardziej potrzebujemy? Przede wszystkim środków ochrony osobistej. Przyjmiemy w każdej ilości przyłbice medyczne (i nie tylko – także BHP), maseczki z filtrem Ffp2 i Ffp3, gogle i fartuchy medyczne. Prosimy, wesprzyjcie personel szpitala w walce z wirusem” – napisał na Facebooku M. Jędrychowski.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Sukcesem zakończyła się też ekspresowa akcja Szpitala im. Żeromskiego, który przekazał do mediów informację o konieczności zakupu dwóch urządzeń wspomagających oddychanie AIRVO2. Na koncie szpitala w kilka godzin pojawiła się potrzebna kwota (która zwiększyła się potem kilkakrotnie), a Urząd Miasta Krakowa zapowiedział, że przekaże na ten cel pieniądze z rezerwy budżetowej na zarządzanie kryzysowe.

– Zamówiliśmy już dwa urządzenia AIRVO2, a za pozostałe pieniądze chcemy kupić jeszcze więcej sprzętu niezbędnego do opieki nad chorymi. Dziękujemy! – mówi Anna Górska, rzecznik szpitala.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama