Nowy numer 43/2020 Archiwum

Trzeba dać kawałek siebie…

W ostatnich tygodniach maseczki ochronne stały się towarem deficytowym. Padło więc hasło: „Wszystkie ręce na pokład! Szyjemy!”.

Zaczęło się od spontanicznej ogłoszonej w marcu na Facebooku akcji „Maseczki dla krakowskich medyków”. Była to odpowiedź na apel Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu oraz Szpitala Specjalistycznego im. Żeromskiego w Krakowie o maski chirurgiczne wielokrotnego użytku. Liczba chętnych, którzy włączali się w to przedsięwzięcie zaskakiwała.

Nawet do Włoch

Do maszyn zasiadały osoby prywatne i fundacje, a nawet krawcowe Opery Krakowskiej i Teatru im. Słowackiego w Krakowie. Efekt? Około 43 tys. maseczek trafiło do krakowskich szpitali i pogotowia, Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, Fundacji na rzecz Chorych na SM im. bł. Anieli Salawy. Nie byłoby to pewnie możliwe, gdyby nie pomoc motocyklistów z grupy MotoMikołaje Kraków, którzy rozwozili maseczki.

– I my włączyliśmy się w tę akcję – mówi ks. Ryszard Gacek, moderator Ruchu Światło–Życie Archidiecezji Krakowskiej. Pierwsze uszyte przez oazowiczów maseczki trafiły do magazynu krawcowych, ale potem zapadła decyzja, że oaza działa dalej, już samodzielnie. – Chciałem nauczyć młodzież tego, co najważniejsze: że trzeba dać drugiemu człowiekowi kawałek siebie – tłumaczy ks. Ryszard. Wielkie szycie rozpoczęło się więc w biurze oazy przy ul. Wiślnej w Krakowie i w domu rekolekcyjnym w Bystrej Podhalańskiej (gdzie działają m.in. oazowe kucharki i siostry sercanki). – 2030 maseczek przekazaliśmy już do szpitali, do ZOL-u przy ul. Rzepakowej, jadłodajni sióstr albertynek, jadłodajni sióstr felicjanek oraz do Dzieła Pomocy św. Ojca Pio, by i osoby bezdomne były bezpieczne – opowiada ks. Gacek.

Co ważne, praca szybko została podzielona tak, by łączyć całe rodziny – zadaniem młodzieży było przygotowywanie materiału i cięcie tasiemek oraz pranie i prasowanie maseczek, a zadaniem rodziców – szycie. Dar serca, czyli pieniądze na zakup tego, co niezbędne, przekazali też starsi oazowicze i szafarze Komunii Świętej. Również Duszpasterstwo Młodzieży Archidiecezji Krakowskiej we współpracy z sanktuarium św. Jana Pawła II nie pozostało obojętne na sytuację w Polsce i w ramach inicjatywy #mimoDrzwiZamknietych postanowiło, że młodzi będą szyć maseczki.

Za główny materiał do szycia posłużyło… 4,8 tys. koszulek ze ŚDM z 2016 r. Zostały one rozwiezione do 10 punktów w diecezji, by powstało z nich 25 tys. maseczek. Dodatkowy materiał, na 4 tys. maseczek, przekazali też nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej. Do chwili obecnej w Krzeszowicach, Trzebini, Nowym Targu, Bolechowicach, Rabce, Dziekanowicach, Strumianach i w Przytkowicach powstało 15,3 tys. maseczek, które trafiły m.in. do mieszkańców parafii, domów pomocy społecznej, górników z Czatkowic, a nawet… do Włoch. Wciąż spływają jeszcze dane z Krakowa, Myślenic i Szaflar.

Widać Bożą rękę

Próżnować nie chcieli też mieszkańcy parafii Narodzenia NMP w Gdowie.

– Z czasem akcja szycia maseczek rozrosła się tak, że wyszła poza granice parafii, a nawet powiatu. Dzięki kontaktom współpracującego ze mną Andrzeja Małka, strażaka ochotnika, wiedzieliśmy, gdzie potrzeby są największe. Pomagaliśmy Lotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu, ratownikom z Wieliczki, policji, straży pożarnej oraz różnym szpitalnym oddziałom. Maseczki przekazaliśmy także do Szpitala im. Babińskiego. W sumie rozdaliśmy ich już 10 tys. – wylicza ks. Tomasz Jajecznica.

O akcji zrobiło się głośno, więc pojawiali się darczyńcy, którzy przekazywali przyłbice, płyn do dezynfekcji, mydło, rękawiczki, kombinezony ochronne. W końcu zjawił się człowiek, który chciał zasponsorować coś większego. Tak zamówione zostało urządzenie do dezynfekcji karetek metodą zamgławiania dla KRP w Gdowie. Zamówiona została też butla z tlenem i z reduktorem oraz zaworem dla oddziału pediatrycznego szpitala w Myślenicach. Wypożyczony został z kolei ozonator do stosowania w karetkach i radiowozach w Gdowie.

– W tym, co się dzieje, widzę Bożą rękę. Darczyńcy odpowiadali bowiem na potrzeby, których często nawet nie zdążyliśmy wyrazić słowami. Piękne jest też to, że pracująca w naszej parafii s. Sylwia pojechała pomagać do DPS w Jeleniej Górze – zauważa ks. Tomasz i dodaje: – Gdy rozkręcaliśmy akcję, trwał Wielki Post. Pomyślałem wtedy, że te maseczki to takie współczesne chusty Weroniki. Chyba coś w tym jest.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama