Nowy numer 43/2020 Archiwum

Rabusie ukryli go w bunkrze

Na początku maja 1946 r. w krakowskich Sukiennicach odbyła się uroczystość z okazji przywiezienia elementów ołtarza mariackiego, skradzionego przez Niemców blisko 7 lat wcześniej. Nie wrócił on jednak od razu do kościoła. Można się było przed nim modlić dopiero od połowy sierpnia 1957 r.

Dlaczego tak się stało? Jak Karol Estreicher szukał przez całą wojnę i po niej skradzionego ołtarza oraz jak doprowadził do jego powrotu? Wyjaśnia to dr Agata Wolska, kierująca przez wiele lat archiwum bazyliki Mariackiej, w swojej wydanej niedawno, pełnej sensacyjnych szczegółów książce „Zagrabiony. Odzyskany. Historia powrotu ołtarza Wita Stwosza do Krakowa”. 

Wypłynęły galarami

Autorka przetrząsnęła m.in. archiwa w całej Europie i w Ameryce. Krakowski historyk sztuki dr Estreicher był tym człowiekiem, który nie tylko nadzorował tuż przed wybuchem wojny demontaż i pakowanie figur ołtarzowych w celu ewakuacji, lecz także przywiózł je w 1946 r. z powrotem. 30 sierpnia 1939 r. paki z figurami wypłynęły galarami Wisłą z Krakowa do Sandomierza. Rzeźby ze zdemontowanego ołtarza zostały wywiezione na początku października 1939 r. przez Niemców do Berlina i umieszczone w budynku Banku Rzeszy.

W styczniu 1940 r. przewieziono je do Norymbergi, gdzie dowieziono też zrabowaną bezpośrednio z kościoła Mariackiego szafę ołtarzową. Ze względów bezpieczeństwa fragmenty ołtarza umieszczono w specjalnie wybudowanym bunkrze pod górą zamkową, wyposażonym w klimatyzację. Władze polskie na uchodźstwie nie pozostawały bierne wobec zrabowanych zabytków. Pilnie notowano wszelkie wzmianki na ich temat (także nazwiska uczonych i urzędników odpowiedzialnych za grabież), tworzono kartoteki strat. Kierowało tymi poszukiwaniami Biuro Rewindykacji Strat Kulturalnych przy Ministerstwie Prac Kongresowych rządu polskiego w Londynie. Szefem biura został dr Estreicher, któremu na sercu leżał szczególnie los ołtarza mariackiego. Pod koniec marca 1945 r. przekazał on szczegółowe informacje o ołtarzu szefom komórek rewindykacyjnych.

Gdy 20 kwietnia 1945 r. Norymberga padła po kilku dniach walki, trafiono do bunkra. Wśród pobieżnie zlustrowanych zabytków nie rozpoznano jednak początkowo krakowskiego ołtarza. Rząd polski na uchodźstwie był zdeterminowany, aby go odnaleźć. Dzięki pomocy amerykańskiego oficera polskiego pochodzenia ppłk. Henry’ego Ignatiusa Szymanskiego do Norymbergi mógł pojechać na początku czerwca 1945 r. ppłk Emeryk Hutten-Czapski z Polskiej Misji Wojskowej. Otrzymał on od Amerykanów informację o miejscu przechowywania ołtarza i złożył na ich ręce oficjalne pismo potwierdzające polską własność tego dzieła sztuki. Prosił też o jego zabezpieczenie do czasu wydania go rządowi polskiemu.

Wielkie wzruszenie

Cofnięcie uznania dyplomatycznego dla władz RP na uchodźstwie w lipcu 1945 r. otworzyło drogę do uznania legalności żądań rewindykacyjnych Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej z Warszawy. Wobec tego spróbowano sprowadzić ołtarz bezpośrednio na prośbę jego kościelnych właścicieli. Nie doszło jednak do tego. Rozpoczęły się bowiem starania TRJN o zwrot. Zajmował się tym znów Karol Estreicher, tym razem upoważniony przez władze warszawskie. 13 listopada 1945 r. znalazł się w Norymberdze. Tam zobaczył elementy ołtarza, które ostatni raz widział w 1939 r.

„Na dole pod zamkiem, wielkie żelazne drzwi za małym domkiem – nikt by się nie domyślił. Wejście do piwnicy. Są, stoją i jest ich całe mnóstwo. Posągi apostołów… Madonna… płaskorzeźby… wielkie wzruszenie” – zanotował na gorąco w swym „Dzienniku wypadków”. Estreicher dostał upoważnienie do odbioru ołtarza. W grudniu rozpoczęto segregowanie oraz inwentaryzowanie elementów. W połowie lutego następnego roku zaczęło się pakowanie do 107 skrzyń, wyłożonych wełną drzewną, papierem i gazetami, blisko 2 tys. fragmentów ołtarza. 27 kwietnia 1946 r. skrzynie zostały załadowane do ponad 20 wagonów i ochraniany przez żołnierzy amerykańskich transport ruszył w drogę. 30 kwietnia wieczorem pociąg przyjechał do Krakowa. „Z udziałem ks. Machaya, pod kierunkiem Bochnaka i Estrei- chera, dwie figury grupy głównej – Madonna i Apostoł – przewiezione zostały do kościoła Mariackiego »dla zaznaczenia, że ołtarz wrócił«, i ustawione prowizorycznie w środku kościoła z pustym prezbiterium w głębi, które wyglądało jak »kosztowny pierścień z pustym, pozbawionym drogocennego kamienia oczkiem«” – pisze dr Wolska.

Radość z powrotu została przyćmiona brutalnym stłumieniem przez władze komunistyczne manifestacji patriotycznej 3 maja, a potem zatrzymaniem uczestników amerykańskiej delegacji wojskowej, która towarzyszyła skrzyniom z rozmontowanymi fragmentami ołtarza. Jego odyseja skończyła się na dobre dopiero 11 lat później, 15 sierpnia 1957 r., gdy oddany wreszcie przez władze, po wcześniejszym zmontowaniu, został rekonsekrowany w kościele Mariackim.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama