Nowy numer 42/2020 Archiwum

Święta Rito, działaj!

– Uwielbiam powrót do domu tramwajem, który zawsze jest pełen ludzi z różami od niej, i zawsze pada pytanie, skąd wracamy – opowiada nastoletnia Zosia, dla której mistyczka z Cascii jest wzorem do naśladowania.

magdalena.dobrzyniak@gosc.pl Kościół św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu 22. dnia każdego miesiąca wypełnia się gorącymi modlitwami pielgrzymów z całej Polski i… intensywnym zapachem róż. Po drugiej stronie ulicy, w cieniu tego najważniejszego dziś w naszym kraju ośrodka kultu włoskiej świętej, stoi klasztor sióstr augustianek, jej duchowych córek. A obok – liceum, któremu ona patronuje. Z okien szkoły zafascynowani uczniowie obserwują rzekę wiernych z różami w dłoniach, płynącą w stronę świątyni.

Bluzy z różą

Wiktoria kończy II klasę liceum. Interesuje się kierunkami wojskowymi i medycznymi. Marzy o tym, by pójść w ślady taty i wstąpić w szeregi wojska. Święta Rita jej imponuje, bo ze spokojem godziła się z przeciwnościami losu i przezwyciężała je.

– Poznając jej życiorys, równocześnie poczułam w niej oparcie i motywację, by być jak najlepszą dla siebie i innych. Staram się choć po części żyć jak ona, walczyć do samego końca z problemami oraz zawsze iść przed siebie – opowiada. Bardzo docenia fakt, że ośrodek kultu św. Rity ma na wyciągnięcie ręki. – Bije z jego wnętrza wielkie piękno, każdy choć raz w życiu powinien tam zaglądnąć – przekonuje. O świętej z różami opowiada swojej rodzinie, bo chce, by jej bliscy, jak ona, zafascynowali się nią. – Uczniowie lubią św. Ritę – komentuje s. Mariola Klimas OSA, dyrektor krakowskiego Liceum św. Rity. Za co? – Była zakochana, była żoną, matką, wdową, w końcu siostrą zakonną. Poznając jej życie, młodzi przekonują się, że święci są ludźmi z krwi i kości, spotykają ich problemy, tragedie i wielkie nadzieje. To do nich przemawia – uważa augustianka.

Rita jest jej najbliższą współpracownicą. Powierza jej wszystkie dyrektorskie problemy związane z funkcjonowaniem szkoły. – Kiedy coś idzie nie tak, jak powinno, mówię: „Święta Rito, od czego jesteś? Działaj, niech to idzie na chwałę Bożą!” – opowiada. Skuteczność tych interwencji widać gołym okiem, bo liceum sióstr augustianek znane jest w Krakowie z wysokiego poziomu nauczania i niezwykłej atmosfery, na którą niewątpliwie ma wpływ święta z różami – wychowawczyni uczniów i podpora nauczycieli. Młodzi okazują swoje przywiązanie do świętej na różne sposoby. – Wymyślili sobie na przykład bluzy z różą, w czterech kolorach. Mówią mi, że kiedy je zakładają, czują się reprezentantami Rity – opowiada siostra dyrektor. Pierwszoklasistka Kornelia stworzyła jej portret. – Wyobrażam ją sobie jako pokorną służebnicę. Namalowałam ją ze stygmatem ciernia na czole i z jej atrybutami, czyli różami – mówi. Dziś jej obraz wisi w szkole, przy wejściu.

Przyjaciółka młodych

Wielką frajdę sprawia młodym tworzenie z koralików koronek czy rozlewanie do maleńkich buteleczek pachnącego różami oleju św. Rity. Ta żmudna praca jest potrzebna, bo kult świętej wciąż się rozwija i zapotrzebowanie na pamiątki z nią związane jest coraz większe. Młodzi nie żałują dla niej czasu, zresztą monotonna praca jest okazją, by lepiej poznać żyjącą w średniowieczu Włoszkę i jej skuteczne interwencje w życiu wielu osób, które się dziś do niej zwracają. Rozmawiają o niej jak o najlepszej przyjaciółce. – Dzisiaj młodzi mają wielkie marzenia, lecz często sami rezygnują z ich realizacji lub ktoś podcina im skrzydła. Święta Rita z pewnością przekazałaby im, by się nie poddawali i zaufali Panu, bo z Nim mogą wszystko – twierdzi Zosia. Kornelia zauważa, że święta była osobą niezwykle cierpliwą, która oddała się Panu Bogu z całego serca i całą sobą.

– Kiedyś chciałabym być taka jak ona. Chciałabym naśladować jej cierpliwość. Z młodymi tak jest, że obieramy sobie jakiś cel, ale chcielibyśmy osiągnąć go już, natychmiast, w tej chwili. Nie zawsze tak to działa. Cierpliwość doprowadziła Ritę do świętości i dla mnie to jej najważniejsze przesłanie – argumentuje młoda malarka. Młodzi lubią także comiesięczne nabożeństwa ku czci św. Rity w kościele św. Katarzyny. – Czuję wtedy niesamowitą jedność z obecnymi tam wiernymi, a moim zdecydowanie ulubionym momentem Mszy jest poświęcenie róż. Zawsze wychodzę stamtąd szczęśliwa. Uwielbiam też powrót do domu tramwajem, który zawsze jest pełen ludzi z różami od św. Rity, i zawsze pada pytanie, skąd wracamy – opowiada Zosia. Inicjatorka młodzieżowego wolontariatu s. Dorota Kowalewska OSA uważa, że młodzi mają potrzebę dawania dobra.

– Jaki wpływ ma Rita na nich? Widzę, że w sytuacjach trudnych, gdy nie mają się do kogo zwrócić, wiedzą, że jest ktoś, kogo zawsze mogą poprosić o pomoc. U mnie na biurku leżą obrazki z relikwiami i często zdarza się, że przychodzą i proszą o nie dla siebie, dla rodziny. Regularnie do niej zaglądają, karmią się jej przesłaniem i formują przy niej swoje serca – opowiada. Czym pociąga święta? Przeżyła burzliwe życie, w każdej sytuacji można się w niej odnaleźć. Fascynuje czymś, co dziś wydaje się niemodne. – Była skrajnie posłuszna, i to posłuszeństwem aż do przesady, na przepadłe. Młodych pociąga to, że ktoś idzie za czymś tak konsekwentnie, z miłości, że ukochał do końca, radykalnie – podsumowuje s. Dorota.

W różanym ogrodzie

„Dzięki orędownictwu i wspaniałemu wstawiennictwu Kochanej Świętej Rity udało się uzyskać powrót mojej dziewczyny Aleksandry. Jednocześnie składałem Świętej Ricie wiele przysiąg w zamian za Jej wstawiennictwo, lecz ile ich wypełniłem… Brak mi słów na mnie. Lecz uwierzcie mi na słowo, że Święta Rita nie odwróciła się ode mnie” – pisze Kamil na stronie ogrod.augustianki.pl. – Kiedy sobie uświadomiłam, że dla św. Rity nie ma rzeczy niemożliwych, przestała mnie zaskakiwać, bo teraz już wiem, że na wszystko ją stać – mówi s. Dorota, która założyła internetowy ogród róż św. Rity i go pielęgnuje. Augustianka przyznaje, że jest typem małego niedowiarka i początkowo myślała, że ludzie przesadzają, wysyłając tak wiele różnych intencji modlitewnych za wstawiennictwem świętej Włoszki.

– Myślałam sobie: „Nie przesadzajmy, przecież nie jest aż tak skuteczna!”. Ale potem przychodziły podziękowania i okazywało się, że to ona ma rację – dodaje ze śmiechem s. Dorota. Tej skuteczności zresztą doświadcza na własnej skórze. – Gdy jest zastój w ogrodzie św. Rity, mówię do niej: „To jest twoje dzieło, ale skoro jest zastój, to je kończymy, bo nie ma sensu” – opowiada. Takie postawienie sprawy powoduje, że na przykład ze 100 osób w internetowym ogrodzie Rity nagle robi się kilka tysięcy w jeden dzień.

Taki z niego trudny facet

Ludzie wysyłają dziennie ok. 50 próśb do św. Rity. Podziękowań jest ok. tysiąca, ale trzeba zastrzec, że wiele osób pisze o doświadczonych łaskach prywatnie, nie publikują świadectw w sieciowym ogrodzie. O co proszą? Powierzają świętej przeróżne sprawy – począwszy od znalezienia męża, satysfakcjonującej pracy czy pomyślnego zdania egzaminów, przez narodziny upragnionego dziecka, a skończywszy na prośbach o uzdrowienie z najcięższych chorób.

– Ludzie piszą, że Rita pomaga samą swoją obecnością. Mamy świadectwo córki, której ojciec był ciężko chory. Modliła się o jego wyzdrowienie, ale on odszedł. Mimo wszystko jednak czuła się wysłuchana. Wiedziała, że w szpitalu, w najtrudniejszych dla niej chwilach, ktoś trzymał ją za rękę i nie była sama – opowiada „ogrodniczka” św. Rity. „Po śmierci mamy przejąłem pałeczkę ziemskiego kultu Świętej Rity. Nigdy się nie zawiodłem na niej: udana operacja córki, spokój, jaki odczuwam w pracy i wyproszona stabilizacja finansowa. Udało mi się dzięki błaganiom zmienić tryb życia mój i małżonki. Syn znalazł swoje powołanie zawodowe, a córka swoje. Wszelkie łaski bieżące zawdzięczam św. Ricie i ciągle błagam, i proszę, i mam nadzieję, i spokój serca, choć taki ze mnie trudny facet” – przyznaje Andrzej w przesłanym do różanego ogrodu świadectwie. Jak się więc okazuje, w ogrodzie świętej odnajdują się nie tylko kobiety, choć to im jest ona najbliższa.

– Niedawno dotarło do nas świadectwo pana, któremu Rita ratuje małżeństwo. Mamy w ogrodzie „Róże św. Rity”, wirtualną wspólnotę jej naśladowców. Mogłoby się wydawać, że to propozycja przede wszystkim dla kobiet, ale zapisują się też panowie i jest ich coraz więcej – podsumowuje augustianka. Dziś św. Rita ma nowe zadanie. Uczy przeżywania pandemii w duchu posłuszeństwa. – Jej przykład może nam pomóc. Była posłuszna aż do bólu, ale między innymi dzięki temu osiągnęła świętość – uważa s. Dorota. Przyznaje, że święta nie zawsze wyprasza łaski, o które prosimy, ale zawsze daje poczucie swojej obecności. – Człowiek czuje się prowadzony za rękę przez samotność, strach, odizolowanie. Ona jest z nami – przekonuje. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama