Nowy numer 42/2020 Archiwum

Polski West w spódnicy

– Poznanie teologii ciała zmieniło w moim życiu priorytety – przekonuje Magdalena Siemion z Instytutu Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II w Krakowie.

Monika Łącka: Zdarza się, że jesteś porównywana do Christophera Westa, jednego z najbardziej znanych popularyzatorów teologii ciała według Jana Pawła II.

Magdalena Siemion: Myślę, że Christopher West nie jest aż tak dobrze znany w Polsce, ale to prawda, zdarzyło się. Ojciec Jarosław Kupczak OP, znawca teologii ciała i działalności Ch. Westa, często mówi o mnie „polski West w spódnicy”. Dla mnie to ogromny komplement.

Tak jak on w Stanach Zjednoczonych, tak Ty w Polsce, a zwłaszcza w archidiecezji krakowskiej, promujesz teologię ciała według Jana Pawła II, nazywaną „rewolucją seksualną papieża Polaka”. Jak to się zaczęło?

Poznanie teologii ciała (TC) zmieniło w moim życiu priorytety, można powiedzieć – zreorganizowało moje życie. Jestem z wykształcenia dziennikarką, pracowałam wtedy (w 2005 r.) w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych, w której niejednokrotnie musiałam zajmować się tematami nie do końca zgodnymi z moim sumieniem czy wartościami. W tym czasie uczęszczałam również na studia podyplomowe w Wyższej Szkole Europejskiej im. J. Tischnera i tam poznałam teologię ciała. Już po pierwszych zajęciach poczułam, jakby łuski spadły mi z oczu, i wiedziałam, że zrobię wszystko, aby ta myśl poszła w świat. Nie zapomnę jednej ze studentek, która ze łzami mówiła, że gdyby wcześniej znała TC, jej życie wyglądałoby inaczej. Dla TC w jakimś sensie rzuciłam więc dziennikarstwo, przynajmniej w wydaniu „sensacyjnym”. Udało mi się też zrobić kilka reportaży o TC: „Przedmiot czy dar” (TVP, 2008), „Teologia ciała” (2018).

Zajmując się teologią ciała, jesteś niejako żywym pomnikiem Ojca Świętego, któremu zależało, by ludzie żyli tym, czego nas nauczał. Czujesz tę odpowiedzialność?

Chyba nie zasłużyłam na takie porównanie, ale tak, czuję odpowiedzialność, bo wiem, jaki skarb mam w ręce. To, jak młodzi będą przeżywać swoją seksualność, może zaważyć na ich całym życiu. Dlatego bardzo ważne jest, aby przekazywać im niełatwe papieskie treści w sposób przystępny, ale nie zatracając ich głębi i sensu.

Młodzi chcą słuchać o ludzkiej seksualności w kontekście nauki Kościoła katolickiego?

Moje doświadczenie jest takie, że słuchają z zapartym tchem. Dziwią się, dlaczego wcześniej nikt im o tym nie mówił. Interesują ich tematy miłości, seksualności, relacji, ale najbardziej chcą rozmawiać, zadawać pytania. Zdarzają się osoby, które podważają wszystko, co mówię. Określają się przy tym jako ateiści – otwarci i tolerancyjni. Mówię im więc, by w imię tej tolerancji posłuchali, co mam do powiedzenia, a później sami zdecydują, co z tym zrobić. Zdarza się, że po warsztatach, które prowadzę od 6 lat (byłam w kilkudziesięciu szkołach w Polsce, a w marcu także w Nowym Jorku), ktoś podchodzi i albo przeprasza, albo mówi, że sobie pewne sprawy przemyśli. I o to mi właśnie chodzi: ziarno zostało zasiane!

Warsztatowe treści w 2017 r. opublikowałaś w książce „Teologia ciała. Seks według Jana Pawła II cię wyzwoli” i… posypały się gromy, że przesadziłaś.

Tytuł, oczywiście, jest prowokujący. I taki miał być. Książka sprzedaje się bardzo dobrze. W najbliższym czasie planuję obronić doktorat (z filozofii, na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie), a później chcę zabrać się za książkę „Miłość i odpowiedzialność” Karola Wojtyły, którą też trzeba przełożyć na bardziej przystępny dla młodego pokolenia język.

O teologii ciała według Jana Pawła II w mediach wciąż mówi się niewiele – częściej wspominamy Ojca Świętego jako papieża sprawiedliwości, apelującego o pokój na świecie. Co więcej, przeciwnicy TC uważają, że nauka Kościoła katolickiego w zakresie ludzkiej seksualności jest bardzo restrykcyjna.

To prawda. Takie myślenie nie wzięło się jednak z niczego. Do Soboru Watykańskiego II, do środowych katechez Jana Pawła II, seks w Kościele katolickim był tematem wstydliwym, jeżeli nie grzesznym. Wystarczy wspomnieć, że św. Tomasz wymieniał trzy dobra małżeńskie, aby w ogóle współżycie małżeńskie (sic!) było usprawiedliwione. Najważniejsza była prokreacja, nikt nie mówił o miłości małżonków. Papież zmienił to myślenie, dlatego mówi się, że Wojtyła dokonał rewolucji w myśleniu o seksualności człowieka. Twierdził, i to jest pigułka z pigułek teologii ciała, że miłość cielesna pomiędzy kobietą a mężczyzną w najdoskonalszy sposób pokazuje to, w jaki sposób kocha Bóg, Trójca Święta. Właśnie dlatego miłość musi być wolna, wierna, całkowita i owocna. Bo Bóg nas tak kocha! W sposób wolny, wierny, całkowity i owocny. Wojtyła nie wymyślił tego przy biurku, tylko odkrył tę prawdę, czytając Pismo Święte. Niestety, również wśród katolików pojawiały się głosy, że papież posuwa się za daleko, że przesadza. Być może to jest klucz do zrozumienia słabej do dziś recepcji teologii ciała Jana Pawła II w Polsce.

Z czym mamy więc największy problem?

Ze zrozumieniem, że ciało drugiego człowieka nie jest do używania, ale do kochania, że małżeństwo może, a nawet powinno być drogą do świętości, że sakrament małżeństwa nie daje gwarancji na łatwy i bezkonfliktowy związek, że miłości trzeba się uczyć każdego dnia, że kochać drugiego to zapominać o sobie… Trochę by się tego znalazło.

Dla człowieka XXI wieku kością niezgody wydaje się stanowcze „nie” Kościoła w sprawie antykoncepcji.

Z przykrością muszę przyznać, że temat antykoncepcji wywołuje największy opór wśród młodzieży. Jest kompletnie niezrozumiany i żaden argument nie przekonuje młodych, że takie nauczanie wynika z prawdziwej definicji miłości i wolności. Ja się temu nie dziwię, bo cały świat i współczesna kultura krzyczą, że to coś normalnego, więc jeżeli raz usłyszą ode mnie, że to nie jest OK, to za mało. Powinni być edukowani od najmłodszych lat, głównie przez rodziców, katechetów, nauczycieli. Ale czy to słyszą?

Odkrycie prawdy o Bożym pomyśle na ludzką miłość naprawdę nas wyzwoli i zlikwiduje wszystkie damsko-męskie problemy?

Gdybyśmy naprawdę tym żyli, to jestem przekonana, że tak. Karol Wojtyła był zafascynowany człowiekiem. On całe życie studiował naturę człowieka i chciał się dowiedzieć, kim człowiek jest i w jaki sposób może się spełnić. Na kartach Pisma Świętego odnalazł prawdę, że człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy, jeżeli nie uczyni z siebie i ze swojego życia bezinteresownego daru dla drugiego. Zamknięcie się w sobie, skupienie się na sobie to czysty egoizm, to piekło. Jesteśmy stworzeni na obraz Boga, który jest Trójcą. Jest relacją i dlatego człowiek, aby być sobą, aby się w pełni zrealizować, musi kochać drugiego – bezinteresownie. Takie proste, a takie trudne.

Św. Janowi Pawłowi II służysz też, pracując na Białych Morzach, w Instytucie Dialogu Międzykulturowego jego imienia. 100. rocznica urodzin papieża miała tam być hucznie świętowana. Stało się inaczej – było skromnie i… wirtualnie.

To prawda. Większość inicjatyw się nie odbyła, część przenieśliśmy do internetu. Zastanawiam się, czy nie tak właśnie miało być… Może jubilat nie życzył sobie tych wszystkich wielkich imprez i koncertów? Dla mnie noszenie maseczek ma też pewien wymiar symboliczny – może powinniśmy mniej mówić, a więcej zastanawiać się nad swoim życiem? Może Jan Paweł II proponuje nam świętowanie swoich urodzin w zadumie, refleksji? Stąd jedna z naszych akcji, aby na swojej masce napisać ulubiony cytat z jego nauczania.

Stan epidemii pomógł nam więc wyciszyć się i oderwać od papieskich kremówek po to, byśmy zastanowili się, co tak naprawdę zostało w nas z pontyfikatu św. Jana Pawła II?

Trudno mi mówić za innych. Dużo teraz czytam w mediach, że Jana Pawła II zagłaskaliśmy, że nikt nie podchodzi do niego ani krytycznie, ani na poważnie. A mnie się wydaje, że to jego bogactwo ciągle jest nieodkryte! Jedno wiem na pewno: moja misja szerzenia teologii ciała nie ustanie.

monika.lacka@gosc.pl


Co w nas zostało…?

Trwa Rok św. Jana Pawła II, ogłoszony przez Sejm RP z okazji 100. rocznicy urodzin papieża Polaka. Obchodziliśmy ją 18 maja, ale nie przestajemy świętować. W cyklu tekstów poświęconych Ojcu Świętemu będziemy opowiadać o ludziach, którzy żyją jego nauczaniem, są jego „żywymi pomnikami”, zainspirowani papieskim nauczaniem robią coś dobrego dla innych ludzi lub po prostu mają piękne wspomnienia związane z Janem Pawłem II. Zachęcamy do dzielenia się swoimi historiami dotyczącymi papieża Polaka. Na e-maile czekamy pod adresem: krakow@gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama