Nowy numer 43/2020 Archiwum

Opiekun nie tylko na czas zarazy

Kiedy rozpoczynały się starania, by św. Roch został patronem Zatora, nikt nie przypuszczał, jak bardzo potrzebna będzie pomoc tego świętego od chorób zakaźnych.

Odpowiednią uchwałę Rada Miasta podjęła w 2017 r. (przygotowania rozpoczęły się już wcześniej). Z pomocą parafii św. Wojciecha i św. Jerzego dokumenty zostały przekazane do krakowskiej kurii, a stamtąd trafiły do Stolicy Apostolskiej. Dekret, ustanawiający św. Rocha patronem miasta i gminy Zator, wydała 3 maja 2019 r. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Uroczystości w parafii zaplanowano na 6 czerwca 2020 roku. Nikt nie spodziewał się, że ich plan trzeba będzie zmienić ze względu na pandemię koronawirusa.

– Miasto potrzebowało patrona, ale szczerze powiedziawszy, na początku traktowałem to bardziej historycznie. Rzeczywistość okazała się inna. Nadal są zarazy i taki patron jest jak najbardziej „na czasie” – mówi proboszcz zatorskiej parafii ks. Jacek Wieczorek.

Chcą więcej

Pierwsza wzmianka o kościele w Zatorze pochodzi z 1292 roku. Obecna świątynia powstała w miejscu wcześniejszej – romańskiej – pod koniec XIV wieku. Pytany o to, co dziś charakteryzuje parafię św. Wojciecha i św. Jerzego, ks. Wieczorek wskazuje na dużą liczbę mniejszych i większych wspólnot. To kilkanaście grup, do których łącznie, jak szacuje proboszcz, należy 300–400 osób (parafia ma ok. 6,5 tys. mieszkańców). Andrzej Wróbel, parafianin z Zatora, zaznacza, że sporo osób należy do kilku wspólnot jednocześnie.

– Jak człowiek się w tym rozsmakuje, zaczyna chcieć więcej – mówi. On sam najpierw trafił na kurs nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. – To było niesamowite duchowe przeżycie. Zobaczyłem, że jest wielu ludzi, którzy bardzo serio podchodzą do wiary, do wszystkiego, co jest związane z Eucharystią i z Najświętszym Sakramentem. To mi się zaczęło bardzo podobać – wspomina. Potem dołączył do nowo utworzonego chóru Gregorianum, śpiewającego pieśni chorałowe, i do Domowego Kościoła. W oazie rodzin formuje się także Barbara Janicka. Oprócz tego należy do kręgu biblijnego i scholi Adoremus. Ta ostatnia wspólnota to oddolna inicjatywa i owoc peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego w 2012 roku.

To właśnie po nawiedzeniu parafianie rozpoczęli regularne adoracje Najświętszego Sakramentu. Brakowało grupy muzycznej, więc założyli scholę. Wspólnie zaczęli przygotowywać Msze św. z uwielbieniem i modlitwą wstawienniczą. Obecnie próby odbywają się co tydzień i są połączone z konferencjami. Modlitewne spotkania, które przygotowuje schola Adoremus, łączą się także z decyzją kl. Pawła Leszczyńskiego o wstąpieniu do seminarium (obecnie kończy I rok formacji). Dziś wspomina uczestnictwo w modlitwie, rozmowy z kapłanami, pielgrzymki. – Ta decyzja we mnie wzrastała, ale nie mogłem sobie powiedzieć: „Idź, zrób to, spróbuj”. Brakowało mi stuprocentowego przekonania – mówi. Pewność zyskał właśnie podczas jednej z Mszy św. z uwielbieniem.

Ocalona figura

Wśród najmłodszych wspólnot parafialnych są „Rochici”. To 42 osoby, które codziennie modlą się za wstawiennictwem św. Rocha w intencji zmarłych, konających i o swoją dobrą śmierć. W trzeci piątek miesiąca w kościele lub w domu odmawiają także Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Skąd jednak wziął się kult św. Rocha w Zatorze? Jego pierwszą figurę ustawiono po epidemii w 1639 roku. Postument stanął w miejscu, gdzie grzebano zmarłych – dziś to skrzyżowanie ulic Krakowskiej i Oświęcimskiej (mija się go, przejeżdżając przez Zator trasą 44 lub 28).

Obecna figura pochodzi z początku XX wieku. Została zamówiona w 1905 r. w Krakowie, w zakładzie kamieniarsko-rzeźbiarskim Józefa Kuleszy. Opatrzono ją podpisem: „Święty Rochu, bądź opiekunem tego miasta, błogosław mieszkańcom jego”. W czasie II wojny światowej Niemcy nakazali zniszczenie rzeźby. Mieszkańcom udało się ją jednak ukryć. Na swoje miejsce wróciła w 1946 roku. Pozbawiona odpowiedniej opieki niszczała przez kolejne dziesięciolecia, aż do renowacji w roku 2003.

– To było wielkie przedsięwzięcie, bo figura była pochylona, brakowało elementów – wspomina Bogusława Smreczyńska, prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Zatorskiej. – Od tego czasu rozpoczął się intensywny rozwój Zatora, miasto ruszyło do przodu, może też dzięki św. Rochowi – dodaje. Święty od zarazy Ksiądz Dariusz Nawara, wikary, przyznaje, że postać św. Rocha nie jest w naszym regionie powszechnie znana. – Nie wiadomo, czy kiedykolwiek bym go poznał, gdybym tutaj nie trafił – mówi.

Święty Roch urodził się w 1295 r. we Francji. Odziedziczoną fortunę rozdał ubogim, a następnie w stroju żebraka wyruszył na pielgrzymkę do Rzymu. Już we Włoszech trafił do miasteczka Acquapendente, gdzie szalała zaraza. Zgłosił się do szpitala, by pomagać chorym (uczyniony przez niego znak krzyża przywracał zdrowie). Dotarł później do Wiecznego Miasta, gdzie spędził trzy lata. W drodze powrotnej przechodził przez kolejne miejscowości i opiekował się ofiarami epidemii. W Piacenzy sam zachorował na dżumę. Po tym, jak został wyrzucony z miasta, zamieszkał w opuszczonej chacie w pobliskim lesie. Obok wytrysnęło źródło czystej wody, a jedzenie codziennie przynosił mu pies (często towarzyszy mu w ikonografii). Kiedy wyzdrowiał, ruszył w dalszą drogę do domu. Na granicy został jednak złapany i oskarżony o szpiegostwo. Trafił do więzienia, w którym zmarł w 1327 roku. Przed śmiercią zdołał się wyspowiadać i przyjąć Komunię Świętą. Liturgiczne wspomnienie św. Rocha obchodzone jest 16 sierpnia, a on sam uznawany jest za obrońcę przed chorobami zakaźnymi oraz patrona chorych, aptekarzy, lekarzy, weterynarzy, rolników, ogrodników, więźniów, wędrowców, pielgrzymów, żeglarzy i piekarzy.

– Cenne w nim jest to, że nie był księdzem ani zakonnikiem, ale świeckim, który po prostu przychodził do szpitala i mówił: „Chcę służyć, chcę się opiekować tymi ludźmi” – mówi ks. Nawara.

Roszka i Rochiada

Uroczyste ogłoszenie św. Rocha patronem Zatora zaplanowano na 6 czerwca. Wydarzenie to zostało poprzedzone szeregiem inicjatyw, mających przybliżyć mieszkańcom postać świętego. Księża opowiadali o nim na Roratach, po domach peregrynowała jego drewniana figurka, a podczas wizyty duszpasterskiej parafianie otrzymali obrazki z modlitwą za jego wstawiennictwem. Powstały trzy pieśni o nowym patronie miasta i gminy, wydana została też edukacyjna gra planszowa „Pielgrzym”. Upieczone zostały także „roszki zatorskie”, czyli słodkie bułeczki z ciasta francuskiego. – Obdzieliliśmy nimi parafian i myślę, że bardzo smakowały. A to wszystko na pamiątkę tego, że św. Roch dzielił się z potrzebującymi – mówi B. Janicka.

Ksiądz Dariusz dodaje, że każdy, kto otrzymywał roszka, mógł złożyć ofiarę na cele charytatywne. Zorganizowany został też konkurs plastyczny, a do kościoła ufundowana została figura św. Rocha. Wytyczony został również szlak Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Zatora do Kalwarii Zebrzydowskiej, ale w tym roku – ze względu na pandemię koronawirusa – przejść go mogli tylko indywidualni pielgrzymi. Każdego dnia od początku epidemii na wszystkich Mszach św. i podczas transmitowanego online Różańca była odmawiana modlitwa o oddalenie zarazy za przyczyną św. Rocha. Część wydarzeń trzeba było jednak odwołać – koncerty i atrakcje dla dzieci zaplanowane na 6 czerwca, przedstawienie o św. Rochu, wieczornicę słowno-muzyczną. 9 maja miała się odbyć „Rochiada” – Zatorskie Igrzyska Parafialne o Puchar św. Rocha.

– Było bardzo dużo chętnych, wiele osób pytało, chciało przyjechać. Niestety, na razie musieliśmy się z tego wycofać, mimo że puchar i medale były kupione, a nagrody gotowe – mówi ks. Nawara. Uspokaja jednak, że pomysł pozostaje aktualny. Rochiada ma się odbyć w 2021 roku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama