Nowy numer 44/2020 Archiwum

Wracamy z ostrożnością

Po prawie dwumiesięcznej przerwie pracę wznowiły kolejne działy krakowskiego Dzieła Pomocy św. Ojca Pio, pomagającego osobom bezdomnym.

Kiedy obowiązywały obostrzenia związane z epidemią koronawirusa, Dzieło Pomocy św. Ojca Pio działało inaczej niż zwykle. Zawieszone zostało działanie punktu konsultacyjnego, centrum integracji społecznej oraz poradni psychologiczno-psychiatrycznej. Nie działały garderoba, pralnia oraz – na początku – łaźnia.

Pracownicy Dzieła odpowiadali jednak na inne potrzeby osób bez domu. Przygotowywali kanapki i paczki żywnościowe, rozdawali ciepłe napoje. Dostarczali też obiady dla seniorów. – Bardzo zależało nam na tym, by pomimo obostrzeń pozostać z osobami bez domu i towarzyszyć im w tym trudnym czasie. Dzięki zaangażowaniu pracowników, braci kapucynów oraz wolontariuszy dostosowaliśmy działalność do nowej rzeczywistości – mówi br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap, dyrektor Dzieła.

Dyżury w budynku przy ul. Smoleńsk odbywały się przez 6 dni w tygodniu. Liczby podsumowujące ten czas robią wrażenie – to prawie 11 tys. wydanych bułek, 9 tys. porcji zupy dla osób bezdomnych, ponad 1,5 tys. obiadów dla seniorów, 1,4 tys. paczek żywnościowych. W sumie przez Dzieło przewinęło się w tym okresie prawie 900 potrzebujących pomocy osób. – Z tych form pomocy nie rezygnujemy – mówi Justyna Nosek z działu kontaktu z darczyńcami i mediami Dzieła Pomocy św. Ojca Pio. Skrócone zostały jedynie godziny wydawania np. kanapek, a paczki żywnościowe osoby bezdomne będą mogły odbierać raz w miesiącu.

– Staramy się śledzić, co robią inne organizacje, i nie powielać działań. Na początku, według naszych informacji, nie było miejsc, gdzie państwo mogliby otrzymać taką pomoc żywnościową. W tym momencie wiele instytucji się pootwierało – wyjaśnia J. Nosek. Od początku czerwca pracę wznowiły m.in. punkt konsultacyjny i poradnia. Osoby bezdomne mogą korzystać z pomocy psychologicznej, socjalnej, prawnej czy z doradztwa zawodowego. Konsultacje odbywają się jednak rzadziej, pracownicy muszą mieć przyłbice ochronne, a osoby przychodzące na rozmowę – maseczki (jeśli nie mają swoich, otrzymują je w Dziele).

– Wznowiliśmy większość z naszych działań, ale z ostrożnością – zapewnia J. Nosek. – Wszystkie podejmowane są z troską o dobro osób doświadczających bezdomności, dla których czas pandemii był bardzo wymagający i trudny. Nasi podopieczni musieli zmierzyć się m.in. z utratą pracy, dzięki której udało im się odzyskać samodzielność, z utrudnionym dostępem do wyżywienia oraz pomocy medycznej, z brakiem możliwości zadbania o higienę czy z jeszcze bardziej dotkliwym niż dotychczas brakiem bezpiecznego schronienia – mówi natomiast Agnieszka Adamczyk, kierownik działu socjalnego. Działa już także centrum integracji społecznej, w którym dziewięć osób wykonuje różne działania społecznie użyteczne, takie jak prace ogrodnicze i porządkowe.

– Państwo byli bardzo szczęśliwi, że mogli wrócić. Widać było, że byli spragnieni kontaktu – opowiada J. Nosek. Łaźnia, która najpierw była zamknięta, potem, dzięki internetowej zbiórce pieniędzy na zakup środków ochronnych, częściowo otwarta, funkcjonuje w coraz szerszym zakresie. Obecnie jest czynna przez 4 dni w tygodniu. Dla korzystających z niej osób otwarte zostały także pralnia i garderoba. Nadal nie ma jednak możliwości otwarcia działającej w budynku przy ul. Smoleńsk świetlicy. Codziennie przebywało tam kilkadziesiąt osób. Nie działają jeszcze grupy wsparcia i wspólnoty modlitewne. – Czekamy, jak to wszystko będzie się rozwijać. Bardzo chcielibyśmy wrócić do grupowych form wsparcia, bo widzimy, że jest potrzeba i chęć spotkania – tłumaczy J. Nosek.

Dodaje, że praca w czasie pandemii była okazją do odkrycia na nowo misji Dzieła. – Gdyby nie troska i miłość do osób bezdomnych, to po ludzku byłoby to trudne, by przyjść tu i funkcjonować. Zwłaszcza na początku, kiedy lęk był duży, rękawiczki zaczęły kosztować ogromne sumy i trudno było o środki ochronne. Teraz trochę oswoiliśmy sytuację, odpowiednio wyposażyliśmy się w środki ochronne dla siebie, ale też dla wolontariuszy, wypracowaliśmy procedury – mówi. To powoduje, że pracownicy Dzieła Pomocy św. Ojca Pio z mniejszym lękiem myślą o zapowiadanej na jesień powtórnej fali zachorowań na COVID-19. – Jedno wiemy na pewno: tak jak teraz nie zeszliśmy z warty, tak nie zrobimy tego we wrześniu czy październiku – zapowiada J. Nosek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama