Nowy numer 32/2020 Archiwum

U wielkich bRAM Kościoła

– On jest żywym cudem św. Jana Pawła II – przekonują Małgorzata i Krzysztof Pierożkowie. Swojego syna Karola wymodlili przy grobie Ojca Świętego.

Z medycznego punktu widzenia nie było żadnych przeszkód, by Małgosia mogła zajść w ciążę. Niestety, czas tylko mijał. – Do kogo więc mieliśmy zwrócić się o pomoc, jeśli nie do papieża, który towarzyszył nam przez całe życie? Zwłaszcza że to przecież on jest patronem Grup Apostolskich, które nas połączyły – mówi K. Pierożek.

Odrzuć pokusy i zaufaj

Mieli wtedy po 19 lat i choć oboje czuli, że jest to miłość od pierwszego wejrzenia, początkowo uciekali od tego uczucia. Pan Bóg miał jednak swój plan. – Było w nas pragnienie wspólnotowego budowania Kościoła. Taką możliwość dał nam właśnie Ruch Apostolstwa Młodzieży, w który wciągnął nas ks. Paweł Kubani. Poznawaliśmy się, przygotowując i prowadząc rekolekcje czy dni skupienia oraz odkrywając, że skoro druga osoba jest tak blisko Boga, to można założyć, że razem będzie nam ze sobą dobrze – uśmiecha się K. Pierożek, który przed laty został pierwszym świeckim moderatorem RAM.

Małgosia: – Pełniąc tak odpowiedzialne role, dając młodzieży świadectwo naszej wiary i będąc już małżeństwem, staliśmy niejako na piedestale. Wtedy łatwo o przeświadczenie, że „jesteśmy tacy poukładani i mamy swój plan na życie”. A Bóg powiedział, byśmy mu o tym planie opowiedzieli, to się pośmiejemy… Przez 5 lat kazał nam dojrzewać do macierzyństwa i ojcostwa. W tym czasie życie podpowiadało łatwe rozwiązania, gdy lekarze bezradnie rozkładali ręce i sugerowali in vitro, „bo nie ma innego wyjścia”. – Ono było. Tylko potrzebowaliśmy siły, by odrzucić te propozycje i zaufać Bogu. W końcu pojechaliśmy na wakacje do Rzymu i każdego dnia modliliśmy się przy grobie Jana Pawła II. Prosiliśmy go o wstawiennictwo, ale z założeniem, by spełniła się wola Boga – podkreśla Krzysztof. Niedługo po powrocie okazało się, że Małgosia jest w ciąży.

– Mamy przekonanie, że Karol tam właśnie został wymodlony i wierzymy, że ten, który wyprosił nam syna, czuwa nad nim każdego dnia – mówi Małgosia i zapewnia, że Karol, który niedługo skończy 5 lat, coraz lepiej rozumie, jak to było z jego przyjściem na świat. Wspominając swoją działalność w RAM, Małgosia i Krzysztof nie mają wątpliwości, że ten czas ukształtował ich duchowość. Gdy w biurze przy Wiślnej spotykali się z moderatorem ks. Kubanim, by rozważać Pismo Święte i rozmawiać o sprawach najważniejszych, niejako kontynuowali to, co wiele lat wcześniej robił ks. Karol Wojtyła, prowadząc spotkania dla studentów.

– A że ks. Paweł był i nadal jest przesiąknięty jego nauczaniem, często podrzucał nam teksty Ojca Świętego, z których wciąż czerpiemy – zapewnia Krzysztof. Co z tego nauczania zostało w małżonkach do dziś? – Zapał do obrony życia dzieci nienarodzonych (kilka lat temu zaangażowałem się w inicjatywę „Jeden z nas”) i troska o rodzinę. Jakiś czas temu zostaliśmy zaproszeni do współtworzenia Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Krakowskiej i jako doradcy życia rodzinnego prowadzimy kursy przedmałżeńskie. W ten sposób budujemy żywy pomnik Ojca Świętego – mówi Krzysztof.

Perełka w mozaice

Żywym pomnikiem Jana Pawła II jest też cały Ruch Apostolstwa Młodzieży, którego pierwszym moderatorem był zmarły w 2018 r. ks. Antoni Sołtysik. Wszystko zaczęło się w chwili, gdy kard. Wojtyła wysłał ks. Antoniego na rekolekcje oazowe, prowadzone przez ks. Franciszka Blachnickiego. Po powrocie stwierdził on jednak, że nie do końca odnajduje się w tym przedsięwzięciu. Kardynał Wojtyła zasugerował więc, by ks. Antoni zrobił coś jeszcze innego: skoro oaza zajmuje się „młodzieżą liturgiczną”, to trzeba pomyśleć o młodzieży „stojącej w wielkich drzwiach Kościoła”.

Tak się stało, a pierwszy turnus rekolekcji apostolskich odbył się na Wielkiej Polanie. Za narodziny RAM uważa się jednak rekolekcje, które w 1973 r. zostały zorganizowane w Węglówce. Gdy przyjechał tam kard. Wojtyła, powiedział: „Nie wiedzieliśmy, co zrobić z tym kościółkiem, a on był przeznaczony dla Grup Apostolskich!”. – Przyszły papież chętnie odwiedzał młodzież. Ksiądz prałat Sołtysik opowiadał mi po latach, że kard. Wojtyła potrafił przyjechać na każdy turnus, choćby tylko na chwilę. Dzięki temu promował te rekolekcje, które w świadomości księży przestawały być prywatną sprawą ks. Sołtysika, a stawały się sprawą kardynała i całej diecezji – zaznacza ks. Kubani i dodaje, że Ojciec Święty zawsze nosił w sercu RAM: chętnie gościł młodzież w Rzymie, a gdy po raz pierwszy przyjechał do Polski jako papież, podczas spotkania na Skałce powiedział, że „ks. Sołtysika zjada pasja pracy z młodzieżą”.

Efekt tej pasji był taki, że w momencie największego rozkwitu RAM miał 26 miejsc, w których odbywały się rekolekcje (nawet 96 turnusów!), prowadzone w sumie przez 190 księży. Brały w nich udział tysiące młodych. Początki RAM nie były łatwe, bo władzom komunistycznym ten ruch bardzo się nie podobał. – Ksiądz Sołtysik wielokrotnie wspominał, że byli nękani na różne sposoby. Zdarzały się też zabawne sytuacje. Pewien młody chłopak łapał okazję w Lubniu, mówiąc, że zna ks. Sołtysika i że jedzie na rekolekcje do Kasinki. Na szyi miał krzyżyk. Nie wiedział jednak, że podwozi go… właśnie ks. Antoni. Jak się okazało, był podstawiony przez komunistów – mówi ks. Kubani. Przypomina również przesłanie ks. Sołtysika dla kolejnych pokoleń RAM: „Żadne »róbta, co chceta« (jak mówią niektórzy), tylko róbta to, do czego powołuje was Jezus Chrystus”.

– Księdzu Antoniemu zależało, by zgodnie z pragnieniem kard. Wojtyły młodzi ewangelizowali młodych, by coraz więcej świeckich brało odpowiedzialność za Kościół – tłumaczy ks. Kubani. W 2001 r., po 28 latach, ks. Sołtysik (którego w działalności wspierały siostry ze Zgromadzenia Sług Jezusa) przekazał pałeczkę moderatora RAM właśnie ks. Kubaniemu. Grupy Apostolskie prowadził on przez kolejne 18 lat. – Od początku chciałem, by w mozaice wspólnot tworzących Kościół RAM był perełką, a nie pospolitym ruszeniem. Postawiłem też na to, by młodzi znali naukę Jana Pawła II, zgłębiali ją i nią żyli. I to jest też zadanie dla kolejnych pokoleń animatorów i moderatorów, bo dla obecnej młodzieży, która nie pamięta pogrzebu Ojca Świętego, zaczyna on być postacią historyczną. A przecież wciąż jesteśmy jego dziećmi – podkreśla ks. Kubani.

Spotkałam żywego Boga

Podobnego zdania jest ks. Marcin Rozmus, który w roli moderatora RAM zastąpił ks. Pawła w styczniu 2019 roku. – Musimy mieć świadomość, że Jan Paweł II wciąż jest dla nas bardzo aktualny, dlatego nie możemy pozwolić, by młodzi zapominali o jego nauczaniu i pomysłach duszpasterskich. Nie możemy też zrobić z papieża postaci cukierkowej. On ma być motywacją, bo zawsze stawiał młodym wymagania i nie bał się poruszać nawet najtrudniejszych tematów – uważa ks. Rozmus.

Przekonuje też, że mówiąc o RAM (który działa obecnie w ok. 50 parafiach naszej diecezji, a na rekolekcje wyjeżdża ok. 2000 osób) jako o żywym pomniku JPII, nie chodzi o to, by tylko podziwiać ruch. – To jest wspaniała, 47-letnia historia ludzi, którzy w to weszli i którzy mają do czego wracać. Patrząc w przyszłość, nade wszystko chcę zrobić wszystko, by dać młodemu człowiekowi zapał wiary i „poukładaną” osobowość. Chcę kształtować go całego, żeby wybrał taką drogę życia, na której będzie szczęśliwy, realizując siebie i wolę Boga. W tym roku postanowiłem więc iść za intuicją Jana Pawła II i ks. Sołtysika, wskazując młodym św. Jadwigę Królową i organizując pielgrzymkę do jej grobu. Ona też może być inspiracją do działalności ewangelizacyjnej – mówi ks. Marcin.

Natalii Bajerek, która do RAM należy od 2010 r., bycie w ruchu pozwoliło stać się świadomą chrześcijanką i zrozumieć sprawy, z którymi wcześniej może nie do końca się zgadzała. – Przekonałam się między innymi, że podczas spowiedzi nie chodzi o rozmowę z człowiekiem-księdzem, ale o to, że poprzez niego działa Bóg – tłumaczy. Na co dzień stara się zaś żyć słowami Jana Pawła II, który apelował do młodych, by wymagali od siebie, choćby inni od nich nie wymagali. Wtóruje jej Natalia Wajda (w RAM od 2013 r.), która w ruchu odkryła, po co tak naprawdę jest w Kościele i dlaczego warto być blisko Boga. – Tu spotkałam ludzi, którzy pokazali mi, że bycie w Kościele to powód do dumy, a tematyczne rekolekcje (m.in. taneczne, sportowe, turystyczne) to czas, kiedy można nawet pokonać kryzys wiary – zapewnia N. Wajda.

– W RAM poczułam obecność żywego Boga. Ruch sprawił też, że ruszyłam do przodu z wiarą. Wcześniej modlitwa była „odklepana”, a teraz potrafię rozmawiać z Bogiem. Posługa animatora umacnia mnie też w tym, że jestem prawdziwym apostołem Jezusa. Jak mówił św. Jan Paweł II, nie wystarczy odkryć Jezusa, trzeba Go nieść innym. To jednak nie znaczy, że mam na siłę narzucać komuś wiarę. Ja mam swoim życiem świadczyć o Jezusie – podsumowuje Klaudia Augustynek. W tym roku, w związku z pandemią, tradycyjne wakacyjne rekolekcje RAM nie odbędą się. Wszyscy są jednak zaproszeni do udziału w rekolekcjach online. Szczegóły na www.grupyapostolskie.pl. Na kolejne historie osób, które żyją nauczaniem papieża Polaka lub mają piękne wspomnienia z nim związane, czekamy pod adresem: krakow@gosc.pl. W roku 100. rocznicy jego urodzin opublikujemy je w cyklu „Co w nas zostało z pontyfikatu Jana Pawła II?”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama