Nowy numer 9/2021 Archiwum

Saskia została w niej na zawsze

Legendarna aktorka krakowska zmarła 6 lipca w wieku 95 lat. Występowała i reżyserowała w teatrach, śpiewała na estradzie i w kabarecie, wykładała w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, gdzie jej studentką była m.in. Ewa Demarczyk.

Marta Stebnicka urodziła się 22 marca 1925 r. we Lwowie. – Tego samego dnia i roku przyszła też na świat inna wybitna artystka sceny – Halina Mikołajska – przypomina Dariusz Domański, znawca historii teatru. Debiutowała jako 18-latka w krakowskim teatrze podziemnym Tadeusza Kantora rolą Skierki w „Balladynie” Słowackiego. W następnym roku wcieliła się na tej scenie w Telemaka w „Powrocie Odysa” Wyspiańskiego.

– Z Krakowem związała się już na stałe. Tuż po wojnie była uczennicą w Studiu Starego Teatru u Juliusza Osterwy i Marii Dulęby. Krótko uczyła się też wraz z Barbarą Krafftówną w teatralnym studiu Iwona Galla. Grała w Starym Teatrze w latach 1947–1953 i 1960–1990, a na początku drogi (w latach 1948–1959) także w Teatrze im. J. Słowackiego – wylicza D. Domański, który zarysował sylwetkę M. Stebnickiej w książce „Teatr mój widzę ogromny”, która niebawem ma się ukazać.

– Do jej pamiętnych ról zalicza się w tym okresie przede wszystkim Saskia w „Powrocie syna marnotrawnego” Brandstaettera, wystawionym w 1947 r. w Starym Teatrze w inscenizacji Janusza Warneckiego, jej ukochanego reżysera i partnera scenicznego. Początkującej aktorce wiele dało praktykowanie zawodu na deskach Starego Teatru przy boku m.in. Zofii Małynicz, Jana Ciecierskiego, Haliny Gallowej i Eugeniusza Fuldego. Rolę w sztuce Branstaettera zapamiętała na całe życie. „Grałam Saskię – żonę Rembrandta. Miałam sporo problemów. Już samo granie z panem Januszem onieśmielało mnie i paraliżowało. Zwłaszcza na początkowych próbach. Ale trwało to dość długo. (...) Sytuacja, w której miałam siedzieć na kolanach Warneckiego, obejmować go i powiedzieć: »Kocham cię«, była czymś nie do pokonania. Zamieniałam się w betonowy słup i koniec, ani prawdy, ani jakiegokolwiek ludzkiego odruchu” – wspominała w 1997 r. prof. Stebnicka w opracowanym przez D. Domańskiego albumie „Taki nam się snuje dramat.

Stary Teatr 1945–1997”. Reżyser umiejętnie przełamał jednak opory młodej aktorki. „Któregoś dnia Warnecki zaprosił mnie na kawę, rozłożył na stoliku album z reprodukcjami Rembrandta. »Przypatrz się dobrze portretom Saskii. Odpowiedz sobie, jaką była kobietą, jaką mogła być żoną. Zadaj sobie pytanie, czy byli szczęśliwi. Co ich łączyło, a co mogło dzielić? Wszystko to jest w obrazach. Trzeba to zobaczyć. Wiem, że potrafisz patrzeć na obraz i zobaczyć. Im więcej zobaczysz dla siebie materiału, tym bogatsza będzie twoja rola. A potem ja ci pomogę i wspólnie zagramy«. Tak powiedział – wspólnie zagramy” – wspominała swoje spotkanie z J. Warneckim 50 lat wcześniej.

Profesor Stebnicka wprowadziła do teatru dramatycznego ton muzyczno-kabaretowy rodem z Piwnicy pod Baranami czy krakowskiej Jamy Michalika (której była gwiazdą). Była nie tylko aktorką dramatyczną i piosenkarką, lecz także reżyserem i pedagogiem, znakomitym nauczycielem piosenki w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Wykładała w niej od 1960 do 2012 r. (z przerwą w latach 1964–1972). Jej ulubionymi uczniami stali się tam m.in. Ewa Demarczyk, Anna Seniuk i Jacek Wójcicki. Wiele jej zawdzięczały także Beata Rybotycka, Dorota Zięciowska, Elżbieta Zającówna, Beata Malczewska i Marta Bizoń, co podkreślały przy licznych okazjach. Była również reżyserem wielu warsztatów dyplomowych w krakowskiej PWST. Jej „Bal w operze” Tuwima z roku 1987 zyskał wielkie uznanie nie tylko w Polsce, ale i na festiwalu we Francji. Na scenie jako aktorka i reżyser spędziła w sumie 73 lata! Jej mężem był Ludwik Jerzy Kern (1920–2010), krakowski poeta, satyryk, dziennikarz, przez wiele lat związany z tygodnikiem „Przekrój”. Za zasługi teatralne prof. Stebnicka została uhonorowana w 2015 r. złotym medalem „Zasłużony kulturze Gloria Artis”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama