Nowy numer 2/2021 Archiwum

ABC przyzwoitości

Nie pchał się na afisz, nie wystawiał piersi po ordery. Niegdyś zaangażowany działacz małopolskiej Solidarności, internowany w stanie wojennym, współtwórca Zespołu Apostolstwa Świeckich „Kamieniołom” przy parafii św. Józefa w krakowskim Podgórzu, do końca życia starał się pomagać innym.

Gdy chowano go 13 lipca na cmentarzu Kraków-Grębałów, o jego zasługach pamiętali m.in. jego koledzy z małopolskiej S i Stowarzyszenia „Sieć Solidarności”. Nie były jednak znane powszechnie, choć zapisano je w solidarnościowych leksykonach. Zbigniew Kruk-Strzeboński (przed zmianą nazwiska w 1993 r. – Zbigniew Hobrzyk) urodził się 22 lutego 1951 r. w Krakowie, zmarł zaś tutaj 6 lipca br. Po ukończeniu Technikum Mechanicznego nr 2 pracował w latach 1972–1981 w Biurze Projektów Przemysłu Skórzanego „Biproskór”. Po 1977 r. nawiązał kontakty najpierw ze Studenckim Komitetem Solidarności, potem – w 1979 r. – z Konfederacją Polski Niepodległej.

Jesienią 1980 r. zaangażował się w działalność powstającej Solidarności. W 1981 r. został pracownikiem małopolskiego Zarządu Regionu tej organizacji związkowej. – Wyróżniały go nie tylko pełna dyspozycyjność i obecność w pracy niezależnie od pory dnia i nocy – większość z nas nie liczyła wówczas godzin, wszak pracowaliśmy przede wszystkim dla idei – ale jakieś niezwyczajne skupienie nad swoimi obowiązkami i szczególna powaga, z jaką do nich podchodził. Skrupulatnie układał gazety, komunikaty i inne druki, które w ramach systemu ABC trafiały do wszystkich zakładów pracy w Małopolsce, a tym samym do członków Solidarności – wspomina Dorota Stec-Fus, znana dziennikarka krakowska, niegdyś działaczka Solidarności, także w podziemiu.

– Między innymi dzięki Zbyszkowi system ABC został wielokrotnie przećwiczony i doprowadzany do rytmicznego działania. Prasę i informacje kierowano najpierw do zakładów największych, czyli A, te przekazywały określoną ich część do firm mniejszych, czyli B, które z kolei dostarczały je najmniejszym, tj. C. Kiedy wybuchł stan wojenny, system ten działał zatem jako dość szczelna struktura organizacyjna, na której po 13 grudnia 1981 r. mogliśmy oprzeć działania podziemnego Międzydzielnicowego Komitetu Solidarności Kraków. Dzięki ABC mogliśmy przekazywać nie tylko prasę i komunikaty, ale też książki wydawane w drugim obiegu, ulotki oraz – co w konspiracyjnej działalności było niezwykle ważne – informacje o spotkaniach organizacyjnych naszej struktury – dodaje D. Stec-Fus.

Po wprowadzeniu stanu wojennego Z. Hobrzyk kontynuował w podziemiu działalność związkową. Został aresztowany 28 grudnia i już następnego dnia przewieziony do Ośrodka Odosobnienia w Załężu koło Rzeszowa. Został tam m.in. z Adamem Macedońskim, Bogusławem Sonikiem i Jarosławem Zadenckim uznany za „ekstremistę” i odizolowany od innych internowanych. – Był osadzony w izolatce obok mnie, spędziliśmy więc prawie razem sylwestra i powitaliśmy nowy rok 1982 z nadzieją, że „wiosna będzie nasza” – wspomina poseł B. Sonik, niegdyś działacz S. W lipcu 1982 r. trafił do Ośrodka Odosobnienia w Uhercach. Tam też był hardy, nie pozwolił odebrać sobie krzyża. Zwolniono go z internowania 23 lipca 1982 roku. Po uwolnieniu kontynuował działalność podziemną. Był wielokrotnie zwalniany z pracy.

W tym czasie jedną z jego najbardziej znanych inicjatyw był działający od końca 1982 do końca 1987 r. przy parafii św. Józefa w Krakowie-Podgórzu Zespół Apostolstwa Świeckich „Kamieniołom” – jedna z form działalności Duszpasterstwa Ludzi Pracy. W piwnicy przy plebanii, nazwanej „Kamieniołomem Jana Pawła II”, organizowano m.in. wystawy i spektakle teatralne oraz spotkania samokształceniowe w ramach filii Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego im. kard. Stefana Wyszyńskiego, których uczestnicy słuchali wykładów dotyczących najnowszej historii Polski oraz nauki społecznej Kościoła. W 2011 r. wrócił do idei rozważania w tym miejscu aktualnych spraw religijnych, kulturalnych, politycznych i społecznych, zakładając Klub „Kamieniołom”.

– To był bardzo dobry i uczciwy człowiek, przy tym mocno zaangażowany w sprawy ojczyzny i Kościoła. Mimo ciężkiej choroby do końca pozostał wierny swoi ideałom – dodał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, znający go od lat 80. XX w. m.in. z działalności w „Kamieniołomie”. Po 1989 r. imał się różnych prac; był m.in. pracownikiem administracji powstałego w 1990 r. dziennika „Czas Krakowski”. Od wielu lat ciężko chorował. W 2014 r. amputowano mu prawą nogę, co ograniczyło jego aktywność. Szybko jednak wrócił do działania w „Kamieniołomie”. W 2015 r., w ramach organizowanej przez studentów akcji „Odmalujmy Polskę”, wolontariusze odnowili gruntownie także jego mieszkanie w krakowskim Kobierzynie. Nie oczekiwał żadnych orderów. Jedynym odznaczeniem, które przyjął, był Krzyż Wolności i Solidarności, przyznany mu w 2017 roku. – Przyjąłem go, bo to po prostu znak tego, że kiedyś byłem solidarny z innymi – wspominał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama