Nowy numer 40/2020 Archiwum

Głodówka „głoduje”

Od niemal 25 lat na wysokości 1242 m n.p.m., w otoczeniu zapierającej dech panoramy Tatr, modlą się turyści, harcerze, nowożeńcy i okoliczni mieszkańcy. Miejsce, znane w całej Polsce z ceremonii przekazywania Betlejemskiego Światła Pokoju, wymaga dziś pilnej renowacji.

Maleńka, zatopiona w górskim krajobrazie świątynia jest niebezpiecznie pochylona. – Wymaga pilnej wymiany drewnianych fundamentów, które przegniły, a to grozi zawaleniem kaplicy – alarmuje Łukasz Drogosz, gospodarz schroniska na Głodówce. Konserwacji wymagają także ławy oraz zadaszenie kaplicy.

Wymienić trzeba również boczne ściany na kwietniki. Kaplica pw. Świętych Piotra i Pawła służy od 1997 r. wędrującym po Tatrach turystom; modlą się tu także w każdą niedzielę okoliczni mieszkańcy. Wielu młodych udzieliło tu sobie ślubu i wciąż, po latach, lubią wracać w miejsce, gdzie przysięgali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Jest to jednak przede wszystkim przestrzeń modlitwy wszystkich polskich harcerzy i zuchów. To właśnie tutaj odbierają w grudniu od słowackich skautów Betlejemskie Światło Pokoju, by zanieść je do naszych świątyń, domów, szpitali, szkół i instytucji w całej Polsce.

Dlatego losy tej kapliczki nie powinny być obojętne nikomu, dla kogo ważny jest bożonarodzeniowy symbol pokoju i pojednania. Harcerska kaplica znajduje się na terenie schroniska Głodówka, na polanie, skąd rozciąga się przepiękny widok na ponad 76-kilometrowy odcinek Tatr, od słowackiego Hawrania po Tatry Zachodnie. Kieżmarski, Lodowy, Gerlach, Ganek, Wysoka, Rysy, Mięguszowiecki – to wszystko stąd widać. Nazwa miejsca pochodzi od podhalańskiego nazwiska Głód, które nosił dawny właściciel tego terenu. – W tym roku, z powodu pandemii, rzeczywiście trochę „głodujemy”, ale to przede wszystkim głód turystów, którzy są duszą i sercem naszego schroniska – mówi Ł. Dragosz. Gospodarz zachęca, by połączyć przyjemne z pożytecznym – pomóc w renowacji kaplicy i nacieszyć się Tatrami.

Do poprawy stanu kaplicy potrzebne są bowiem nie tylko pieniądze, ale także zaangażowanie w prace porządkowe na jej terenie i proste roboty budowlane. Mile więc widziani są wolontariusze, którzy w zamian otrzymają nocleg w harcerskich warunkach. Historia schroniska sięga lat 30. ubiegłego wieku, kiedy – staraniem Towarzystwa Przyjaciół Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – powstał drewniany budynek. Otrzymał on imię Karola Stryjeńskiego, profesora warszawskiej ASP, artysty, architekta i grafika, organizatora zajęć plenerowych dla studentów na polanie Głodówka. W 1935 r. artyści przekazali schronisko w darze Związkowi Harcerstwa Polskiego. W czasach przedwojennych organizowano tu szkolenia, kursy, spotkania instruktorskie, stanowiło ono bazę dla obozów wędrownych i wycieczek.

W lutym 1938 r. budynek spłonął. Został odbudowany ze składek społecznych oraz zaciągniętej przez ZHP pożyczki. Budowa obecnego Murowańca trwała półtora roku, a uroczyste otwarcie planowane było na 1 września 1939 roku. Po wojnie schronisko wróciło do harcerzy, ale w latach 1950–1956 było wykorzystywane przez Związek Młodzieży Polskiej. Od 1957 r. znajduje się znów pod harcerską pieczą. W latach 80. XX w. wybudowano drugi duży budynek – Drewniak. Zorganizowano również salę Zawiszy Czarnego. Od niedawna schronisko znane jest też z akcji Patrole Ludzi Gór, cotygodniowego sprzątania Tatr przez turystów i wolontariuszy z noclegiem i ogniskami przy gitarze w nagrodę. Zlot za każdym razem wieńczy niedzielna Modlitwa Ludzi Gór po Mszy św. o 17.00, która odbywa się dla podziękowania za piękno Tatr i spokojny weekend oraz z prośbą za dusze tych, co oddali życie w górach. Niedawno odbył tu się festiwal góralskiej kuchni i rzemiosła.

Obok schroniska na Głodówce swoimi potrawami częstowało Koło Gospodyń Wiejskich z Brzegów. Można było spróbować tradycyjnych góralskich potraw: moskoli z masłem czosnkowym i bryndzą, bundzu w ziołach, korbacy, chleba ze smalcem i ogórkiem małosolnym, pierogów z bobem, z kapustą i grzybami, wiejskich z kaszą, z bryndzą i oscypkiem, ruskich, barszczu czerwonego z kapuśniaczkiem, hałusek z omastą, flaczków, sałatki z grulami i bockiem. Gospodynie na deser przygotowały ciasta: miodownik, królewiec, karpatkę, malinową chmurkę i racuchy drożdżowe, kołoc z miętą. Dla tych, którzy żałują, że przeoczyli to niezwykłe święto, mamy dobrą wiadomość – w każdą niedzielę po Mszy św. na Głodówce odbywają się spotkania z góralską kulturą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama