Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Zacząłem od Różańca

O swojej pielgrzymce i potrzebie pokuty mówi Michał Ulewiński, który przemierza cały kraj z ważącym kilkanaście kilogramów krzyżem.

Miłosz Kluba: Jak zaczęła się Pana pielgrzymka?

Michał Ulewiński: Po rozważaniach Apokalipsy dostałem natchnienie, aby uczynić na Polsce znak krzyża, żeby ludzie się nawracali, żebyśmy się otworzyli na Ducha Świętego, więc podjąłem taką pokutę. Wiedziałem, że bez tego nie możemy dostąpić błogosławieństwa. Bardzo ważne są dla mnie słowa z „Dzienniczka” św. s. Faustyny: „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości”. Jeżeli to ma się stać, najpierw musimy podjąć pokutę. A dosłownie pielgrzymka zaczęła się od Różańca. Nie wiedziałem, jak ma wyglądać trasa, ale przypomniały mi się słowa Jana Pawła II o krzyżu, który „ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk”. Wiedziałem, że będę szedł od morza aż po Giewont, ale nie wiedziałem, skąd zacząć. Przejechałem na mapie w linii prostej od Giewontu na północ, trafiłem na Zalew Wiślany. Tam zacząłem powiększać mapę i wyskoczyła mi miejscowość Różaniec. To też jest jakiś znak.

Co było dalej, kiedy trasa była wyznaczona?

Wiedziałem, którędy chcę iść, wiedziałem, jak ma wyglądać krzyż, który będę niósł. Nie znałem tylko szczegółów. Zadzwoniłem do dwóch znajomych, opowiedziałem, jak będę szedł i że to będzie pokuta za każdego Polaka. Jeden powiedział mi: „Zaufaj Panu Bogu. Nie bierz ze sobą pieniędzy, karty kredytowej”, a drugi: „Szata pokutna, bez butów, i masz wszystko relacjonować”. Odparłem, że przecież Jezus wysłał uczniów w sandałach – na to się zgodził. Ale faktycznie pierwszego dnia nie miałem ze sobą nawet skarpetek. Nie wiedziałem, czy dostanę coś do jedzenia, czy będę miał gdzie spać, ale powiedziałem: „Panie Boże, jeśli posyłasz mnie w taką trasę, to się mną opiekuj”. Pierwszego dnia dostałem skarpetki, nie chodzę głodny, zawsze ktoś coś zaproponuje, mam gdzie spać. Przez pierwsze pięć dni świeciło słońce. Szóstego dnia rano od rodziny, u której nocowałem, dostałem płaszcz przeciwdeszczowy. Tego samego dnia zaczęło lać. Dostałem nowy plecak, kiedy mój zaczął się pruć. Kiedy zniszczyło mi się okucie, które wzmacnia krzyż, trafiłem do domu spawacza i... zaraz miałem nowe okucie. Do modlitwy zawsze staram się dodawać: „Jezu, ufam Tobie. Jezu, Ty się tym zajmij”. I wtedy Pan się wszystkim zajmuje.

Pojawiają się też ludzie, którzy chcą pomóc w pielgrzymce, niosąc krzyż chociaż przez kawałek drogi.

Na Giewont wchodziło ze mną 9 osób. Każda chciała pomóc i bez nich byłoby ciężko. Bóg przez to pokazał mi, że jeśli będziemy działać wspólnie – tylko wtedy – możemy osiągnąć wszystko. Wspólnymi siłami, podejmując narodową pokutę, możemy uprosić pokój i błogosławieństwo dla Polski. Wtedy te słowa, skierowane do s. Faustyny, będą mogły się ziścić.

Co mówi Pan spotykanym ludziom?

Bardzo często powtarzam, że trzeba zacząć od szczerej spowiedzi. Nie patrzcie na to, że w konfesjonale czeka na was kapłan – w konfesjonale czeka na was Jezus. Sakrament pokuty i pojednania to podstawa. Potem modlitwa i codzienna budowa relacji z Bogiem.

Jak reagują na takie słowa?

Najczęściej się z tym zgadzają. Czasem widzę, że komuś takie słowa dają do myślenia. Jeden pan, który mnie gdzieś zaczepił, prosił o modlitwę, potem przyjechał, pomógł mi nieść krzyż, opowiadał, że wiele lat się nie spowiadał. Później zadzwonił i mówi: „Słuchaj, byłem u spowiedzi”. To tylko jeden przykład. Mam nadzieję, że takich osób będzie więcej. Staram się też podkreślać, że musimy zachowywać się jak Jan Chrzciciel, który – wskazując na Jezusa – powiedział: „Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał”. My musimy postępować tak samo, umniejszać swoje „ja”, aby Jezus Chrystus mógł w nas wzrastać.

milosz.kluba@gosc.pl


Państwo Boże

Michał Ulewiński pielgrzymuje przez Polskę z ważącym kilkanaście kilogramów i wysokim na 3 m krzyżem. Wyruszył 24 czerwca, miesiąc później szedł przez archidiecezję krakowską – był m.in. w Wadowicach, wszedł na Giewont. Planuje dojść do Gniezna, a potem skierować się na wschód, żeby na mapie Polski nakreślić znak krzyża. Jego wędrówkę można śledzić na facebookowym profilu „Państwo Boże”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama