Nowy numer 47/2020 Archiwum

To musi nas boleć

Nie 11 tys. pątników, jak co roku, ale tylko 1250 11 sierpnia na szczycie Jasnej Góry powitali abp Marek Jędraszewski i bp Jan Zając.

Okrojony skład pielgrzymki, jak również przestrzeganie reżimu sanitarnego spowodowane były trwającą wciąż epidemią. Ci, którym dane było wędrować do Maryi, przekonywali jednak, że wszelkie ograniczenia w niczym im nie przeszkadzały, a sił i odwagi dodawały niesione w sercu intencje.

– Do Mamusi zawsze idzie się dobrze i z utęsknieniem. Nie inaczej było więc i teraz, a szedłem po raz piąty. Utrudnienia związane z epidemią w żaden sposób mi nie przeszkadzały, bo nade wszystko chciałem podziękować Bogu i Maryi za to, co wyprosiłem rok temu, czyli za zdrowie dla mojej żony. Miała mieć wtedy operację, a okazało się, że ostatecznie nie była ona potrzebna – opowiadał pan Witold ze wspólnoty chrzanowskiej. Jubileuszową pielgrzymkę zakończyła Msza św., której przewodniczył metropolita krakowski. W homilii odniósł się do manifestacji środowisk LGBT, które odbyły się m.in. w Krakowie i Warszawie. We wtorek 11 sierpnia tęczowe flagi zawisły bowiem zarówno na pomniku smoka wawelskiego, jak i przy różnych kapliczkach. Do flag dołączone były karteczki z modlitwami przerobionymi na potrzeby manifestacji. – Jeśli to nie będzie nas boleć, to znaczy, że zatraciliśmy w sobie najbardziej podstawową wrażliwość ludzką, że coś zostało w nas stłumione i przybrało najbardziej przerażającą postać obojętności, która przybiera jakże piękne imię tolerancji. Ale za tym kryją się uległość ducha oraz paraliżujące poczucie niemożności – podkreślał arcybiskup. Przekonywał również, że chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem i przyjmuje mentalność tego świata, zamyka przed sobą przyszłość. Zdjęcia i relacje z PPK na: krakow.gosc.pl/Pielgrzymka-krakowska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama