Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ten kraj wrze

– Jak opisać skalę zniszczeń w Bejrucie? Wyobraźmy sobie, że z powierzchni ziemi znika nagle prawie pół Krakowa, a połowa jego mieszkańców mieszka na ulicach – mówi Małgorzata Olasińska-Chart z krakowskiej Polskiej Misji Medycznej.

W wyniku eksplozji materiałów wybuchowych i łatwopalnych, które od 6 lat były składowane w porcie w Bejrucie, 4 sierpnia zginęło co najmniej 170 osób, a ponad 6 tys. zostało rannych. Z kolei ok. 350 tys. osób zostało bez dachu nad głową. Dramat potęguje fakt, że Liban, będący bardzo niewielkim państwem (jego powierzchnia to niespełna 10,5 tys. km kw.), od wielu miesięcy pogrążony był w kryzysie politycznym i ekonomicznym. Taką sytuację wywołały działania rządu (10 sierpnia podał się on do dymisji), który nie cieszył się zaufaniem ani poparciem obywateli.

Co więcej, gospodarkę gościnnego kraju od dłuższego czasu obciążali uchodźcy z Syrii (obecnie jest ich tam ok. 1,5 mln, przy czym cała populacja Libanu liczy ok. 4,7 mln mieszkańców), a w ostatnich miesiącach chaos pogłębiła pandemia koronawirusa. Do tej pory słynący z pięknych krajobrazów, cennych zabytków i wspaniałej kuchni Liban był jednym z ulubionych celów wycieczek turystów odwiedzających Bliski Wschód. Przyciągał też chrześcijan pielgrzymujących do grobu św. Szarbela. Teraz prawie ich tam nie ma. – Libańczycy już przed eksplozją domagali się reform, które umożliwiłyby im znalezienie pracy, bo zubożenie społeczeństwa postępowało – prawie 45 proc. mieszkańców nie miało pracy, a ponad 50 proc. żyło poniżej granicy ubóstwa (za mniej więcej 2 dolary dziennie). Teraz jest jeszcze gorzej, bo po wybuchu inflacja poszybowała w górę – opowiada M. Olasińska-Chart. Mięso podrożało tak bardzo, że prawie nie ma go w sklepach. – Brakuje też innej żywności, jak również produktów higienicznych czy medycznych. Tak naprawdę nie ma nic, bo wybuch zrównał z ziemią domy, sklepy, zakłady usługowe, magazyny. Wszędzie są tylko ruiny. Trwa zabezpieczanie i sprzątanie miasta, ale rodziny wciąż koczują na ulicach, w namiotach. Liban wrze i czeka na międzynarodową pomoc, także naszą, jednak odbudowa Bejrutu będzie trwała bardzo długo. Potrzeba na to kilkudziesięciu miliardów dolarów – tłumaczy M. Olasińska-Chart. Zrujnowane zostały też dobrze wyposażone szpitale uniwersyteckie, które nie były w stanie przyjmować rannych (byli oni opatrywani na ulicach) i które wciąż proszą o leki, środki opatrunkowe, znieczuleniowe czy przeciwzapalne. – Na miejscu działamy z organizacją pozarządową Amel (była naszym partnerem medycznym w projektach realizowanych w Libanie w poprzednich latach), która cieszy się szacunkiem społeczeństwa. Dzięki temu wszystkie pieniądze, jakie zbierzemy w ramach uruchomionej natychmiast po wybuchu zbiórki, przekażemy bezpośrednio na konto Amelu. Oni – współpracując ze służbami medycznymi w Bejrucie – najlepiej wiedzą, jak je wykorzystać. W ten sposób unikniemy zbędnych kosztów podróży czy administracji – tłumaczy koordynatorka pomocy. PMM, oprócz akcji nazywanych „emergency”, prowadzi też stałe programy pomocy w różnych krajach Afryki, Bliskiego Wschodu oraz w Wenezueli (w Ameryce Południowej). – Kilka tygodni temu, by wyrównać szanse noworodków na przeżycie, ruszyliśmy z projektem „Inkubator nadziei”. Co 11 sekund na świecie, w wyniku chorób zakaźnych, biegunki, chorób płuc lub wcześniactwa, umiera noworodek. Z kolei w pierwszym miesiącu życia rocznie umiera aż 2,5 miliona dzieci – wylicza Maria Szajny z Polskiej Misji Medycznej. W Polsce i krajach rozwiniętych dostęp do opieki medycznej i położniczej jest oczywisty. Tylko w krajach Afryki Subsaharyjskiej aż 300 mln porodów przewidywanych przez WHO do 2030 r. odbędzie się bez jakiejkolwiek pomocy lekarza. Czas to zmienić. W ramach „Inkubatora nadziei” PMM chce więc nie tylko kupować niezbędny sprzęt medyczny (w tym inkubatory), ale też edukować kobiety i szkolić personel szpitali. Jeszcze w sierpniu urolog i pielęgniarka neonatologiczna wyjadą na misję medyczną do Tanzanii, a w październiku 6 medyków rozpocznie misję w Mjanmie. Zbiórka na rzecz Bejrutu prowadzona jest na stronie Polskiej Misji Medycznej (www.pmm.org.pl) oraz na jej profilu na Facebooku. Tam też można znaleźć szczegóły dotyczące „Inkubatora”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama