Nowy numer 47/2020 Archiwum

Koci bilet

Przechadzając się po wnętrzach Domu Zwierzynieckiego i Kamienicy Hipolitów, można nie tylko przyjrzeć się życiu dawnych krakowian. To też szansa, by poznać mruczących kustoszy – Włodka i Hipolita.

Dostępny od niedawna „Bilet z kotem” połączył dwie placówki Muzeum Krakowa. Zwiedzając Kamienicę Hipolitów, widzimy, jak mieszkała średnio zamożna rodzina mieszczańska, np. kupiecka. Odtworzono tam wnętrza sypialni państwa domu, pokój panienki, przedpokój, salon czy jadalnię.

Ekspozycja na pierwszym piętrze to swoisty przegląd epok. – Mamy tam meble z XVII i XVIII w., jak również elementy wyposażenia wnętrz z okresu klasycyzmu, z okresu biedermeier i z drugiej połowy XIX w. – opowiada Michał Hankus z Muzeum Krakowa. Z kolei drugie piętro kamienicy to mieszkanie z początku wieku XX.

– Ekspozycja jest na tyle sugestywna, że wiele osób jest przekonanych, iż cały czas ktoś tu mieszka i tylko udostępnia kamienicę do celów muzealnych – dodaje M. Hankus. Z kolei wizyta w Domu Zwierzynieckim (oddział znajduje się przy ul. Królowej Jadwigi 41, a więc na przedmieściach dawnego Krakowa) to okazja, by zobaczyć mieszkania, jakie zajmowali robotnicy pracujący w krakowskich fabrykach, rzemieślnicy czy służba.

Imię po dawnym lokatorze

Jak przekonuje M. Hankus, wizyta w dwóch oddziałach Muzeum Krakowa „daje pewne wyobrażenie, jak żył mieszkaniec Krakowa z końca XIX w., jakimi przedmiotami się otaczał”. – Czasami miał również kota – mówi. Taka myśl przyświecała kierownictwu Domu Zwierzynieckiego, kiedy w 2014 r. do kamienicy trafił adoptowany ze schroniska mruczek. Czworonogi kustosz otrzymał imię po dawnym lokatorze domu.

W 1912 r. miał tu nocować Włodzimierz Lenin. Dłuższym muzealnym stażem może się pochwalić kot Hipolit, mieszkający przy placu Mariackim. Jako kociak trafił do domu pracownicy muzeum. Okazało się jednak, że jedno z jej dzieci jest na koty uczulone. Wtedy przygarnął go ówczesny kierownik Kamienicy Hipolitów, ze świadomością, że trzeba być przygotowanym na różne niespodzianki. – Okazało się, że Hipolit jest prawdziwym kocim arystokratą. Nie zdarzyło się, żeby cokolwiek zniszczył, podrapał. Bywa natomiast, że kładzie się na fotelu albo przechadza po ekspozycji, stając się dodatkową atrakcją dla zwiedzających, zwłaszcza dla dzieci – opowiada M. Hankus. Hipolit często odwiedza też zlokalizowaną na parterze kamienicy kawiarnię.

Wycieczki Hipolita

Gdzie jeszcze bywa? Tego – jak to w przypadku kotów – do końca nie wiadomo. Zdarzyło mu się jednak wpaść przez swoje wycieczki w kłopoty. Pewna pani spotkała go na Plantach i w dobrej wierze, sądząc, że kot się zgubił, zabrała go do domu. Zamieściła potem ogłoszenie w internecie. – Bardzo szybko w komentarzach pojawiły się głosy, że to nie jest anonimowy kot, ale Hipolit i trzeba go szybko odstawić do Kamienicy – wspomina M. Hankus.

Dodaje, że na podstawie różnych obserwacji pracownicy muzeum mogą podejrzewać, którędy wędruje Hipolit. Na spacer jego śladami zapraszają 28 sierpnia. – Wiadomo, że był widywany w okolicach Plant, ul. Szpitalnej, ul. św. Jana. Tymi ścieżkami spróbujemy przejść. Będzie to też okazja, by porozmawiać o niektórych ciekawych miejscach, które będziemy mijać – zapowiada M. Hankus.

Kot przedmiejski

Podobny spacer, ale śladami Włodka, odbył się już 2 sierpnia. O jego wędrówkach wiadomo jednak nieco więcej. – Jak to na przedmieściu – więcej jest stałych mieszkańców, którzy kojarzą Włodka, nie jest anonimowy – przyznaje M. Hankus. Na kocim szlaku znalazły się willa Gablenzów (stary dworek przy ul. Królowej Jadwigi, jedyna pozostałość po Zwierzynieckiej Fabryce Octu i Musztardy), dawna plebania parafii Najświętszego Salwatora, pętla tramwajowa na Salwatorze, Gontyna (drewniana kaplica pod wezwaniem Świętych Małgorzaty i Judyty, zbudowana w XVII w.; według legendy stoi na miejscu pogańskiej kąciny, świątyni boga wiatru Pośwista), kościół Najświętszego Salwatora, cmentarz salwatorski, zwierzyniecka szkoła podstawowa czy skwer Papcia Chmiela.

Wszystkie informacje – dotyczące zarówno spacerów kocimi śladami, jak i „Biletu z kotem” – można znaleźć na stronie internetowej Muzeum Krakowa (www.muzeumkrakowa.pl). Jest tam także mapa liczącego nieco ponad 2 km spaceru śladami kota Włodka. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, by po zwiedzeniu Kamienicy Hipolitów i Domu Zwierzynieckiego samodzielnie przejść się ścieżkami, wydeptanymi przez kociego kustosza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama