Nowy numer 3/2021 Archiwum

Świadomie tracimy czas

„Błogosław nam rękoma Twoich biednych, Panie, uśmiechnij się w spojrzeniu Twoich biednych”. Ta modlitwa codziennie wypełnia się w ścianach ośrodka w Skawinie. Wspólnota dla osób niepełnosprawnych istnieje tu od 15 lat.

Krewni Pana Boga

To nieprawda, że mają tylko deficyty. W bezpiecznych warunkach, pod mądrym spojrzeniem opiekunów, malują, śpiewają, tworzą małe arcydzieła ceramiczne. Niektórzy są utalentowanymi aktorami. Dla nich pani Stasia stworzyła grupę teatralną i z myślą o każdym ze swoich aktorów zaczęła pisać scenariusze. – Nigdzie nie mogłam znaleźć gotowych scenariuszy dla dorosłych osób niepełnosprawnych. Istnieją takowe, ale dla dzieci. Tymczasem osoby dorosłe mają inne historie do opowiedzenia. To nie ten etap, kiedy przebieramy ich za motylki czy Kopciuszki. Nawet jeśli zewnętrznie wydają się jak dzieci, nie są dziećmi – tłumaczy.

Zbyszek ma czterokończynowe porażenie. Opowiada na scenie swoją historię i robi to tak, jak nikt inny by nie potrafił. Jest niezastąpiony, bo żaden aktor, choćby najlepszy, nie odda cierpienia, jakiego doświadcza Zbyszek. – Nie chodzi o to, żeby nim epatować. Na scenie widzimy wielkiego człowieka w kruchym ciele, który zmaga się ze swoją codziennością. Jest pogodny i chce mu się żyć – mówi pani Stasia.

W opowieści o Bożym Narodzeniu, którą stworzyła z myślą o Zbyszku, jest taka scena. Mężczyzna pokazuje puste ręce. To wszystko, co ma. Zbyszek nic nie może przynieść Jezusowi. Nic nie ma, bo nic nie może. – A wtedy Matka Boża wkłada w jego ręce małego Jezusa. Ten, który nie ma nic, ma wszystko – opowiada.

Krewni Pana Boga już trzy razy występowali w Zakładzie Karnym w Wadowicach. Osadzeni sami proszą ich o to, by przyjechali ze spektaklem. – Ci ludzie są z różnych środowisk, nie zostali skazani za niewinność, wyrządzili w życiu wiele zła. Ale gdy kończymy przedstawienie, nawet nie drgną, nie potrafią bić braw, a większość z nich płacze – opowiada reżyser. Słabość ich aktorów wytrąca z rąk więźniów argument siły, do którego się przyzwyczaili. – Ci mężczyźni mogą zrobić im wszystko, skrzywdzić ich jednym pchnięciem, a jednak moi słabi przyjaciele mają nad nimi władzę – ocenia S. Szczepaniak. Są dotykani cierpieniem, kiedy pomagają wnieść Zbyszka i Andrzeja po schodach. – To ma sens. Cierpienie Zbyszka ma sens, bo zmienia tych, którym się wydaje, że światem rządzi siła – przekonuje.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama