Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ewolucja, a nie rewolucja

Najstarsza polska uczelnia jest od wielu lat największym pracodawcą w Małopolsce. 8 tys. pracowników służy 40 tys. studentów. UJ czeka wiele wyzwań. Nie tylko koronawirusowych. Zmierzy się z nimi prof. Jacek Popiel, nowy rektor.

Bogdan Gancarz: Proszę przypomnieć, z jakim bagażem objął Pan władzę nad uczelnią. Ile ma ona studentów – stacjonarnych i zaocznych, pracowników naukowych, ile wydziałów?

prof. Jacek Popiel: Mamy obecnie 16 wydziałów. Jesteśmy jedyną uczelnią, która reprezentuje praktycznie wszystkie dyscypliny związane z modelem klasycznego uniwersytetu. Mamy 28 dyscyplin naukowych, w tym medyczne. 1 października rok akademicki rozpoczęło ponad 41 tys. studentów, w tym prawie 6 tys. studentów niestacjonarnych. Ta liczba nie obejmuje osób na studiach podyplomowych. Jesteśmy największym pracodawcą w Małopolsce. Mamy niemal 8 tys. pracowników, w tym 4,5 tys. naukowych, prawie 600 profesorów tytularnych, którzy otrzymali tytuł od Prezydenta Rzeczypospolitej.

Każdy z rektorów miał jakieś plany, zamierzenia dotyczące uniwersytetu. Co Pan chciałby zrobić w trakcie swojej kadencji rektorskiej?

Moje plany dotyczą zarówno spraw badawczo-dydaktycznych, jak i remontowo-inwestycyjnych. W przyszłym roku czeka nas po raz pierwszy ocena jakości badań prowadzonych w uniwersytecie w ramach poszczególnych dyscyplin. W ubiegłym roku, obok 9 innych uczelni w kraju, otrzymaliśmy status uczelni badawczej. Po raz pierwszy działają także tzw. szkoły doktorskie. U nas są cztery, z dziedziny: nauk humanistycznych, społecznych, nauk ścisłych i przyrodniczych, nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Co dwa lata będą oceniane efekty ich działania. Bardzo poważnym wyzwaniem inwestycyjnym będzie dalsza rozbudowa kampusu medycznego w Prokocimiu. Docelowo miałyby się tam znaleźć wszystkie jednostki Collegium Medicum. Będzie to potężny kompleks badawczy, szpitalny i dydaktyczny. Studenci mieliby dostępne na wyciągnięcie ręki nie tylko zajęcia dydaktyczne, lecz także kliniczne w dwóch funkcjonujących tam naszych szpitalach.

Nie wszyscy zdają sobie zapewne sprawę, jak wielką władzę otrzymał Pan wraz z wyborem na stanowisko rektora. W jaki sposób zamierza Pan ją wykorzystać?

Uważam, że ustawa nie tylko zwiększyła władzę rektora, ale i jego jednoosobową odpowiedzialność. Dała mu bardzo poważne uprawnienia. Ja traktuję jednak uniwersytet przede wszystkim jako wspólnotę dialogu. Deklaruję, że najważniejsze decyzje dotyczące funkcjonowania uczelni chciałbym konsultować z reprezentantami społeczności akademickiej. Nie wyobrażam sobie, by nie konsultować np. sprawy utworzenia nowych kolegiów uczelni. Istnieje bowiem pomysł, by prócz Collegium Medicum utworzyć, jako strukturę administracyjną, trzy kolejne kolegia gromadzące wydziały w ramach poszczególnych dziedzin naukowych. W świetle nowej ustawy rektor miałby obecnie prawo podjąć taką decyzję bez konsultacji. Ja tego jednak nie zrobię. Warunek konsultacji wpisaliśmy zresztą do naszego nowego Statutu UJ. To prawda, że nie dokonaliśmy rewolucyjnych zmian w strukturze uniwersytetu. Uczelnia ma ponad 650 lat i nigdy nie kroczyła drogą zmian rewolucyjnych. Wielokrotnie powtarzałem, że program zmian ewolucyjnych jest lepszy niż rewolucja, która mogłaby doprowadzić do chaosu i zaburzenia funkcjonowania dydaktyki i badań naukowych. Chciałbym, żeby zmiany służyły przede wszystkim rozwojowi uniwersytetu. Będziemy obserwować przez dwa lata, jak to wszystko funkcjonuje w świetle nowej ustawy i nowego statutu i dopiero potem pomyślimy o ewentualnych zmianach w strukturze naszej uczelni.

Ze względów epidemicznych prowadzimy naszą rozmowę w trybie zdalnym. Wyzwaniem dla Pana w kadencji rektorskiej będzie dalsze funkcjonowanie uniwersytetu w warunkach rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2. Jeżeli czas prowadzenia zajęć w trybie zdalnym się wydłuży, może się to odbić negatywnie na ich jakości.

Wprowadzony przez nas tryb działania uczelni w warunkach epidemicznych jest na razie przewidziany na pierwszy semestr obecnego roku akademickiego. Będziemy stale obserwować sytuację i w zależności od tego w kolejnym semestrze podejmować decyzje o utrzymaniu lub złagodzeniu ograniczeń. Przywróciliśmy bezpośredni udział w zajęciach, w mniejszych grupach, dających możność bezpośredniego kontaktu nauczyciela akademickiego ze studentami. Zajęcia bezpośrednie dotyczą na razie przede wszystkim studentów I roku studiów licencjackich i magisterskich. Przywracamy udział w ćwiczeniach, zajęciach laboratoryjnych, klinicznych i seminariach. Żadne rozwiązania techniczne nie zastąpią bezpośredniej relacji mistrz–uczeń, oczywiście przy zagwarantowaniu względów bezpieczeństwa, odpowiedzialności pracownika i studenta. Miejmy nadzieję, że w drugim semestrze będzie lepiej.


bogdan.gancarz@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama