Nowy numer 48/2020 Archiwum

Bilet do nieba

Gdy 88-letni dziś Stefan Domin zastanawiał się kiedyś, jak podziękuje Bogu za wszystkie otrzymane łaski, o radę pytał Matkę Bożą. Odpowiedziała…

Pan Stefan nie ma wątpliwości, że pod opiekuńczym płaszczem Maryi jest od dzieciństwa. W czasie II wojny światowej, będąc 11-letnim chłopcem, zachorował na zapalenie opon mózgowych.

– Lekarz dał tacie trzy tabletki i nie krył, że mój stan jest bardzo ciężki. Kiedy tata wrócił ze mną do domu, mama zdecydowała, że trzeba się gorąco modlić. Mieliśmy obrazy Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Królowej Pokoju, więc rodzice odmawiali Litanię do Serca Jezusa, polecając mnie wstawiennictwu Maryi. Trzy dni później wracałem już do zdrowia. W czasie okupacji chorowałem też na tyfus brzuszny i wierzę, że to właśnie Maryja wyprosiła mi zdrowie – wspomina S. Domin.

Z różnymi chorobami i przeciwnościami losu zmagał się jeszcze nie raz i zawsze siłę oraz nadzieję czerpał z modlitwy. Nie inaczej było, gdy mając już żonę i trójkę dzieci (czwarte było w drodze), starał się o mieszkanie. Wszystkie jego wnioski były odrzucane z prostego powodu – nie należał do partii. – Obserwując to, mój przełożony radził, abym do partii zapisał się „na niby”, to może się uda. Nie mogłem tego zrobić! Do końca życia miałbym wyrzuty sumienia. Wolałem wszystko zawierzać Maryi i opierać się na Różańcu. Odmawiałem go w każdej wolnej chwil, licząc „zdrowaśki” na palcach – opowiada pan Stefan.

Pytał też spowiednika, co ma zrobić, a ten… doradził, by Różaniec odmawiała cała rodzina. – Mieszkaliśmy na terenie parafii św. Józefa w Podgórzu, więc tam jeździliśmy się modlić. Tam też założyłem nieustający Różaniec (był odmawiany każdego dnia, przez całą dobę) w intencji zakończenia działań władz komunistycznych i uratowania Jana Pawła II, bo znana już była przepowiednia mówiąca, że może mu grozić niebezpieczeństwo – mówi pan Stefan. Ten Różaniec miał trwać przynajmniej 9 lat, ale trwał tylko 7, bo wszystko skomplikowało się po wprowadzeniu stanu wojennego.

W międzyczasie rzeczywiście doszło do zamachu na papieża, a pan Stefan, szczęśliwym zbiegiem okoliczności, dostał wymarzone mieszkanie – M-6 w Nowym Bieżanowie. – Zastanawiałem się wtedy, jak ja Bogu wynagrodzę za te wszystkie otrzymane łaski – uśmiecha się pan Stefan. Odpowiedź przyszła szybko – natchnienie w sercu podpowiadało, że w parafii Najświętszej Rodziny koniecznie trzeba założyć różę różańcową. Nie stało się to od razu, ale z czasem chętnych do modlitwy przybywało. Efekt był taki, że powstały aż trzy róże męskie, a żeńskich działało 12. Było też 7 róż założonych w szkole, przy współudziale katechetów.

– Cały czas zachęcam, by w naszej parafii powstawały kolejne róże! – zapewnia S. Domin i podkreśla ogromną rolę ówczesnego proboszcza ks. Józefa Jakubca w rozkwitaniu kolejnych. Ksiądz Jakubiec stworzył też przed laty program peregrynacji po terenie parafii kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej (zamienionej później w peregrynację obrazu MB Kalwaryjskiej). W tym czasie S. Domin własnoręcznie wykonał różańce, które „obeszły” ok. 500 rodzin w 5 rejonach parafii.

Na tym się nie skończyło. Pan Stefan pomyślał bowiem, że trzeba jeszcze bardziej rozsławić Różaniec, a że zawsze chodził na procesję na Skałkę, to postanowił, że zrobi ogromny różaniec, który będzie w tej procesji niesiony. Po jakimś czasie różaniec zniknął jednak w tajemniczych okolicznościach, więc S. Domin zrobił kolejny, z którym do dziś chodzą w procesjach parafianie z Bieżanowa Nowego. Kolejne 24 procesyjne różańce pan Stefan wykonał dla wielu sanktuariów – podarował je m.in. na Jasną Górę, do Świątyni Opatrzności Bożej czy do sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach. – W Watykanie, w Kaplicy Sykstyńskiej, znajduje się obraz, który wyjątkowo przemawia do mojego serca. Namalowana na nim Matka Boża z różańcem w ręce nachyla się nad duszami w czyśćcu. Podaje go tym, którym jeszcze trochę brakuje, by dostać się do nieba. Różaniec jest więc biletem do nieba albo drabiną do nieba. Jest też najlepszym lekarstwem na wszelkie problemy i modlitwą, która wszystko może – przekonuje pan Stefan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama