Nowy numer 47/2020 Archiwum

Muzyczna mądra miłość

Zmarł w 94. roku życia 17 października, w dniu kolejnej rocznicy śmierci Chopina, którego muzykę uwielbiał. Jego kompozycje odcisnęły szczególne piętno na współczesnej muzyce polskiej. Pieśń chóralna „O, ziemio polska” do słów Jana Pawła II stała się jedną z hymnicznych pieśni narodowych.

Juliusz Łuciuk był twórcą wszechstronnym. – Jego śmierć to wielka strata dla całego polskiego świata muzycznego, szczególnie chóralnego. Potrafił za pomocą nowoczesnych środków wyrazu artystycznego oraz umiejętnie dobranych tekstów uchwycić doskonale to, co powszechne i co polskie, oraz to, co Boże. Był sztandarowym kompozytorem i przyjacielem naszego chóru.

Zespół śpiewa m.in. jego msze: „dziękczynną” (dedykowaną dyrygentowi zespołu), „polską”, „Hymnus de Caritate” (dedykowany chórowi) i „Oremus pro Pontifice Johanne Paulo Secundo” – powiedział na wieść o śmierci przyjaciela prof. Bogusław Grzybek, wybitny chórmistrz krakowski, wieloletni organista bazyliki Mariackiej, założyciel i dyrygent Akademickiego Chóru „Organum” przy Klubie Inteligencji Katolickiej w Krakowie. „Dźwięki są częścią mego serca i duszy” – mówił wzruszony prof. Łuciuk w grudniu 2001 r. w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich, odbierając przyznany mu przez Jana Pawła II medal Pro Ecclesia et Pontifice. Jego twórczość podsumował wówczas wręczający mu medal kard. Franciszek Macharski.

„W tej muzyce, którą pan profesor komponuje, jak w przysłowiowym bukiecie róż kryje się nie broń, ale mądra miłość, miłość Boga, miłość piękna, miłość człowieka, kryje się chęć, aby nasze otoczenie było lepsze i piękniejsze” – powiedział ówczesny metropolita krakowski. Juliusz Łuciuk przyszedł na świat w Brzeźnicy koło Radomska. „W metryce jako datę urodzenia mam wpisany dzień 1 stycznia 1927 r. Naprawdę urodziłem się jednak 25 grudnia 1926 r.” – wspominał. Pierwszych nut uczył go ojciec, niegdyś organista na Jasnej Górze. Mistrzami jego młodości byli z kolei kompozytor Stanisław Wiechowicz w krakowskiej Wyższej Szkole Muzycznej oraz muzykolog Zdzisław Jachimecki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Szlakiem wielu innych kompozytorów polskich pogłębiał studia pod okiem sławnej Nadii Boulanger w Paryżu. Chodził tam wówczas także na seminaria wybitnego kompozytora Oliviera Messiaena.

Twórczość kompozytora jest bardzo różnorodna – od lirycznych pieśni solowych, przez utwory chóralne, po opery. Wśród jego licznych kompozycji warto wymienić m.in. „Mszę dziękczynną”, „Mszę polską”, antyfony „Assumpta es Maria”, „Pulchra es” i „Benedicta filia”, pieśń „O, ziemio polska” do słów Jana Pawła II wypowiedzianych w Warszawie podczas trzeciej pielgrzymki do Polski, „Litanię polską”, „Litanię do Matki Bożej Supraślskiej”, oratoria „św. Franciszek z Asyżu”, „Chrystus Pantokrator”, „Św. Rafał Kalinowski – Pielgrzym Boży”, „Sanctus Adalbertus – Flos purpureus”, „Wzgórze w krainie Moria” do tekstu III części „Tryptyku rzymskiego” Jana Pawła II (prawykonanie 30 kwietnia 2016 r. w Filharmonii Krakowskiej), „Jan Długosz – Dziejopisarz Polski”, balet „Medea” i operę „Demiurgos”. Napisał też muzykę do dwóch „Sonetów słowiańskich” Karola Wojtyły. „Jan Paweł II ufał kompozytorowi, którego znał dobrze jeszcze ze swych czasów krakowskich.

Gdy w 1994 r. zapytałem go w Rzymie o możliwość udostępnienia kompozytorowi tekstu »Sonetów«, papież odrzekł krótko: »Jak dla pana Łuciuka, to można«. W rezultacie powstała m.in. piękna kompozycja do słów »IX Sonetu«, wykonana później w Watykanie przez krakowski Chór Mariański i orkiestrę dętą z Nowej Huty” – wspominał w rozmowie z „Gościem Krakowskim” Stanisław Dziedzic, znawca wczesnej twórczości poetyckiej K. Wojtyły. Po pierwszych awangardowych próbach kompozytorskich J. Łuciuk coraz mocniej zaczął nawiązywać do tradycji muzycznej. „Moja twórczość kompozytorska jest zanurzona w chrześcijaństwie. Inspiracją były dla mnie m.in. chorał gregoriański i polska średniowieczna pieśń pasyjna” – wspominał w rozmowie z „Gościem Krakowskim”.

Odejście od awangardowych środków wyrazu ku muzyce prostej w odbiorze, wywołującej u słuchaczy wielkie emocje, nie przyczyniło się jednak do przejścia w sentymentalny kicz. Zmarły kompozytor już za życia doczekał się swoistego pomnika. Jego imię nosi szkoła muzyczna w Mikluszowicach (powiat bocheński). Spośród wielu wyróżnień szczególnie cenił sobie członkostwo honorowe działającego od 1878 r. tradycyjnie męskiego Krakowskiego Chóru Akademickiego przy Uniwersytecie Jagiellońskim. „Ten chór to moja młodość. Śpiewałem w nim pod koniec lat 40. ub. wieku. Wzruszające, że w 2018 r. młodzi koledzy chórzyści pamiętali o starszym koledze, nadając mu ten najwyższy tytuł chóralny” – wspominał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama