Nowy numer 30/2021 Archiwum

Malarz niebiańskich ekstaz

Był skromny, pobożny i bardzo pracowity, choć – sądząc z portretów – niepozorny. Kunsztem nie ustępował najlepszym artystom rzymskim. Jego geniusz widzi się jednak w pełni dopiero na wystawie w krakowskim Muzeum Narodowym.

Szymon Czechowicz (1689–1775), wybitny artysta polski doby późnego baroku, studiował i malował w Rzymie, a potem przez wiele lat na terenie ówczesnej Rzeczypospolitej. Jego obrazy były rozsiane od Rzymu po Warszawę, od Poznania po Wilno, Połock i Witebsk. Dzieła tego malarza niebiańskich ekstaz mamy i w Krakowie. Dopiero jednak zebranie z całej Europy, w Gmachu Głównym MNK, kilkuset dzieł malarskich tego artysty przekonuje, jak niezwykły był jego talent. To pierwsza wystawa monograficzna tego twórcy.

Przywrócony na salony

Gdyby odwiedzający wystawę mogli odwrócić wiszący na ścianie niewielki obraz – kopię autoportretu artysty, wykonaną w XIX w. – zobaczyliby tam napis: „Szymon Czechowicz – jedyny dobry Malarz w Wieku XVIII”. – Pokazujemy dzieła artysty najwyższej klasy, który jest znakiem wielkości kultury I Rzeczypospolitej w czasach jej upadku politycznego i który w historii sztuki był jednak obecny w zbyt małym stopniu wobec tego, na ile zasługuje. Pokazujemy twórcę, który zmienia historię sztuki polskiej. Przywracamy na salony artystę, któremu miejsce tam od dawna się należy – mówi prof. Andrzej Szczerski, dyrektor MNK.

Malarz pochodził z Krakowa. Urodził się w rodzinie złotnika. Został ochrzczony w nieistniejącym już kościele Wszystkich Świętych. Na jego talencie poznał się magnat Franciszek Maksymilian Ossoliński, który wysłał go na naukę malarstwa do Rzymu. Znalazł się tam ok. 1711 r. i przebywał mniej więcej 20 lat. Studiował w słynnej Akademii św. Łukasza, gdzie wygrał jeden z dorocznych konkursów dla studentów. Po powrocie do kraju zamieszkał w Warszawie, przy Rynku Starego Miasta, i zaczął malować na zlecenie magnatów oraz zgromadzeń zakonnych. Był szczególnie związany z kapucynami. Należał do ich trzeciego zakonu i namalował wiele obrazów do ich świątyń, a pochowano go w warszawskim kościele kapucyńskim przy ul. Miodowej. Malował zaś głównie dzieła religijne. Na wystawie widać sugestywne przedstawienia Trójcy Świętej, Matki Bożej i świętych (niekiedy mało już teraz znanych) w ekstazie. Zachwycają wielkie obrazy związane z wileńskim kościołem benedyktynek pw. św. Katarzyny: „Trójca Święta”, „Św. Benedykt”, „Św. Scholastyka” i „Św. Gertruda z Helfty”, której Jezus przekazuje swoje serce. – Jego mistrzostwo jest widoczne szczególnie na obrazie z kościoła św. Stanisława w Rzymie, przedstawiającym św. Jadwigę Śląską stojącą pod krzyżem Chrystusa. To jest „najwyższe cis” jego malarstwa – uważa Tomasz Zaucha, kurator wystawy, której aranżację zaprojektowała Luiza Berdak. – Gdy ktoś widział ten obraz w Rzymie, teraz go nie pozna. Przedtem był żółty od werniksów, teraz, dzięki zabiegom konserwatorskim, odzyskał dawną kolorystykę – dodaje kurator wystawy.

Konserwację tego dzieła sfinansowały Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą „Polonika” oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W sumie na potrzeby wystawy przeprowadzono konserwację 109 dzieł. Niezwykłe są też zespoły obrazów z Rzymu, Lwowa, Wilna, Lubartowa i Tykocina. Zwraca uwagę m.in. cykl czterech malowideł z kościoła parafialnego z Tykocina, fundacji Jana Klemensa Branickiego, jednego z najpotężniejszych magnatów Rzeczypospolitej. Magnaci byli zaś hojnymi mecenasami malarza. W latach 60. XVIII w. ówczesny wojewoda krakowski, potem hetman Wacław Rzewuski zaprosił Czechowicza do swojego zamku w Podhorcach koło Lwowa, by namalował cykl obrazów do jego galerii. Wykupił także niektóre dawniejsze dzieła artysty. Znalazły się one w tzw. zielonym pokoju, który teraz zrekonstruowano na potrzeby wystawy. – Było to swoiste muzeum jednego artysty, jego wystawa monograficzna – mówi T. Zaucha. Czechowicz namalował kilkadziesiąt obrazów dla zamku oraz pobliskiego kościoła w Olesku. To m.in. cykl „Drogi Krzyżowej”, „Miłosierny Samarytanin”, „Św. Stanisław Kostka przyjmujący Komunię św. z rąk anioła”, „Wizja św. Jakuba”, „Wręczenie kluczy św. Piotrowi”, „Św. Joanna de Chantal klęcząca przed Chrystusem”, portrety Lipskiego i Rzewuskiego.

Logistyczne wyzwanie

– Określenie „geniusz baroku” w odniesieniu do Czechowicza jest całkowicie uzasadnione. Przewyższał klasą malarską dzieła swoich kolegów z rzymskiej Akademii św. Łukasza, co widać na wystawie, gdzie pokazano wybrane obrazy jego włoskich rówieśników, od dawna znanych na Zachodzie. Gdyby Czechowicz pozostał na stałe w Rzymie i działał tam na zlecenie mecenatu papieskiego, kardynalskiego czy wielkich rodów, dzisiaj figurowałby we wszystkich leksykonach i studiach na temat sztuki Rzymu jako wybitny rzymski malarz XVIII wieku. Wrócił jednak do Polski, a sztuka polska do dziś w obiegu europejskim jest mało obecna. Miejmy nadzieję, że ta wystawa, przygotowywana przez kilka lat z inicjatywy prof. Andrzeja Betleja, poprzedniego dyrektora MNK, zmieni jego postrzeganie w Europie – mówi Jarosław Kazubowski, krakowski historyk sztuki i publicysta.

Ekspozycja daje możność zobaczenia na wyciągnięcie ręki dzieł rozproszonych na co dzień w kościołach i muzeach polskich i zagranicznych. Zaprezentowano 213 dzieł z Polski, Francji, Litwy, Stanów Zjednoczonych, Ukrainy oraz Włoch. Większość wyszła spod pędzla i ołówka Czechowicza. Skonfrontowano je jednak także z obrazami innych znanych ówcześnie malarzy polskich i włoskich, m.in. Carla Marattiego, Jana Bogumiła Plerscha, Franciszka Smuglewicza, Tadeusza Kuntzego Agostina Masucciego, Lodovica Mazzantiego. Sprowadzono je z 26 miejscowości, w tym 8 zagranicznych, wypożyczając z 47 parafii, zakonów, muzeów, bibliotek, instytucji kultury i kolekcji prywatnych. Przygotowanie wystawy trwało kilka lat i było dużym wyzwaniem logistycznym. – Wpierw trzeba było te dzieła odszukać, nie tylko w Polsce, nie tylko w dużych miastach, potem nakłonić właścicieli, głównie kościelnych, do zgody na wypożyczenie, wydobywać je, niekiedy żmudnie, z wnętrz świątyń i muzeów, no i przewozić bezpiecznie do Krakowa w trakcie pandemii koronawirusa – mówi T. Zaucha.

Krakowskie zagłębie

Prawdziwym „zagłębiem” dzieł Czechowicza jest Kraków, gdzie jego zleceniodawcami byli głównie kard. Jan Aleksander Lipski, biskup krakowski, i Jacek Augustyn Łopacki, archiprezbiter kościoła Mariackiego. Jego obrazy i rysunki znajdują się w katedrze na Wawelu (obrazy świętych w kaplicy Lipskich i ambicie świątyni), bazylice Mariackiej (5 wizerunków świętych), pijarskim kościele Przemienienia Pańskiego (m.in. „Opieka Matki Bożej nad Polską i Krakowem”), kolegiacie uniwersyteckiej św. Anny (cykl obrazów w stallach ze scenami z życia św. Anny i Joachima, „Wizja św. Kazimierza” na plebanii), kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła („Katedra rzymska” z wizerunkiem papieża i „Katedra antiocheńska”), w klasztorze franciszkanów oraz na ich krużgankach („Matka Boska z Dzieciątkiem i św. Joachimem”, portret kard. Lipskiego), kościele Bożego Ciała („Św. Michał Archanioł”), kościele kapucynów („Św. Franciszek Seraficki”; był to namalowany w 1775 r. ostatni obraz religijny artysty), w Zamku Królewskim na Wawelu („Św. Stanisław wskrzeszający Piotrowina”), w Wyższym Seminarium Duchownym („Św. Katarzyna”), kościele kamedułów na Bielanach (obraz „Święci Władysław, Bonifacy i Benedykt”), w Muzeum Narodowym („Chrystus ukazujący się apostołom po zmartwychwstaniu”, „Autoportret”, „Ekstaza św. Marii Magdaleny”), Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, Bibliotece Jagiellońskiej i w zbiorach Akademii Sztuk Pięknych („Wręczenie kluczy św. Piotrowi”). Co ciekawe, na wystawie znajduje się jedynie kilka spośród krakowskich obrazów Czechowicza.

– Wielu innych nie chcieliśmy i nie śmieliśmy wyciągać z ołtarzy świątyń Krakowa. Opracowaliśmy towarzyszący wystawie folder z planem krakowskiego „Szlaku Szymona Czechowicza” – wyjaśnia Katarzyna Bik z działu informacji MNK. Wystawę „Geniusz baroku. Szymon Czechowicz (1689–1775)”, której towarzyszy obszerny katalog naukowy z 356 fotografiami, będzie można oglądać do 21 lutego 2021 r. w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie (al. 3 Maja 1). •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama