Nowy numer 3/2021 Archiwum

Jak na wojnie

Od początku pandemii w domach pomocy społecznej regularnie wybuchały ogniska koronawirusa. Nie we wszystkich.

Sukces w tej nierównej walce zawsze okupiony jest ogromnym wysiłkiem mieszkańców tych miejsc i personelu. Wie coś o tym Marta Chechelska, dyrektor DPS Nowa Huta, który niedawno otrzymał nagrodę „Pracodawca – organizator pracy bezpiecznej”, przyznawaną przez Państwową Inspekcję Pracy za całokształt działalności, a w tym roku także za to, w jaki sposób podjęta została walka z SARS-CoV-2.

Wyróżnienie jest tym cenniejsze, że w 27. edycji konkursu po raz pierwszy trafiło ono do publicznej jednostki samorządowej (nagrodzone zostały też zakłady mięsne, zbożowe i ośrodek zdrowia). Nowohucki DPS tworzą 4 placówki. Pierwsza to dom na os. Hutniczym 5, gdzie mieszka 40 osób niepełnosprawnych intelektualnie. Drugi znajduje się na os. Szkolnym 28 i jest przeznaczony dla 55 kobiet chorujących psychicznie (niektóre mają też przewlekłe schorzenia somatycznie). Z kolei na os. Sportowym 9 mieszka 45 osób chorych somatycznie – przewlekle, w stopniu uniemożliwiającym samodzielne życie. Jest też mieszkanie chronione dla 5 niepełnosprawnych seniorów.

– Do marca ciągle byliśmy razem: spotykaliśmy się, chwaliliśmy się tym, co się w danym domu dzieje, może nawet trochę konkurowaliśmy ze sobą, myśląc, jak urozmaicić codzienność naszym podopiecznym – mówi M. Chechelska. Gdy 5 lat temu objęła funkcję dyrektora, wiedziała, że nie spocznie, póki nie wyremontuje wszystkich domów tak, by były ozdobą osiedli i aby ich mieszkańcy żyli takim samym życiem jak sąsiedzi z bloków obok. Bo jak na przykład niepełnosprawna osoba miała wyjść na spacer, gdy w domu nie było windy? Dziś domy lśnią nowym blaskiem, a niebawem będą też miały odnowione ogrody (z inicjatywy prezydenta Jacka Majchrowskiego Zarząd Zieleni Miejskiej rozpoczął remont ogrodów w domach pomocy społecznej, także tych nowohuckich).

– Te ogrody to teraz nasze okno na świat. Gdyby nie one, wirus zamknąłby nas w czterech ścianach – przyznaje M. Chechelska. Na szczęście od samego początku miała pomysł, jak stawić czoła pandemii. – Kiedy brakowało w hurtowniach maseczek, sami zaczęliśmy je szyć i nosić. Dzięki pieniądzom z puli budżetu miasta Krakowa przeznaczonej na zarządzanie kryzysowe DPS-y mogły też szybko kupić środki ochrony osobistej, a także finansować testy mieszkańców, gdy tylko pojawiało się ryzyko zakażenia. Wszystkie DPS-y mogły też dostać od Urzędu Marszałkowskiego unijne pieniądze na testy pracowników, nagrody dla nich i niezbędny sprzęt (np. maty dezynfekujące, zamgławiacze) – wylicza dyrektor DPS Nowa Huta. Złotówki to jednak nie wszystko. Konieczne były też procedury, które tu sprawdzają się na medal. Już w marcu wprowadzono reżim sanitarny, a na każdym kroku zostały ustawione płyny dezynfekujące.

– Działamy jak na wojnie. Drastyczną, ale konieczną decyzją była rezygnacja z wyjść na zewnątrz (oprócz spacerów w ogrodzie i wizyt u lekarza). A dawniej chodziliśmy na zakupy, na pizzę, do kina, teatru, na wycieczki, a nawet jeździliśmy na pielgrzymki, bo współpraca z naszymi parafiami jest fantastyczna – opowiada M. Chechelska. Podopiecznym nie było łatwo pogodzić się z tym, że nie mogą iść do kiosku albo nad staw nakarmić kaczki czy jechać na Pierwszą Komunię wnuków i prawnuków albo na pogrzeb kogoś bliskiego. Z rodziną do dziś „spotykają się” tylko telefonicznie, wirtualnie albo… dotykając się przez szybę drzwi do DPS.

Jeszcze trudniej byłoby im, gdyby przez pandemię nie mogli uczestniczyć w warsztatach terapii zajęciowej, ale dzięki temu, że domy są świetnie wyposażone, a pracownicy pomysłowi, terapia trwa cały czas i ciekawych wydarzeń nie brakuje. Procedury objęły też wszystkich 105 pracowników (terapeutów, opiekunów, pielęgniarki, administrację), którzy zostali podzieleni na zespoły (niespotykające się ze sobą), nie mogą już jeść wspólnie drugiego śniadania, a o odpowiedzialności muszą pamiętać też poza pracą. Efekt jest taki, że wśród podopiecznych doszło tylko do jednego zakażenia. Jak? Dłuższa to historia. Na szczęście chory pan Zbyszek miał objawy i natychmiast został odizolowany, pomieszczenia zdezynfekowano, a testy wszystkich, z którymi miał kontakt, dały ujemny wynik.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama