Nowy numer 3/2021 Archiwum

Kupcowa wrażeń w teatrze słowa

Do setki zabrakło jej mniej niż pół roku. Ścieżka życia zmarłej 12 listopada wybitnej aktorki Haliny Kwiatkowskiej zbiegła się z drogą Karola Wojtyły.

Urodziła się 25 kwietnia 1921 r. w Bochni, a gdy jej ojciec Jan Królikiewicz został w latach 30. XX w. dyrektorem męskiego wadowickiego Gimnazjum im. Marcina Wadowity, ona także znalazła się w mieście nad Skawą. Chodziła do gimnazjum żeńskiego. Uczniów obu szkół łączyły organizowane wspólnie spektakle teatralne. Pierwszym przedstawieniem Haliny Królikiewiczówny i ucznia Karola Wojtyły była „Antygona” Sofoklesa. Później doszły jeszcze inne: „Ułani księcia Józefa” L. Mazura, „Balladyna” J. Słowackiego i „Śluby panieńskie” A. Fredry.

„Karol, dojrzale myślący chłopiec, był – paradoksalnie – bardzo przekonującym lekkomyślnym Guciem, pełnym wdzięku, werwy i temperamentu” – pisała po latach H. Kwiatkowska, grająca w „Ślubach” rolę Anieli. Te występy zapadły także w pamięć Jana Pawła II. „Kiedy byliśmy w piątej gimnazjalnej, graliśmy »Antygonę« Sofoklesa. Antygona – Halina, Ismena – Kazia. Mój Boże! A ja grałem Hajmona” – wspominał w 1999 r. na rynku wadowickim.

Wielki kolega chrzci Monikę

Po maturze w 1938 r. Halina wraz ze swoim kolegą wywędrowała do Krakowa na studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na jednym roku byli wraz z nimi m.in. początkujący wówczas poeci i prozaicy: Tadeusz Kwiatkowski, Wojciech Żukrowski, Tadeusz Hołuj, Juliusz Kydryński, a także Krystyna Zbijewska, późniejsza dziennikarka, Janina Garycka, późniejsza malarka, scenograf, związana z Piwnicą pod Baranami. Wykładowcami byli zaś m.in. Stanisław Pigoń, Stefan Kołaczkowski i Kazimierz Wyka. 15 października 1938 r. Królikiewiczówna recytowała w sali Błękitnej Domu Katolickiego (obecnie budynek Filharmonii Krakowskiej) na wieczorze literackim kolegów z polonistyki „Drogą topolowy most”. Student Wojtyła swoje wiersze recytował sam. Wojna w 1939 r. i okupacja niemiecka nie przerwały kontaktów przyjaciół. Wadowice zostały włączone do Rzeszy, a Halina przekradała się przez graniczną Skawę, by jechać do Krakowa na handel lekarstwami. Przy okazji przekazywała Karolowi listy od wadowickiego polonisty Mieczysława Kotlarczyka, przywożąc z powrotem odpowiedzi.

W 1941 r. cała trójka była już razem w Krakowie. Wspólnie tworzyli zainicjowany przez Kotlarczyka Teatr Rapsodyczny. Rodził się w „katakumbach” mieszkania K. Wojtyły przy ul. Tynieckiej, gdzie po śmierci ojca Karola zamieszkało także małżeństwo Kotlarczyków. Pierwszym spektaklem teatru, składającego się – oprócz wadowickiej trójki – z Danuty Michałowskiej i Krystyny Dębowskiej, był „Król-Duch” Słowackiego. Premierowe przedstawienie odbyło się 1 listopada 1941 r. w kamienicy przy ul. Komorowskiego. Potem było jeszcze 6 kolejnych premier. Ich teatr był teatrem słowa, dlatego scenografia została sprowadzona do minimum. „Ta teatralna praktyka wyrobiła u niego siłę głosu i wspaniałą dykcję, ukształtowała piękny gest, jakim się posługuje jako Papież, nauczyła doceniać wartość pauzy, stosowanej w homiliach” – napisała o Janie Pawle II w 2003 r. H. Kwiatkowska w poświęconej mu książce wspomnień „Wielki kolega”.

Gdy jesienią 1946 r. K. Wojtyła został wyświęcony na kapłana, pierwszą ochrzczoną przez niego osobą była urodzona wówczas Monika Kwiatkowska, córka Haliny i Tadeusza Kwiatkowskiego, wspólnego kolegi z polonistyki. Ksiądz Wojtyła i później nie zapominał o Halinie oraz innych wadowickich koleżankach i kolegach. Zapraszał ich na spotkania, m.in. w Castel Gandolfo, a na ostatnie (18 sierpnia 2002 r.) – w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Niekiedy spotkania H. Kwiatkowskiej z dawnym kolegą były związane z ich pasją teatralną.

– W 1975 r. przyszła wraz z reżyserem Konradem Swinarskim do kard. Wojtyły z prośbą o zezwolenie na próbę „Dziadów” Mickiewicza w krakowskim kościele dominikanów, przed wyjazdem Teatru Starego do Londynu. – „W olbrzymim pokoju przeznaczonym na wizyty stał bardzo długi, owalny stół. Z jednej strony usiadł największy polski ksiądz, z drugiej największy polski reżyser” – wspominała w moim albumie o Starym Teatrze tę mało znaną historię. Swinarski i kard. Wojtyła, który zgodził się na tę próbę, rozmawiali wtedy długo o polskim romantyzmie i mesjanizmie. W latach 2006–2008 miałem zaszczyt prowadzić spotkania z jej udziałem, w trakcie których prezentowała swój monodram o K. Wojtyle, oparty na jej książce „Wielki kolega” – mówi Dariusz Domański, znawca teatru, autor licznych publikacji o aktorach.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama