W Wielkich Drogach są kraty w oknach na zewnątrz i domowa atmosfera w środku. – Trafiają do nas chłopcy, którzy nie realizowali obowiązku szkolnego. Niektórzy mają za sobą kradzieże, eksperymentowali z używkami – opowiada Marta Janowska, wychowawczyni w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym. O ich pobycie w tym miejscu decyduje sąd. Wbrew pozorom nie wszyscy pochodzą z trudnych środowisk. – Czasem ich bunt wynika z poczucia opuszczenia przez zapracowanych rodziców, którzy zapewniają dobrobyt, ale nie mają czasu, by ich wysłuchać – wyjaśnia dyrektor placówki Antoni Trojan.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








