Nowy numer 37/2021 Archiwum

Bóg wskazuje mi miejsce

– Mam nadzieję, że moja skromna misja biskupa będzie otwieraniem ludzkich serc dla Jezusa – mówi bp Robert Chrząszcz, nowy biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej.

Magdalena Dobrzyniak: Zadomowił się już Ksiądz Biskup w Krakowie?

bp Robert Chrząszcz: Pomału przyzwyczajam się do zdecydowanie niższych temperatur niż w Rio de Janeiro. Teraz jest tam środek lata, w ostatnim czasie było w Brazylii 40 stopni ciepła, a tutaj zimowo. Aklimatyzacja przebiega jednak spokojnie. Przyglądam się Kościołowi w Krakowie i próbuję się odnaleźć w nowej sytuacji, w nowym życiu.

No i jak ta nowa rzeczywistość wygląda?

Jestem po duchowym przygotowaniu do święceń biskupich. To był dobry czas na wyhamowanie. Teraz przyjdzie czas na to, by pomału, dzień po dniu, odnajdywać się w nowej rzeczywistości. Ufam, że z Bożą pomocą to się uda. Jeżeli Pan Bóg zadecydował, żebym rozpoczął nową misję, to z pewnością pomoże mi swoją łaską. Zawierzam Mu tę drogę i mam w sobie dużo pokoju.

Widzi już Ksiądz Biskup miejsce dla siebie w naszej archidiecezji, zadania, w których spełnianiu będzie czuł się dobrze?

Na razie do końca tego nie wiem, bo wchodzę w zupełnie nowy dla mnie świat. Na misjach w Brazylii przeżyłem 15 lat, służyłem tam jako proboszcz, wcześniej byłem wikarym w Polsce, doświadczyłem więc życia parafialnego, relacji z ludźmi, budowy kościoła, ale też kwestii administracyjnych. Mam jednak świadomość, że wiele się w tym czasie zmieniło, a poza tym misja biskupa jest zupełnie inna. Chciałbym najpierw wejść w rytm życia archidiecezji, by móc z pełną odpowiedzialnością podjąć i sprawować powierzone mi zadania. Będę się starał jak najlepiej wypełniać to, o co zostanę poproszony.

Jednymi z pierwszych osób, z którymi się Ksiądz Biskup spotkał po powrocie do Krakowa, byli ubodzy i potrzebujący. Czy to oznacza, że oni zajmują wyjątkowe miejsce w sercu nowego biskupa pomocniczego?

Tak, to jest dla mnie naturalne. Spotkania, o których pani wspomina, odbyły się w sposób przeze mnie niezamierzony. Wierzę, że to Pan Bóg nimi pokierował. Tego dnia, gdy pojawiłem się w Krakowie, odbywały się bożonarodzeniowe spotkania dla osób ubogich. Przypomina mi to początek mojej posługi w Brazylii. Pierwszą parafię w Rio objąłem jako administrator w Wielkim Tygodniu. Pierwszą Mszę św., kiedy zostałem zainstalowany jako odpowiedzialny za wspólnotę, odprawiłem tam w Wielki Czwartek. Zacząłem posługę od umywania nóg i ucałowania stóp moim parafianom, i do dziś pamiętam, jak silne było dla mnie to doświadczenie. Głęboko w sercu wiedziałem, że to nie jest tylko gest, że Pan Bóg wskazuje mi miejsce we wspólnocie, której miałem służyć, i jednocześnie uczy, w jaki sposób mam jej służyć. Kiedy więc w Wigilię Bożego Narodzenia, w czasie pandemii, która uniemożliwiła zorganizowanie wspólnej wieczerzy dla wszystkich, mogłem spotkać się z ludźmi stojącymi w długiej kolejce po ciepły posiłek i świąteczne paczki, przypomniał mi się tamten Wielki Czwartek. To był dla mnie mocny znak od Pana Boga. On wyznacza zadania i pomału odkrywa przede mną ich sens. Tak, jakby chciał mi powiedzieć, że będzie podobnie jak w Brazylii, choć warunki, okoliczności i ludzie są zupełnie inni. On ma swoje plany w stosunku do mnie i wiem, że mnie prowadzi.

Tych ubogich, spotkanych w kilku miejscach, zaprosił też Ksiądz Biskup na swoje święcenia…

To też było naturalne. Chciałem, by mogli dzielić ze mną radość tego dnia. Gdy byłem klerykiem, posługiwałem wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną we wspólnocie Wiara i Światło. Oni wszyscy byli na moich święceniach kapłańskich i później na prymicjach w Kalwarii Zebrzydowskiej. Ich obecność była dla mnie bardzo ważna, ale przede wszystkim oczywista. Nie chcę doszukiwać się w tym wielkich symboli. Tak po prostu jest.

Przyjaciele i parafianie z Brazylii uczestniczą w tym nowym czasie swojego padre Roberto?

Pandemia bardzo nam to skomplikowała. Kiedy skończą się obostrzenia i sytuacja się uspokoi, z pewnością polecę do Brazylii, by odprawić wśród nich prymicyjne Msze św. Oni na to czekają i bardzo liczą na te spotkania. Planujemy je, choć oczywiście trudno dziś mówić o konkretnych terminach. Wszystko zależy od sytuacji z pandemią. Dziś podróże wiążą się z kwarantanną, niepewnością, dochodzi też zmiana klimatu. Oszczędzamy więc tego sobie, ale wiem, że oni są teraz ze mną, że mocno mnie wspierają swoimi modlitwami. Ta więź jest silna. Skorzystamy też ze zdobyczy techniki, by dzięki transmisjom internetowym moi przyjaciele z Brazylii mogli brać udział w uroczystościach.

Zaraz po ogłoszeniu nominacji rozmawialiśmy o zawołaniu biskupim…

„Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Odpowiedź pozytywną na propozycję papieża Franciszka dałem 22 października, we wspomnienie liturgiczne św. Jana Pawła II. Dzień wcześniej pojechałem do sanktuarium maryjnego w Aparecidzie, by na modlitwie, w sercu, przed Panem Bogiem i przy Matce Bożej, rozważyć nowe zadania. Kościół pozwala, by modlić się godziną czytań z dnia następnego i po południu czytałem już w modlitwie brewiarzowej homilię Jana Pawła II z dnia, gdy obejmował Stolicę św. Piotra 22 października 1978 roku. Tam wybrzmiewają te słowa, które zawsze mnie dotykały: „Nie bójcie się otworzyć drzwi Chrystusowi”. Mam nadzieję, że one będą mnie prowadziły.

A co wyraża herb biskupi?

Umieszczony jest w nim Chrystus z Corcovado, z otwartymi ramionami, a z Jego Serca wychodzą promienie miłosierdzia. W ten sposób Kraków łączy się z Rio de Janeiro. Herb dopełnia się z zawołaniem. „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”, który już czeka z rozpostartymi ramionami i otwartym Sercem. On już zrobił pierwszy krok, wykonał swoje zadanie. Kolejny krok należy do nas. Jezus czeka, aż otworzymy przed Nim nasze serca. Mam nadzieję, że moja skromna misja biskupa będzie wypełnianiem tego przesłania, otwieraniem dla Niego ludzkich serc. W herbie umieszczona jest też gwiazda symbolizująca Matkę Bożą, która wychowała mnie do kapłaństwa, a także lilia św. Józefa. Mamy Rok św. Józefa, ja sam pochodzę z parafii pod jego wezwaniem, mój ojciec był stolarzem, więc nawet tradycje rodzinne powodują, że ten święty jest mi bardzo bliski. Utożsamiam się z nim, bo on więcej działał, niż mówił, był człowiekiem zawierzenia, zawsze gotowym, by zostawić swoje osobiste sprawy i plany, by realizować to, co Pan Bóg mu wskazał. Odnajduję się w jego historii, widzę w niej sporo analogii z własnym życiem. Miałem swoje plany i projekty, i nagle przyszedł…

…anioł we śnie?

Albo telefon, który zmienił wszystko.

magdalena.dobrzyniak@gosc.pl


Biskup Robert Chrząszcz

Urodził się 7 października 1969 r. w Wadowicach, w rodzinie Zofii i Władysława. Jego rodzinną parafią jest Kalwaria Zebrzydowska, gdzie ukończył Niższe Seminarium Duchowne oo. Bernardynów. W 1988 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk kard. Franciszka Macharskiego 14 maja 1994 r. w katedrze na Wawelu. Był wikariuszem najpierw w parafii Zesłania Ducha Świętego w Krakowie-Ruczaju, a od 1999 r. – w parafii Matki Bożej Różańcowej w Krakowie-Piaskach Nowych. W 2005 roku ks. Chrząszcz rozpoczął pracę misyjną w Brazylii. Posługiwał m.in. wśród ubogich mieszkańców faveli w parafii św. Łucji w archidiecezji Rio de Janeiro, gdzie wybudował parafialny kościół. Organizowane przez padre Roberto nabożeństwa Drogi Krzyżowej czy misteria męki Pańskiej gromadziły po kilka tysięcy osób. Kapłańską posługą i zaangażowaniem zyskał szacunek lokalnych mieszkańców, bez względu na wyznanie. Na brazylijskiej ziemi szerzył kult Matki Bożej Kalwaryjskiej, której zawdzięczał swoje kapłańskie powołanie. Popularyzował tam także polskie tradycje, jak np. nieznane w Brazylii dzielenie się opłatkiem w Wigilię Bożego Narodzenia. W latach 2005–2006 był administratorem parafii św. Łucji w Rio de Janeiro (dzielnica Gardenia Azul), a w latach 2006–2019 proboszczem tej parafii, gdzie wraz ze wspólnotą parafialną wybudował nowy kościół. Był także proboszczem parafii św. Pawła w Rio de Janeiro (dzielnica Recreio Bandeirantes). Od 2014 r. ks. Chrząszcz był wikariuszem biskupim w archidiecezji Rio de Janeiro. Pełnił też funkcję odpowiedzialnego za służbę liturgiczną. Papież Franciszek powołał go na biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej 11 listopada 2020 roku. „Nominacja to misja i odpowiedzialność, ale nadal będę po prostu księdzem Robertem, który pracował w Brazylii, a wcześniej w Polsce. Na pewno będę chciał wnieść ducha misyjnego w Kościół krakowski. Polska dziś też jest krajem, który potrzebuje Ewangelii i Chrystusa” – mówił biskup nominat w rozmowie z „Gościem Niedzielnym” tuż po ogłoszeniu decyzji Ojca Świętego. Święcenia biskupie ks. Chrząszcza zaplanowano na 6 lutego w sanktuarium św. Jana Pawła II.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama