Nowy numer 16/2021 Archiwum

Na cztery świata strony

Konkurs mający wyłonić dwóch nowych strażaków, odgrywających codziennie na trąbce hejnał z wieży kościoła Mariackiego w Krakowie, nie został rozstrzygnięty. Poszukiwania trębaczy będą trwały nadal.

Wieża Hejnalica ma 81 m wysokości. Codziennie przez 24 godziny pełni w niej służbę dwóch hejnalistów – strażaków z Państwowej Straży Pożarnej. Trębacze odgrywają hejnał 48 razy. By wspiąć się na poziom 54 m, gdzie znajduje się strażackie gniazdo obserwacyjne i skąd płyną dźwięki hejnału mariackiego, muszą pokonać 239 drewnianych schodów.

– Mamy etaty dla sześciu hejnalistów, jednak chcemy zwiększyć ich liczbę do siedmiu. Ponieważ wieloletni trębacz Jan Sergiel odszedł na emeryturę, obecnie służbę pełni pięciu strażaków. Potrzebujemy więc dwóch nowych trębaczy – informuje kpt. Bartłomiej Rosiek, oficer prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. Chęć udziału w kilkuetapowym konkursie zadeklarowało do początku stycznia 35 osób, w tym trzy panie. – Ostatecznie na przesłuchania konkursowe zgłosiło się 26 osób. Komisja, w której składzie był artysta trębacz z Akademii Muzycznej, wyłoniła spośród nich sześć osób w wieku ok. 25–45 lat, które przeszły do kolejnego etapu. Nie było wśród nich żadnej z pań – mówi kpt. Rosiek.

Niedawno odbył się test wytrzymałości fizycznej dla kandydatów. Musieli m.in. przejść sprawdzian biegowy (tzw. beep test wytrzymałości tlenowej), podciągać się na drążku oraz biegać zygzakiem „po kopercie”. Bardzo ważne z punktu widzenia przyszłej służby na Hejnalicy było sprawdzenie, czy kandydat nie cierpi na lęk wysokości – akrofobię. Każdy musiał wspiąć się na wysokość 20 m po drabinie ustawionej pod kątem 45 stopni, a następnie zejść. Ani jeden z uczestników nie przeszedł pozytywnie tych sprawdzianów. Nie mogły się więc odbyć kolejne etapy konkursowe. – Konkurs nie został zatem rozstrzygnięty. Zostanie rozpisany nowy. Będą mogły wziąć w nim udział także osoby, które odpadły w kolejnych etapach obecnego konkursu. Być może ci, którzy odpadli na etapie sprawdzianu umiejętności gry na trąbce, w międzyczasie wyćwiczą ją lepiej, ci zaś, którzy nie przeszli prób wytrzymałościowych, potrenują – tłumaczy oficer prasowy krakowskiej PSP. Służba na wieży nie jest łatwa.

– Trzeba trąbić świątek, piątek i niedzielę na cztery strony świata, w skwarze i mrozie – przypomina st. ogniomistrz w stanie spoczynku Ludwik Skowronek z podkrakowskiego Wyźrału, który przez kilkadziesiąt lat był hejnalistą. Nie każdy wie, że w czasie silnych mrozów we wnętrzu Hejnalicy unosi się zapach spirytusu. Jednak to nie strażacy się nim krzepią, lecz „poją” swoje trąbki. – Doświadczony hejnalista Zygmunt Rozum opowiadał mi i prezentował zwilżanie ustnika trąbki spirytusem, aby w trakcie grania na mroźnym powietrzu wargi doń nie przywarły. Nalewał także nieco spirytusu do wnętrza trąbki, bowiem po otwarciu okna w bardzo mroźny dzień natychmiast mocno się wychładza, szczególnie gdy wieje wiatr nawiewający do wnętrza zimne powietrze. Wdmuchiwane do niej przy trąbieniu wilgotne powietrze z płuc skrapla się na ściankach mosiężnego instrumentu. Jeżeli zacznie się skraplać w mechanizmie wentylowym trąbki, to zamarzając, może go uszkodzić. Dlatego trzeba ją nieco rozgrzać spirytusem – tłumaczy fotoreporter Grzegorz Kozakiewicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama