Nowy numer 37/2021 Archiwum

Ten sam, lecz nieco inny

W bazylice Mariackiej znów można oglądać w pełnej krasie ołtarz Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, wykonany w latach 1477–1489 przez rzeźbiarza Wita Stwosza. To służące modlitwie arcydzieło sztuki gotyckiej przez ponad 5 lat było poddawane pracom badawczym i konserwatorskim.

Orozpoczęciu prac renowacyjnych myślano już w 2012 r., gdy opracowano obszerny raport o stanie ołtarza. Zaczęły się ostatecznie jesienią 2015 roku. Były prowadzone przez zespół doświadczonych konserwatorów pod kierunkiem prof. Jarosława Adamowicza z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

– Współczesna konserwacja obiektu nie jest zwykłą renowacją czy restauracją. To działanie interdyscyplinarne, obejmujące m.in. wnikliwe prace badawcze za pomocą nowoczesnej aparatury specjalistycznej. Poszczególne elementy ołtarza badaliśmy m.in. za pomocą geodezyjnego skanera laserowego, aparatu fotografującego w podczerwieni oraz tomografu komputerowego, użyczanego przez krakowski Instytut Odlewnictwa. To było 5 lat nieustającej pracy naszego kilkunastoosobowego zespołu, dzień w dzień. Pracowaliśmy, nie zatrzymując w bazylice ani codziennego cyklu liturgicznego, ani ruchu turystycznego – mówi prof. Adamowicz.

Wymagało to od konserwatorów nie tylko wielkiej precyzji, ale i siły fizycznej. Niektóre z 200 figur ołtarzowych wykonanych z drewna lipowego ważą bowiem ponad 200 kg i mają 3 m wysokości. – W trakcie prac udało nam się odkryć coś, o czym nie wzmiankowano nigdzie do tej pory. W największej scenie – Zaśnięcia Maryi – podtrzymujący Ją św. Jakub ma tuż obok łokcia wyrytą inskrypcję „1486”. Świadczy to o tym, że w tym roku ta figura została skończona. Inne także musiały być gotowe w tym samym czasie. To bardzo ważna informacja dotycząca przebiegu tworzenia nastawy ołtarzowej – dodaje konserwator.

Zamiana skrzydeł anielskich

Konserwatorzy starali się w maksymalnym stopniu przywrócić pierwotny stan ołtarza. Odsłonili niektóre fragmenty późniejszych przemalowań, skorygowali zaburzony niegdyś układ elementów ołtarza. Te zmiany są widoczne na przykład w miejscach obramowania poszczególnych kwater, gdzie przed 2015 r. była czerń, a teraz jest, jak pierwotnie, czerwień.

– W samej szafie ołtarzowej wróciliśmy do układu figur, który jest nam znany z fotografii wykonanych przed konserwacją XIX-wieczną. W największej scenie ołtarza nieco inaczej są usytuowani apostołowie drugiego planu. W sumie tych zmian jest kilkadziesiąt. Skrzydła jednego z aniołów ze sceny Zwiastowania zostały niegdyś „wypożyczone” od anioła ze sceny Wniebowzięcia i na odwrót. Dysponując nowoczesną techniką, umożliwiającą np. wykonywanie zbliżeń, widzieliśmy to, czego nie mogli zobaczyć nasi poprzednicy – opowiada prof. Adamowicz.

Łukasz Walczy, autor książki „Dzieje konserwacji ołtarza Wita Stwosza”, przypuszcza, że autorem zamieszania układu figur, powstałego po konserwacji z lat 1866–1871, mógł być nadzorujący ją sam Jan Matejko, zastrzegający sobie dokonanie „pewnych modyfikacji”. Badacz przypuszcza, że malarz, dokonując tych poprawek według swego wyczucia, zmienił układ w stosunku do tego, który był przed konserwacją. Ciekawe były poszczególne etapy obecnych prac. „W trakcie prac renowacyjnych można m.in. prześledzić technikę montażu poszczególnych elementów, np. w grupie Koronacji Maryi. Jak widać, leżąca na stole konserwatorskim rzeźba Boga Ojca ukazanego w postaci króla nie ma teraz prawej ręki. Pozostała bowiem na ramieniu figury Maryi. Po ponownym montażu znów będzie ściśle przylegać do postaci Boga Ojca” – mówił w 2016 roku J. Adamowicz.

Karteczka mistrza Stusa

Warto dodać, że większość prac była prowadzona na platformach umieszczonych na tyłach ołtarza. Dzięki temu uniknięto „szoku” mikroklimatycznego, jakim byłoby przeniesienie na dłuższy czas drewnianych elementów ołtarza poza świątynię. Zdarzyło się to jedynie w latach 1939–1957, gdy ołtarz był wpierw w 1939 r. ewakuowany tuż przed wybuchem wojny do Sandomierza, potem zrabowany przez okupantów niemieckich, by po powrocie do Krakowa w maju 1946 r. czekać jeszcze 11 lat na powrót do kościoła Mariackiego. Wzruszającym dowodem montowania ołtarza w 1957 r. jest karteczka, którą odnaleziono w trakcie obecnych prac. Władysław Stus, „miszcz stolarski” z krakowskich Przegorzał, zanotował ołówkiem, że „mątował” ołtarz w lipcu 1957 roku.

– Mistrz Władysław był na bakier jedynie z ortografią. Swoją pracę montażową wykonał zaś bardzo dobrze – mówi Jarosław Kazubowski, historyk sztuki i publicysta. Osoby modlące się w bazylice Mariackiej w trakcie prac oraz zwiedzający w tym samym czasie turyści na pierwszy rzut oka nie widzieli, że oryginalne elementy były demontowane w celach renowacji. Zastąpiono je bowiem umieszczonymi na sztywnym podłożu dokładnymi barwnymi fotografiami naturalnej wielkości. Profesor Adamowicz zapowiada, że bogata dokumentacja prac badawczych i konserwatorskich zostanie wykorzystana przy opracowywaniu publikacji naukowej podsumowującej to wielkie przedsięwzięcie.

Pozostanie piękny na długo

Radości z rezultatów prac nie kryje ks. inf. Dariusz Raś, archiprezbiter bazyliki Mariackiej. – Ołtarz wypiękniał. W takim stanie pozostanie na pewno przez kilkadziesiąt kolejnych lat, bez konieczności nowych zabiegów konserwacyjnych. Jesteśmy dumni i z radością wróciliśmy do tego starego wystroju kościoła Mariackiego. Nie liczy się jednak tylko strona estetyczna. Ołtarz jest także mistrzowskim przekazem wiary. Mistrz Stwosz przedstawił ludziom życie Najświętszej Maryi Panny i Jezusa w 21 scenach. Główna szafa ołtarzowa przedstawia zaśnięcie NMP oraz Jej wniebowzięcie. W szczycie retabulum medytujemy zaś koronację Matki Jezusa w niebie, w podstawie umieszczono dodatkowo drzewo Jessego, czyli ludzką genealogię Jezusa, w tym rodu Maryi – wyjaśnia archiprezbiter. Także inne osoby są pod dużym wrażeniem efektów 5-letnich prac przy ołtarzu.

– Generalne wrażenie znakomite. Cieszę się, że doczekałem, by móc to zobaczyć. Jest piękny, a zarazem nieco inny od tego, który miałem okazję oglądać jako dziecko już przed wojną. Było to latem 1937 r., w drodze z Chorzowa do Jasła – podczas postoju w Krakowie mama zaprowadziła mnie do kościoła Mariackiego. Do dziś, gdy wywołuję ołtarz z pamięci, najpierw pojawiają się na zawsze utrwalone w umyśle 5-letniego dziecka ogrom i barwy ołtarza. Bardzo złoty, a także niebieski, sięgał sklepienia z gwiazdami. Tak go zapamiętałem. Po raz drugi zobaczyłem ołtarz w tym miejscu dopiero 20 lat później, gdy wrócił po wojennej tułaczce i powojennych perypetiach – mówi prof. Stanisław Waltoś, wybitny prawnik, a zarazem wieloletni dyrektor Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor książki o rabunku ołtarza Mariackiego przez Niemców.

– Ja także ołtarz zobaczyłem po raz pierwszy jako dziecko. Było to w II poł. lat 40. XX w., gdy przyjeżdżałem z ojcem z Nowego Targu do Krakowa. Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie przypuszczałam, że będę go kiedyś oglądał codziennie jako organista tej świątyni. Teraz, po pracach konserwatorskich, robi na mnie wrażenie jeszcze większe – dodaje prof. Bogusław Grzybek, chórmistrz, wieloletni organista mariacki. Całość prac kosztowała ponad 14 mln zł. Współfinansowali je: Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, gmina Kraków oraz parafia Mariacka. Modlitewne dziękczynienie za renowację ołtarza Mariackiego odbędzie się w bazylice 15 sierpnia, w dniu uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama