Nowy numer 37/2021 Archiwum

Pionierska misja

Polscy benedyktyni wyruszają na Ukrainę. W marcu rozpoczynają posługę we Lwowie. Wśród nich jest pierwszy ukraiński mnich tego zakonu, dotychczas żyjący we wspólnocie opactwa tynieckiego.

Czterech braci będzie posługiwać w nowym kościele pw. św. Benedykta i tworzyć kapelanię dla sióstr benedyktynek, które założyły we Lwowie klasztor św. Józefa. Nowo powstająca fundacja to dzieło pionierskie. Brat Leopold Rudziński OSB, pierwszy pochodzący z Ukrainy benedyktyn, twierdzi, że nikt dobrze nie zbadał, czy mnisi byli tam wcześniej obecni. Z materiałów, do których dotarł, wynika jednak, że w XII w. istniał klasztor w Kijowie.

Była to misja benedyktyńska, założona przez opactwo z Wiednia. Dzieje tej wspólnoty są krótkie, bo skończyły się po najeździe Mongołów i Tatarów na Kijów w 1240 roku. Inaczej wygląda sprawa z klasztorami żeńskimi. Do 1945 r. we Lwowie było ich kilka – benedyktynki klauzurowe, sakramentki i zakon obrządku ormiańskiego. Warto też podkreślić, że niektórzy biskupi kijowscy mieli pochodzenie benedyktyńskie. – Jest to naturalne, bo zanim powstały zakony żebracze franciszkanów czy dominikanów, benedyktyni byli główną siłą ewangelizacyjną w Kościele – wyjaśnia pierwszy ukraiński mnich tego zakonu.

Nowy rozdział w historii benedyktynów rozpoczyna się w Żytomierzu. Tam istnieje opactwo sióstr, które od kilku lat przygotowywały się do założenia fundacji we Lwowie. Zaprosił je abp Mieczysław Mokrzycki, kiedy pewna rodzina ze Szwajcarii postanowiła ufundować klasztor w stolicy zachodniej Ukrainy. Mniszki zdają sobie sprawę, że stoi przed nimi wyzwanie trudne do udźwignięcia, dlatego poprosiły o wsparcie benedyktynów z Polski.

Taką pomoc zadeklarował opat prezes o. Maksymilian Nawara OSB, a w efekcie abp Mokrzycki zaprosił mnichów do współtworzenia klasztoru lwowskiego. Metropolita zagwarantował pomoc i od razu przeznaczył dla braci całą wybudowaną niedawno kapelanię. Był sierpień 2020 roku. Podczas pierwszego we współczesnej historii zakonu „synodu opatów polskich” podjęto decyzję o wspólnej fundacji na Ukrainie. – W tradycji benedyktyńskiej jest to pewne novum, bo zazwyczaj to jeden klasztor – matka funduje inny, za który bierze odpowiedzialność. Tym razem musieliśmy wypracować nowe zasady, bo żaden z polskich klasztorów nie był w stanie samodzielnie podjąć się tego zadania – wyjaśnia o. Maksymilian, który jest koordynatorem projektu i na początku marca wyruszy do Lwowa wraz z br. Leopoldem i br. Borysem Kotowskim z Tyńca oraz br. Efremem Michalskim z Lubinia. Delegacja na Wschód nie przeczy benedyktyńskim ślubom stałości miejsca.

– One nie oznaczają przypisania do konkretnego adresu, ale do wspólnoty. Ten związek jest zachowany, bo nadal jesteśmy zależni od naszych wspólnot i przełożonych – tłumaczy br. Leopold. Jak dodaje, dla mnichów ważne jest przywiązanie do wspólnoty, liturgii sprawowanej na miejscu, ale gdy jest potrzeba, wyjeżdżają poza klasztor, w którym żyją na co dzień. Misyjny zapał w zakonie nie gaśnie. Do dzisiaj istnieją w Niemczech klasztory misyjne, które zakładają nowe fundacje w tak odległych miejscach jak Kuba, Korea Południowa czy kraje afrykańskie. Takim „egzotycznym” kierunkiem jest też Ukraina, gdzie żyje niewielu katolików obrządku rzymskiego. Życie monastyczne jest tam rozwinięte w Kościołach obrządku wschodniego. Jedyną wspólnotą tego typu w Kościele rzymskokatolickim jest opactwo sióstr benedyktynek w Żytomierzu, powstałe dzięki zaangażowaniu klasztoru w Wilnie.

– Jedziemy z nadzieją, że będziemy wspierać rozwój tej formy życia zakonnego na Ukrainie – mówi br. Leopold. – Mam nadzieję, że uda nam się nawiązać też kontakt ze wspólnotami Kościoła prawosławnego czy greckokatolickiego, które reprezentują starodawne tradycje monastyczne. Jest o czym rozmawiać i czym się dzielić – dodaje. Jak podkreśla o. Maksymilian, na Ukrainie napięcia międzywyznaniowe są bardzo silne. Obecność benedyktynów, dla których hasłem przewodnim są słowa: „Ordo et pax” (Ład i pokój), będzie znakiem nadziei, a sam klasztor gościnnym miejscem, gdzie spotykają się ludzie różnych konfesji. Klasztor sióstr benedyktynek we Lwowie nosi wezwanie św. Józefa, a jego konsekracja odbędzie się 19 marca, w uroczystość tego świętego. W roku poświęconym patronowi Kościoła można więc mieć nadzieję, że jego wstawiennictwo będzie skuteczne. – Jest świętym, który milczy i przede wszystkim słucha Boga, a to jest główna idea monastycyzmu. Najpierw słuchamy Boga, a modlitwa jest naszą odpowiedzią na Jego głos. Nawet nasza reguła zaczyna się od słowa „słuchaj” – podkreśla br. Leopold. On sam przyjmie święcenia kapłańskie już we Lwowie, w nowym miejscu, dzień po konsekracji świątyni.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama