Nowy numer 16/2021 Archiwum

Inny świat

Mówią, że Bóg otacza go niezwykłą opieką, a w jego życiu od dziecka dzieją się cuda. Mówią, że potrafi przywrócić do życia zmarłych i uzdrawia setki chorych. Kim jest o. John Bashobora i skąd biorą się jego niespotykane zdolności?

Na spotkanie z kapłanem z Ugandy, które odbyło się na Stadionie Narodowym w Warszawie w 2013 r., przybyło 58 tys. osób. Ojciec Bashobora od lat przyciąga tłumy. Czy w naszych racjonalnych czasach rzeczywiście dzieją się rzeczy wymykające się naszemu rozumowi? Aby poszukać odpowiedzi na te pytania, krakowski dziennikarz Marek Kręskawiec wziął udział w rekolekcjach prowadzonych przez ojca Bashoborę.

„Świat ludzi idących za ojcem Bashoborą ma inną formę, inny smak. Więcej tu szarości, więcej cierpienia, ale też więcej nadziei, ufności i wiary w to, że los się może odmienić. W tym świecie nie inwestuje się w giełdę, nieruchomości i waluty. Inwestuje się w Boga” – pisze w książce „Bashobora. Człowiek, który wskrzeszał zmarłych”. W sławnym charyzmatyku zaskakuje go najpierw jego skromność. „Spodziewałem się energicznego showmana, który od razu zawładnie salą i rozhuśta emocje, a zobaczyłem skromnego człowieka, który idealnie stopił się z tłumem” – relacjonuje. Autor przyznaje, że nie zna odpowiedzi na wiele pytań, które zrodziła w nim praca nad publikacją. Jego zdaniem, Kościół potrzebuje takich postaci, które wyrywają wiernych z marazmu i niekiedy skostniałych przyzwyczajeń, jednak niebezpieczeństwo tkwi w tym, że są tacy, którzy nie mogą oprzeć się pokusie panowania nad tłumami, wykorzystywania swojej popularności, manipulowania emocjami osób, które przyciągają. To nie dotyczy ojca Bashobory, jednak budowana wokół niego legenda uzdrowiciela i wskrzesiciela umarłych budzi nieufność i rodzi pytania, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć.

– Zastanawiam się, ile w tych wszystkich uzdrowieniach duchowej mocy, a ile siły umysłu, czyli efektu placebo – mówi dziennikarz. – On ma taką zdolność do empatii, że ludzie otwierają się przed nim, nie boją się śmiać, nie boją się też płakać. Przy nim mogą się zderzyć z własnymi emocjami – dodaje. Lekarze, z którymi rozmawiał – specjaliści różnych dziedzin medycyny – oceniają, że uzdrowienia dotyczą osób, których niepełnosprawności czy choroby mają najczęściej podłoże psychosomatyczne, a nie kliniczne. Psychiatra prof. Dominika Dudek przyznaje, że spotyka pacjentów z niedowładami kończyn, zaburzeniami wzroku czy słuchu, głębokim bólem i nie da się tych objawów uzasadnić fizycznym uszkodzeniem organizmu. – Lekarze często nie potrafią odnaleźć źródeł choroby w umyśle, a przez to nie umieją im pomóc. Bywa potem, że taki człowiek idzie na spotkanie religijne i pod wpływem charyzmatycznej osoby wstaje z wózka inwalidzkiego lub zaczyna zdecydowanie lepiej słyszeć – ocenia.

Marek Kręskawiec pytał również o najbardziej kontrowersyjną w działalności ugandyjskiego kapłana – kwestię wskrzeszeń. – Nie jestem w stanie w to uwierzyć – przyznaje stanowczo. Sam Bashobora nigdy nie powiedział, że wskrzesza umarłych, ale jego otoczenie taką legendę buduje, przekonując, że 27 osób zawdzięcza księdzu nowe życie. – Mogę mu zarzucić tylko tyle, że nigdy nie zaprzeczył, nie przerwał tych dywagacji jednoznacznym oświadczeniem – mówi autor książki, który próbował znaleźć naukowe wyjaśnienie wskrzeszeń dokonywanych przez ojca Bashoborę. Udało mu się ustalić, że Uganda jest terenem występowania tzw. śpiączki afrykańskiej, której objawem jest zwolnienie funkcji życiowych do tego stopnia, że dotknięty nią człowiek sprawia wrażenie martwego. – Tak sobie to próbowałem racjonalizować. Nie chcę ironizować, bo mam do ojca ciepły stosunek, ale myślę, że gdyby tego elementu nie było w jego nauczaniu, byłoby lepiej – ocenia. W rozmowach z uczestnikami rekolekcji prowadzonych przez charyzmatycznego kapłana M. Kręskawca zaskakuje przede wszystkim ich otwartość i chrześcijańska radość.

– Nie wstydzą się swoich emocji. Ludzie wstają, śpiewają, unoszą ręce. Na początku miałem z tym problem, ale biorąc pod uwagę to, co się dzieje na Mszy Świętej w parafii, gdzie wszyscy siedzimy i nie ma w tym emocji, wolę autentyzm wyrażanych przeżyć. Widzę tu „Alleluja”, skupienie na tym, co dobre, co nas ciągnie do nieba, a nie widzę straszenia – wyjaśnia. Obraz ojca Bashobory byłby niepełny bez informacji o jego działalności charytatywnej. Wybudował ośrodek opieki nad porzuconymi dziećmi, dwie podstawówki, szkołę zawodową z internatami, a także dom opieki nad bezdomnymi. Teraz kończy budowę szkoły średniej dla dziewczynek i chłopców. Zebrał pieniądze na szpital, który kilka lat temu zaczął przyjmować pacjentów w tym biednym regionie, gdzie trudno o opiekę medyczną. To dla niego polscy darczyńcy ufundowali niedawno profesjonalny ambulans. Zaangażował też wielu ludzi w adopcję serca, dzięki której Polacy mogą wspierać konkretne dzieci aż do osiągnięcia przez nie pełnoletności. Sposobem na budowę i utrzymanie tych wszystkich dzieł są liczne wyjazdy ojca Bashobory na zagraniczne rekolekcje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama